| BALS | Iskra MDK i Hellboys nie zwalniają tempa.

BALS

Iskra MDK i Hellboys nie zwalniają tempa.

Po trzy wygrane mecze mają już na sowim koncie liderzy grup A i B II ligi, czyli kolejno: Iskra MDK Rzeszów i Hellboys Niechobrz. W ten piątek obie te ekipy wygrały bardzo ważne spotkania. Iskra w tie-breaku uporała się z Salosem, a Niechobrzanie w czterech setach z GOSiRem. Zespół z Frysztaka ma pecha, bo wspólnie z rywalem ponownie stworzył kapitalne widowisko, tyle, że po raz drugi nie ugrał nawet punktu. Przełamał się team z Lubeni, który po dwóch porażkach, […]

Po trzy wygrane mecze mają już na sowim koncie liderzy grup A i B II ligi, czyli kolejno: Iskra MDK Rzeszów i Hellboys Niechobrz. W ten piątek obie te ekipy wygrały bardzo ważne spotkania. Iskra w tie-breaku uporała się z Salosem, a Niechobrzanie w czterech setach z GOSiRem. Zespół z Frysztaka ma pecha, bo wspólnie z rywalem ponownie stworzył kapitalne widowisko, tyle, że po raz drugi nie ugrał nawet punktu. Przełamał się team z Lubeni, który po dwóch porażkach, pewnie zwyciężył 3:0. W tej grupie dobrze poczyna sobie także Geronimo, które sezon rozpoczęło od dwóch wygranych za trzy punkty!

 

 

Rywalizacja na sali w Woli Zgłobieńskiej rozpoczęła się od starcia zespołów z grupy B- Weekend Team Racławówka i Motores Rzeszów. W I partii już na starcie 5 oczek przewagi uzyskał zespół Motoresu, głównie dzięki lepszej zagrywce.  W końcówce przewaga ta jeszcze wzrosła, dzięki dobrym serwisom Krzysztofa Zduna i bardzo skutecznej grze w ataku Jakuba Bandelaka. W kolejnej partii Weekend zaczął popełniać trochę mniej błędów i dzięki temu na początku prowadził. Rywal szybko uruchomił zagrywkę, która pomieszała szyki siatkarzom z Racławówki. Zaczęli oni popełniać masę błędów i Rzeszowianie wyszli na prowadzenie 16:12, by ostatecznie wygrać do 21. W kolejnej partii początkowo przeważał zespół z Rzeszowa, ale rywale nie mając nic do stracenia wyraźnie poprawili swoją grę i przedłużyli mecz do IV seta. W nim początkowo też dobrze sobie radzili, ale przeciwnicy po serii zagrywek J. Bandelaka objęli prowadzenie i zakończyli mecz wygrywając go 3 do 1.

 

Drugi mecz był najładniejszym meczem tej kolejki. Ekipy HellBoys i GOSiR stworzyły piękne, emocjonujące widowisko. Pierwszy set mógł się podobać, bo bardzo dużo było długich, efektownych wymian. Kapitalnie w obronie spisywał się szczególnie zespół z Frysztaka, któremu prawie nic nie wpadało na czysto w parkiet. Na kontrach bardzo skutecznie grał Leszek Błoniarz, a rywale mieli dodatkowo problem z przyjęciem i GOSiR wygrał wysoko, do 16. Niechobrzanie lepiej rozpoczęli kolejną odsłonę. Łukasz Rzucidło zbombardował przeciwników zagrywką i jego zespół odskoczył na 6:0. Podobną serią szybko odpowiedział L. Błoniarz i zrobiło się już tylko 9:7. Cały set bardzo wyrównany,  potem Frysztak prowadził 21:19. Po serii atomowych serwisów Tomka Włodygi, które albo przynosiły punkty bezpośrednio, albo dawały liczne kontry po świetnych obronach, Niechobrz zdobył 6 pozostałych punktów tego seta! Trzeci set początkowo miał podobny przebieg, rywali od siatki odrzucił Ł. Rzucidło, a koledzy pewnie wykorzystywali kontry i uciekli na 9:3. Bardzo dobrze grający Niechobrzanie prowadzili już nawet 21:13, ale mówiąc kolokwialnie: kompletnie „siadło” im przyjęcie. Rywale doskoczyli na 22:20, by jednak ostatecznie przegrać do 21. W IV secie bardzo długo dominował team z Niechobrza i wydawało się, że spokojnie dogra ten mecz. Najpierw prowadził 16:11, potem 24:19. Wtedy jednak HellBoysi zacięli się w ataku, a fantastycznie grający w obronie rywale zaczęli wykorzystywać kontry i zdobyli punkt kontaktowy. Po przerwie spotkanie zakończył jednak skutecznym atakiem wprowadzony przed decydująca akcją na boisko Krzysiek Migut i ten kapitalny mecz zakończył się wynikiem 3:1.

