| BALS | Tym razem w II lidze BALS bez większych emocji.

BALS

Tym razem w II lidze BALS bez większych emocji.

Zdecydowanie najciekawszym pojedynkiem piątkowego wieczoru w BALS był mecz Jelczanki z debiutującą w rozgrywkach drużyną z Wiśniowej. Ci drudzy zastąpili Granit Wysoka Strzyżowska, który zrezygnował z dalszej gry (z zachowaniem dotychczasowego wyniku). Był to jak na razie najlepszy mecz tego sezonu w II lidze, a ostatecznie górę wzięło większe doświadczenie Rzeszowian. W pozostałych spotkaniach nie było większych emocji. W trzech setach swoje spotkania wygrywały drużyny Volley Teamu, Verdonu i OPTeamu. Efektowny występ […]

Zdecydowanie najciekawszym pojedynkiem piątkowego wieczoru w BALS był mecz Jelczanki z debiutującą w rozgrywkach drużyną z Wiśniowej. Ci drudzy zastąpili Granit Wysoka Strzyżowska, który zrezygnował z dalszej gry (z zachowaniem dotychczasowego wyniku). Był to jak na razie najlepszy mecz tego sezonu w II lidze, a ostatecznie górę wzięło większe doświadczenie Rzeszowian. W pozostałych spotkaniach nie było większych emocji. W trzech setach swoje spotkania wygrywały drużyny Volley Teamu, Verdonu i OPTeamu. Efektowny występ zanotowali szczególnie ci ostatni.

 

 

 Rywalizację na hali w Racławówce rozpoczęły drużyny Motoresu i Masters Teamu. Przez niemal całą pierwszą partię trwała walka punkt za punkt. Prowadzenie utrzymywali raz jedni raz drudzy, ale nie była ona większa niż dwa oczka. Obie ekipy podejmowały spore ryzyko na zagrywce i nie ustrzegły się błędów. Poziom tego starcia nie był zbyt wysoki, ale walki nie brakowało, szczególnie w tym fragmencie. Końcówkę zdecydowanie lepiej rozegrali siatkarze Masters Teamu, którym udało się wykorzystać liczne kontry i to oni zwyciężyli 25:20. W drugiej partii dominacja przeszła na stronę Motoresu. Kluczowym elementem była zagrywka. Siatkarze Motoresu popisywali się seriami punktowymi i kompletnie rozbili swoich rywali, zwyciężając do 17. Role zupełnie odwróciły się w trzeciej odsłonie. Tym razem to Masters Team spisywał się lepiej w polu serwisowym, czym kompletnie wybił z rytmu przeciwników. Motores grał w tej partii fatalnie, popełniał sporo błędów i przegrał do 11. W czwartym secie Masters Team również prowadził kilkoma punktami, ale w samej końcówce Motores od stanu 24:20, zdołał zdobyć punkt kontaktowy. W kolejnej akcji po palcach blokujących zaatakował Paweł Kloc i tym samym zakończył ten pojedynek.

MASTERS TEAM Rzeszów – MOTORES Rzeszów 3:1 (25-20, 17-25, 25-11, 25-23)

MVP: Dominik Drożdż (MASTERS TEAM)

 

W następnym starciu poziom zdecydowanie poszedł w górę. Rywalem Jelczanki był zespół z Wiśniowej, który o grze w lidze dowiedział się w środę. Mimo to, na rozgrzewce i w pierwszej partii drużyna ta prezentowała się rewelacyjnie. Pierwszy set był prawdziwym koncertem siatkarzy z Wiśniowej. Bardzo dobra zagrywka, świetnie rozegrane piłki przez Sławomira Tęczara i pewne, efektowne ataki wszystkich zawodników. To był koncert, który zakończył się zwycięstwem 25:13. Z taką grą ekipa ta mogła by śmiało rywalizować nawet w I lidze BALS, ale potem ich gra nieco się załamała. Stało się tak za sprawą Jelczanki, która zagrała świetny mecz, chyba jeden z lepszych w swoim wykonaniu w historii naszej ligi. Sygnał do ataku dali Szymon Buczak i Adam Fabiński. Wiśniowa długo utrzymywała dystans, ale w końcu dała się złamać, popełniła kilka błędów w przyjęciu i przegrała 25:18. Podobnie było w trzecim secie. Jelczance udało się szybko zbudować przewagę dzięki dobrej zagrywce. Potem koncertowo w bloku i ataku prezentował się środkowy Andrzej Bober. Jelczanka dobrą grę utrzymywała także i w kolejnej partii. Rywalom już chyba zaczęło brakować wiary, nie walczyli oni tak ambitnie jak wcześniej. Kłopoty z przyjęciem, coraz prostsze błędy w obronie i dograniu. Bardzo dobrze grą Rzeszowian dowodził Krzysztof Pyrcz, w polu serwisowym seriami popisywał się Łukasz Polański. To musiało zakończyć się wygraną Jelczanki, ponownie do 18. Może nie było wielkich emocji w poszczególnych setach, ale cało spotkanie było bardzo ładne i stało na wysokim poziomie. Jak na razie był to najlepszy mecz tego sezonu w II lidze.

