| Aktualności - Strona Główna | Kolarstwo Górskie | Wyczerpani, poobijani, ale szczęśliwi. Za kolarzami arcytrudny wyścig w Rzykach.

Aktualności - Strona GłównaKolarstwo Górskie

Wyczerpani, poobijani, ale szczęśliwi. Za kolarzami arcytrudny wyścig w Rzykach.

Wygląda na to, że zawody w Rzykach zapamiętają nie tylko zawodnicy z Lubczy, ale każdy zawodnik, który stawił się na starcie 12 eliminacji Cyklokarpat w gminie Andrychów. Godzinę przed startem jesteśmy w Rzykach – trwają przygotowania sprzętu, każdy z nas będzie po raz pierwszy startował na owianej już famą technicznej i wymagającej trasie – w moim przypadku to 2300m przewyższeń na dystansie 53 km. W sektorze szybko orientuję się, że wszyscy spodziewają trudnego wyścigu, mocno skupieni oczekujemy na start […]

Wygląda na to, że zawody w Rzykach zapamiętają nie tylko zawodnicy z Lubczy, ale każdy zawodnik, który stawił się na starcie 12 eliminacji Cyklokarpat w gminie Andrychów. Godzinę przed startem jesteśmy w Rzykach – trwają przygotowania sprzętu, każdy z nas będzie po raz pierwszy startował na owianej już famą technicznej i wymagającej trasie – w moim przypadku to 2300m przewyższeń na dystansie 53 km. W sektorze szybko orientuję się, że wszyscy spodziewają trudnego wyścigu, mocno skupieni oczekujemy na start dystansu Mega i Giga. START ! Jedna korba do przodu i ląduję na zawodniku w pełnym kasku z kamerą na rowerze zjazdowym, co do piernika człowiek tu robi w 1 sektorze ? Podkręcamy tempo – dość nerwowo, każdy jedzie “na oponkę” nie zostawiając miejsca  na awaryjną ucieczkę. Na rozjeździe wykorzystuję sytuację, grupa “oponka” zostaje w kupie na aucie technicznym a ja odjeżdżam w lewo na bombie za Sławkiem Dziwiszem. Zaczyna się ściganie – pierwszy podjazd rośnie w górę, a teren staje się coraz bardziej kamienisty, trzeba mocno pracować nad torem jazdy – pomaga jazda na krawędzi skarpy i niejednokrotnie podtrzymywanie się jej ręką lub odpychanie od niej – jazda środkiem raczej na pewno skończy się uślizgiem na ostrych kamieniach. Staram się oszczędzać trochę wattów i jadę równo przyspieszając na końcówkach wzniesień. Ucieczka staje się ciężka gdyż zejście z siodła powoduje poślizg tylnego koła. Zaczynają się trudne zjazdy – wąwozy z kamieni różnych wielkości i kształtów gdzie możesz jechać kolarzu technikami na zmianę : “na węża” – jazda pomiędzy kamieniami, “kamikadze” – włączasz przycisk GPS Emergancy w App telefonu, puszczasz hamulce i postawiasz kierownicy i losowi tor jazdy (czasem nawet się sprawdza przez jakiś czas – w realu murowany dzwon), “na gwiazdę – LOT ” – obierasz po linii prostej punkt w którym chcesz się znaleźć 0 hamowania – dalej wytracenie prędkości i obranie nowego toru jazdy do punktu – ciekawa technika kiedy nie masz pełnej amortyzacji, “na nogach” – po zejściu z roweru nie zawsze łatwo wrócić na siodło, “moja najlepsza – jestem Mistrz – inni się nie znają ” – pewność siebie i przekonanie zawodnika o swoich umiejętnościach sprawia, że rower jedzie w 3 konfiguracjach – z zawodnikiem do końca zjazdu, solo bez kolarza lub rower stacza się z jakąś formą bagażu w postaci zawodnika. Którą wybrać ? Odpowiedzcie sobie