| BALS | Automotive pierwszym finalistą!

BALS

Automotive pierwszym finalistą!

Pewna część niewiadomych w rozgrywkach drugiej ligi już wyjaśniona. Wśród trzech zespołów (zwycięzców grup), które rozstrzygną między sobą sprawy awansu będą już na pewno siatkarze  Automotive Volley Team Rzeszów. Najważniejsze rozstrzygnięcia w grupie B  już zapadły. Stawkę  zwycięzców grup uzupełni najlepszy zespół z grupy A i C. Dziś kolejny krok do awansu z tej ostatniej grupy postawił zespół Galaktycznych, ale o wszystkim zdecyduje bezpośrednie starcie z Looney […]

Pewna część niewiadomych w rozgrywkach drugiej ligi już wyjaśniona. Wśród trzech zespołów (zwycięzców grup), które rozstrzygną między sobą sprawy awansu będą już na pewno siatkarze  Automotive Volley Team Rzeszów. Najważniejsze rozstrzygnięcia w grupie B  już zapadły. Stawkę  zwycięzców grup uzupełni najlepszy zespół z grupy A i C. Dziś kolejny krok do awansu z tej ostatniej grupy postawił zespół Galaktycznych, ale o wszystkim zdecyduje bezpośrednie starcie z Looney Toones Siedliska.

 

W Racławówce rywalizowały ekipy z grupy B. W starciu z Orłem Kielanówka ekipa Strumyka II Wola Zgłobieńska grała o pierwsze ligowe punkty w tym sezonie. Faworytem był jednak team z Kielanówki. Sport bywa jednak nieprzewidywalny. Strumyk II rozegrał dziś dobre spotkanie i wygrał 3:0. Najbardziej wyrównana walka toczyła się w drugiej partii, którą zespół z Woli Zgłobieńskiej zwyciężył do 23. Drużyna z Kielanówki miała problemy kadrowe i nominalna libero Sylwia Kalandyk musiała grać jak zawodnik z pola. Strumyk był bardziej zmotywowany do gry i prezentował się zdecydowanie równiej, a dobra mecz na swoje konto zapisze inny nominalny libero- Miłosz Krupa, który wystąpił na lewym skrzydle i kończył wiele piłek w ataku.

 

W drugim meczu zmierzyły się ekipy Salosu i Motoresu. W pierwszych dwóch setach zwyciężyła drużyna Salosu, która spokojnie kontrolowała ich przebieg. Dobrą zagrywką odrzuciła przeciwników od siatki, a nie najgorzej grę zespołu prowadził Sebastian Drajczyk. W drugiej odsłonie kilka skutecznych zagrywek zaprezentował rezerwowy Piotr Gamracki. W trzeciej, najbardziej zaciętej partii kilku punktową przewagę uzyskał Motores, jednak w końcówce Salos odrobił straty doprowadzając do stanu 21:22. Proste błędy w dograniu piłki uniemożliwiły  zwycięstwo i kibice byli świadkami czwartego seta. Czwarty set rozpoczął się fatalnie dla Motoresu, którego zawodnicy zepsuli sześć zagrywek z rzędu, a dobrze grający Salos objął kilku punktową przewagę i gdy wydawało się, że będzie to szybki set, zawodnicy Motoresu zdecydowanie poprawili swoją grę doprowadzając do stanu po 15. Zacięta walka trwała już do końca seta, ale młodszy zespół Salosu nie dał sobie wyrwać zwycięstwa.

 

Ostatnie starcie miało być hitem tej grupy i zarazem bezpośrednim starciem o awans do finału II ligi. Spotkanie jednak nie stało na najwyższym poziomie, a zdecydowaną przewagę posiadali zawodnicy Automotive. Ich rywal- Nagły Zryw Piwoszów zagrał jeden ze słabszych meczy, a być może istotny wpływ na taką sytuację miała absencja rozgrywającego Kamila Wacława spowodowana kontuzją. Największym mankamentem Boguchwalan było przyjęcie zagrywki. Rzeszowski zespół zaprezentował dużo bardziej poukładaną siatkówkę i pewnie zwyciężył 3:0, zostając tym samym pierwszym finalistą II ligi. Najsłabszy w wykonaniu Piwoszów był drugi set, w którym koncert w polu zagrywki odegrał (już nie po raz pierwszy) Konrad Bednarczyk, a kilka z jego mocnych serwisów lądowało bezpośrednio w parkiecie bezradnych Boguchwalan. W końcówce trzeciej odsłony zanosiło się na kolejną wysoką wygraną Rzeszowian, w polu zagrywki pojawił się zawodnik Piwoszów- Piotr Rachwał i zniwelował stratę, ale ostatnią piłkę posłał w aut i zakończył mecz przy stanie 25:22.