 

Zmagania w hali SP w Woli Zgłobieńskiej kończył pojedynek gospodarzy- Strumyka II z Geronimo. Pierwszy set był wyrównany, z  minimalną przewagą miejscowych, którzy lepiej zagrywali. W dodatku rywal popełniał olbrzymią ilość błędów własnych. Końcówka grana była punkt za punkt, do pierwszej pomyłki, która popełnili Rzeszowianie i przegrali do 23. W drugim secie Strumykowi II siadło przyjęcie, co pociągnęło za sobą masę pomyłek, za to rzadziej mylili się rywale. Ich grę w ataku na kapitalnym poziomie utrzymywał Łukasz Gąsior, który jeśli  tylko miał nieźle dograną piłkę efektownie umieszczał ja w parkiecie rywali, a Geronimo zwyciężyło wysoko, do 14. Podobnie rozpoczął się też set nr 3. W środkowej strefie Strumyk II doścignął rywala na dwa oczka,  ale potem jego fatalna skuteczność w ataku pozwoliła rzeszowskiej ekipie odjechać na 22:15. Wydawało się, że jest po emocjach, ale wtedy gospodarze wzmocnili zagrywkę i odrobili pięć punktów. Po przerwie na żądanie przyjezdni efektownym atakiem zrobili przejście i ostatecznie wygrali do 23. Partia IV była najbardziej zacięta, ekipa z Woli Zgłobieńskiej nie dawała odskoczyć rywalowi głównie dzięki dobrej zagrywce. Punkty w tym elemencie seriami zdobywał rozgrywający Marcin Łabaj. Doszło do dramatycznej końcówki , Strumyk II miał już piłki setowe, ale ostatecznie dobrze broniący Rzeszowianie zwyciężyli 30:28, a mecz efektownym atakiem zakończył najlepszy na boisku Łukasz Gąsior. Spotkanie utrzymywane w bardzo dobrym tempie mogło by się podobać, gdyby nie fakt, że blisko połowę punktów jeden i drugi zespół zdobywał po błędach własnych przeciwnika!  

 

Na Sali w Racławówce najciekawiej zapowiadał się I mecz wieczoru, w którym starły się młode zespoły Iskry MDK i Salosu. Spotkanie oczekiwań kibiców nie zawiodło i było ciekawe. Już na rozgrzewce zawodnicy po obu stronach wbijali efektowne gwoździe. Zespół Salosu przygotowuje się do Międzynarodowych Zawodów Salezjańskich w   Chorwacji, gdyż w Polsce zajął drugie miejsce. Zespół ten bardzo słabo rozpoczął spotkanie. Kompletnie nie radził sobie z przyjęciem, a skutecznie zagrywająca Iskra objęła bardzo wysokie prowadzenie i  kontrolując przebieg seta wygrała go do 13! W polu serwisowym Salosowi dawał się we znaki szczególnie przyjmujący Iskry- Mateusz Walas. W dwóch kolejnych setach gra się wyrównała. Spadła jakość zagrywki Iskry, co pozwoliło efektywniej prowadzić grę drużynie Salosu. Wygrali oni dwa sety w takim samym stosunku do 20. Gdy wyglądało, że mecz zakończy się wynikiem 3:1, nastąpił kolejny zwrot i do gry na wysokim poziomie powróciła Iskra. Liderem zespołu był Piotr Groszek, który grał bardzo efektownie i zarazem efektywnie. Czwartą partię siatkarze z MDK zwyciężyli do 13 i o wszystkim miał decydować tie-break. Trudno było wskazać faworyta i potwierdziły to pierwsze piłki. Do stanu 8:8 mecz toczył się punkt za punkt. W tym momencie Salosowi przytrafił się przestój, co wykorzystała Iskra i wygrała do 9, odnosząc już swoje trzecie zwycięstwo w tym sezonie. Mecz mógł się podobać, chociaż fragmenty dobrej gry mieszały się z przestojami , które obniżyły poziom widowiska.

Kolejny mecz, w którym rywalizowały zespołu GKSu Lubenia i Nagłego Zrywu Piwosza był toczony już w zdecydowanie wolniejszym tempie. Tradycyjnie młodych siatkarzy z Lubeni wspierała spora grupa kibiców, szczególnie płci pięknej. Piwosze nie..zerwali się do efektownej gry i cały mecz zdominował zespół GieKSy, który wygrał 3:0. Przeciwnik w żadnej partii nie przekroczył nawet magicznej bariery 20 punktów. Grę drużyny GKSu mądrze prowadził rozgrywający, a mogło się podobać też kilka soczystych ataków Floriana Sikory.

Zaczynający się już późnym wieczorem pojedynek PSP PLUS Zgłobień i Jelczanki  był bardzo senny. Wydawało by się, że faworytem jest zespół z Rzeszowa, ale zagrała jeden ze słabszych meczów w naszej lidze, dzięki czemu ambitnie grająca ekipa PSP PLUS nawiązała wyrównaną walkę. Zawodnicy obu drużyn popełniali masę błędów. Nieco lepiej w polu zagrywki spisywała się drużyna ze Zgłobnia, co pozwoliło jej w końcówce doprowadzić do stanu po 23, jednak ostatecznie więcej punktów w tym secie już nie zdobyła. W tej fazie meczu bardzo skuteczny był Paweł Bukała z PSP.  Pozostałe dwa sety przebiegały w podobny sposób. Rozpoczynały się od kilkupunktowej przewagi PSP PLUS, a następnie Jelczanka odrabiała straty, wychodziła na prowadzenie, spokojnie kontrolowała przebieg setów i ostatecznie po raz drugi w tym sezonie wygrała 3:0. Zwycięstwo Jelczanka odniosła mimo tego, iż w trzy-setowym meczu oddała rywalowi 39 punktów po błędach własnych! 

 

podobne wpisy