sami. Jedno jest pewne, na tym wyścigu prawie każdy z uczestników wybierze przynajmniej raz każdą z nich. Malownicza piękna górska trasa MTB pomiędzy strumykami górskimi – szumem opływającej wody kamieni oraz pięknego krajobrazu lasu sprawiają, że przez chwilę możesz oderwać myśli , szybko wraca jednak rzeczywistość a jazda pod 10 km górę to walka z samym sobą. Na kolejnych zjazdach spada mi cały czas łańcuch – tracę cenne sekundy, okazuje się, że jadę z kolegami z Teamu Michałem i Jackiem co poprawia mi nastrój i motywuje do jazdy. Na którymś z ostrych szybkich zjazdów w połowie trasy na pełnej prędkości duży spadek nachylenia terenu w zakręcie powoduje, że odjeżdża mi przednie koło – do samego kontaktu z ziemią walczę o “mniejszą glebę” – spadam jakoś na rower i kierownicę słysząc znany niektórym dźwięk białych części ciała – podnoszę się nie mogąc złapać oddechu, nie mogę też mówić, bolą oba nadgarstki,bark, klatka piersiowa, nogi – koledzy mijający mnie myślą, że mam awarię roweru bo co chwilę nakładam gdzieś łańcuch na korbę. Wsiadam na rower !!!- trzeba jechać dalej – bo moi drodzy “Kto nie z Lubczy ten(…) nie jeździ rowerem”, tracę 2 bidony IZO i wierzcie mi, że kiedy wyjeżdżam na szczyt gdzieś bardzo bardzo wysoko i widzę przepiękny krajobraz, a na dole – malutkie kameralnie wyglądające domki moja głowa mówi mi jedynie – “pij wodę ze strumyka bo już po tobie”. Dziękuję nielicznym kolegom z trasy, którzy podzielili się ze swoich zapasów i dali się napić ! Odzyskuję energię dokręcam do skurczy mięśni i wracam do starej stawki kolarzy, na rozjeździe jadę mocniej o cenny czas – włączam 10 bieg i do mety ! Na mecie wspaniały widok – z daleka już poznaje “Lubczę”, czeka na mnie Johny – Janek Miłek, informuje mnie ,że przyjechał 2 w klasyfikacji Open swojego dystansu ! Jestem w szoku ! Okazuje się, że jazda była owocna, zajmuję 8 Open i 2 miejsce w MM3. Cóż można dalej pisać o jednym z najtrudniejszym wyścigu w tym sezonie ? Gratuluję wszystkim, którzy stanęli na starcie wyścigu niezależnie od wyniku, a szczególnie dziewczynom, których to trasa Hobby nie była wcale łatwa, powiedziałbym równie trudna jak trasa Mega tylko nieco krótsza. Nie wspomnę już o Jacku i Michale, którzy musieli pokonać 2800 m przewyższeń oraz walczącym na Mega Antkowi, Markowi, Krzyśkowi którzy to przeżyli własne historie tego wyścigu – BRAVO ! Dziewczyny ! Bravo Giga Konie ! Bravo Lubcza !

 

Wyniki teamu:

Hobby:

Alicja Nerc – kategoria HK3 – 3 miejsce

Magdalena Kłeczek – kategoria HK3 – 5 miejsce

Jan Miłek – kategoria HM1 – 2 miejsce

Mega:

Mateusz Hałajko – kategoria MM3 – 2 miejsce

Marek Kozłowski – kategoria MM4 – 18  miejsce

Krzysztof Kowalski – kategoria MM6 – 2 miejsce

Giga:

Michał Matłosz – kategoria GM3 – 8 miejsce

Jacek Kłeczek – kategoria GM4 – 5 miejsce

Nasz team zajął 3 miejsce na 108 startujących drużyn, a punktowali dla drużyny Jacek Kłeczek ( miejsce 14 miejsce w OPEN GIGA),Michał Matłosz (15 miejsce w OPEN GIGA), Mateusz Hałajko(8 miejsce w OPEN MEGA), Marek Kozłowski(65 miejsce w OPEN MEGA).

Autor: Pio La Torro

Zdjęcia: Kellys Cyklokarpaty, Wiktor Bubniak, Tomasz Lalewicz  

podobne wpisy