JELCZANKA Rzeszów – Wiśniowa 3:1 (13-25, 25-18, 25-19, 25-18)

MVP: Krzysztof Pyrcz (JELCZANKA)

 

Bardzo ciekawie zapowiadał się ostatni pojedynek w Racławówce. OPTeam Strzyżów podejmował Przystojnych & Pobożnych Babica.  Strzyżowianie chcieli się zrewanżować po ostatniej, nieoczekiwanej porażce, ale początkowo rywale wcale nie odpuszczali. Pierwsza partia była ładna i zacięta, ale zespoły zdobywały punkty seriami, zatem prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. W końcówce lepiej spisali się zawodnicy OPTeamu, a ważne piłki kończył Krystian Łukaszek i to jego drużyna zwyciężyła do 22. W dwóch kolejnych partiach nie było już takich emocji. W zasadzie nie było już żadnych emocji, zespołowi z Babicy ten pojedynek kompletnie nie wyszedł,  kiepskie przyjęcie, bardzo niska skuteczność w ataku. Poukładana gra Strzyżowian przynosiła efekt i pozwalała im kontrolować przebieg meczu, a tym samym utrzymywać bardzo wyraźna przewagę. Pochwała za rozegranie i grę w polu serwisowym należy się Michałowi Maliszewskiemu. Dzięki temu jego zespół odnosił zwycięstwa do 14 i 16i w niewiele ponad 45 minut mógł cieszyć się z kompletu punktów.

PRZYSTOJNI & POBOŻNI Babica – OPTEAM Strzyżów 0:2 (23-25, 14-25, 16-25)

MVP: Krystian Łukaszek (OPTEAM)

 

 

Kolejne trzy mecze rozegrano na hali w Woli Zgłobieńskiej. Jako pierwsi na parkiet wybiegli tam gracze HellBoys Niechobrz i Volley Team Rzeszów. Niechobrzanom nieźle szło w ostatnich spotkaniach, ale tym razem zdecydowanym faworytem był zespół z Rzeszowa, który należy do faworytów ligi. Pierwsza partia przebiegała zdecydowanie pod dyktando Volley Teamu i zaowocowała wygraną do 19. HellBoysi nie rezygnowali z dalszej walki i w kolejnej partii postawili przeciwnikowi zacięty opór. O wszystkim decydowała końcówka. Rzeszowianie zachowali w niej więcej zimnej krwi i zwyciężyli 27:25. Większych emocji nie było w trzeciej odsłonie, choć ekipa z Niechobrza nie traciła dystansu i długo zagrażała faworyzowanemu rywalowi. Rzeszowianie jednak nie zawiedli i wygrywając do 21, zapisali na swoje konto kolejne trzy punkty.

VOLLEY TEAM Rzeszów – HELLBOYS Niechobrz 3:0 (25-19, 27-25, 25-21)

MVP: Szymon Rzepko

 

Bardziej wyrównany miał być drugi pojedynek tego dnia, w którym rywalizowały zespoły z Czudca i Boguchwały. O formie obu trudno było coś powiedzieć, bo przytrafiały się im rożne wyniki i tak naprawdę ciężko było wskazać faworyta tego pojedynku. Początkowo ten mecz lepiej układał się dla ProSportu Marmax Czudec. Równa gra niemal wszystkich siatkarzy pozwoliła na kontrolowanie przebiegu seta i ostatecznie zaowocowała wygraną do 18. Nagły Zryw Piwosza zerwał się do walki w II secie. Zdołał wywalczyć kilka oczek zaliczki i potem pilnował jej do końca, w efekcie wygrywając różnicą pięciu punktów. W kolejnej partii Boguchwalanie nie zdołali już podjąć walki, dali się rozstrzelać serwisem i ulegli przeciwnikowi do 13. Zaciętą walkę kibice obejrzeli jeszcze w czwartym secie, team z Boguchwały był bliski przedłużenia rywalizacji, ale ostatecznie 25:23 wygrał Czudec i tym samym mógł cieszyć się z trzech oczek.

PROSPORT MARAMX Czudec – NAGŁY ZRYW PIWOSZA Boguchwała 3:1 (25-18, 20-25, 25-13, 25-23)

MVP: Krzysztof Iskrzycki (PROSPORT MARAMX)

 

Interesująco miało być także w ostatnim meczu wieczoru, bo rewelacyjnie spisujący się w tym sezonie Zgłobień podejmował Verdon Rzeszów. Gracze PSP PLUS, dość sensacyjnie zwyciężyli trzy mecze i wydawali się nieznacznym faworytem także i tego,  szczególnie że przeciwnicy grali w pięciu! A jednak stało się inaczej. W pierwszym secie walka była zacięta, Rzeszowianie utrzymywali nieznaczną przewagę i po dobrych atakach Łukasza Żądło wygrali 25:22. W kolejnej odsłonie wydawało się, że gracze ze Zgłobnia zdołają wyrównać wynik meczu. Grali zdecydowanie lepiej i cały czas wysoko prowadzili, a pewnie w ataku spisywał się Janusz Pukała.  Gracze PSP PLUS prowadzili już 23:17, ale nie zdołali obronić tej zaliczki i Verdon wygrał 27:25. Stracona szansa kompletnie rozbiła ekipę ze Zgłobnia, która całkowicie spuściła z tonu i w trzecim secie nie nawiązała już wyrównanej walki. W efekcie uległa rywalowi do 17 i poniosła pierwszą porażkę w tym sezonie.

PSP PLUS Zgłobień – VERDON Rzeszów 0:3 (22-25, 25-27, 17-25)

MVP: Grzegorz Czerwonka (VERDON)

podobne wpisy