 

W Kielanówce ważyły się losy rywalizacji w grupie C. Pierwszy mecz to starcie dwóch najsłabszych zespołów w tej stawce. Zapel Boguchwała do tej pory jeszcze nie punktował, a jego rywal- Wściekłe Psy Racławówka miał na swoim koncie tylko jedno oczko. Pojedynek stał na bardzo słabym siatkarskim poziomie. W dwóch pierwszych setach Boguchwalanie posiadali miażdżącą przewagę. Obie drużyny psuły niesamowitą liczbę zagrywek, ale mimo wszystko rzadziej mylili się siatkarze Zapelu, którzy  dodatkowo w tym elemencie (jeśli nie posłali piłki w aut lub siatkę) sprawiali rywalowi sporo problemów. Kilka efektownych asów serwisowych zaprezentował Tomasz Stankowski. Widoczna była też różnica między oboma ekipa w elemencie ataku. Dużą skuteczność w Zapelu utrzymywał wspomniany już Stankowski, a urodzinowy prezent w postaci dobrej gry sprawił sobie Arkadiusz Szybisty. Po drugiej stronie siatki rozgrywający M. Kozioł nie miał kompletnie na kim oprzeć ataku, a poprawie gry Wściekłych Psów nie przysłużyły się bardzo proste błędy. Dodatkowo w grze teamu z Racławówki brakowało prezentowanej w nazwie… wściekłości i woli walki. Pojdynek wyrównał się nieco w ostatniej- trzeciej partii. Złożyły się na to dwa czynniki. Po pierwsze lepiej poczynał sobie zespół Wsciekłych Psów, po drugie rywal po dwóch pewnie wygranych partiach pofolgował sobie grę w kolejnej. Racławówka miała już piłkę setową, ale jej nie wykorzystała, co szybko się zemściło dzięki dobrym zagrywką Szybistego i Zapel mógł się cieszyć z pierwszego kompletu punktów.

 

W drugim meczu spotkały się zespoły z miejsc 3 i 4. Zapowiadało się ciekawe, wyrównane spotkanie i przez sporą część na poziom emocji nie mogliśmy narzekać. Trochę gorzej było z poziomem sportowym, bo na boisku w wielu sytuacjach rządził chaos. Przez niemal cały pierwszy set utrzymywała się przewaga Looney Toones. Z czasem, swoją grę poprawił SZiK Tyczyn i objął prowadzenie 18:17. Spory w tym udział skutecznych w ataku Marcina Śwista i Artura Jeziorskiego. Mimo tego zespół z Siedlisk prowadził 23:22, ale wtedy zacięta wymiana, wygrana przez przeciwników mogła odmienić losy seta, tym bardziej że w kolejnej wymianie kapitalnym blokiem popisał się Jeziorski. Tyczynianie nie wykorzystali jednak piłki setowej, a partia zakończyła się atakiem z przechodzącej piłki zawodnika Looney Toones- Jakuba Maca. Pechowa porażka nie podłamała siatkarzy SZiKu. To oni lepiej rozpoczęli następną odsłonę. Dobre zagrywki aktywnego (jak wdać) we wszystkich elementach Jezierskiego, oraz kapitana zespołu Grzegorza Czerwonki wyprowadziły ich zespół na prowadzenie 10:3. Szybko jednak przeciwnicy odrobili straty, a później prowadzili juz nawet 19:16. Kilka udanych akcji SZiKu sprawiło, że na tablicy widniał wynik 22:22, ale w końcówce znów więcej chłodnej głowy zachował zespół z Siedlisk. Trzeci set był koncertem gry przegrywającego zespołu. Tyczynianom wychodziło niemal wszystko, szczególnie na początku seta, a jego przebieg najlepiej obrazuje wynik: 25:13. Czwarty set udowodnił, że był to tylko łabędzi śpiew SZiKu, a dla Looney Toones wypadek przy pracy. Siatkarze z Siedlisk rozgromili rywala w podobny sposób jak on uczynił to seta wcześniej. Dzięki trzem oczkom Looney zachował szansę na awans do finału. Wystarczy „tylko” wygrać z Galaktycznymi. Team z Siedlisk tradycyjnie zagrał bardzo równo i ciężko kogoś wyróżnić. W takich sytuacjach chyba warto pochwalić rozgrywającego Bartosza Gołojucha, który umiejętnie rozdzielał piłkę między kolegów. Szczególne uznanie należy się też Robertowi Myrdzie, który przez sporą część meczu zmagał się z kontuzją dłoni, ale na boisku wcale nie było to widoczne. W drużynie przeciwnej do końca dużo ochotą do gry imponował Filip Żak, ale mimo dużej skuteczności nie zapewnił zespołowi choćby punktu.

 

Hitem tej grupy był mecz numer trzy. Lider i wicelider grupy C miały wyjaśnić sporo w kwestii awansu z tej grupy. Wyjaśnił tylko jedno. O mistrzostwo II ligi w tym roku nie zagra Kropka Team Babica, a Galaktycznym może zagrozić tylko wspomniany już Looney Toones. Wracając jednak do meczu. Początek nie zwiastował Galaktycznym nic dobrego, gdyż mimo wyrównanej walki team z Babicy kąsał przeciwnika zagrywką i utrzymywał skromną przewagę. Prowadził on już nawet 15:12, ale lepszy okres w grze złapał wtedy zespół z Rzeszowa, który kapitalnymi atakami na kontrach wyszedł na prowadzenie 16:15. Galaktyczni jednak w tym fragmencie meczu mieszali świetną grę z prostymi błędami, a poczynaniami Babicy dobrze kierował Sebastian Sitek. W wyniku tego Kropka Team miała szanse na wygranie partii, ale dwie decydujące piłki po ich stronie to zepsuta zagrywka i atak w aut, które dały zwycięstwo Galaktycznym. Drugiego seta lepiej rozpoczęli Rzeszowianie, ale dzięki dobrej grze doświadczonego  Romana Wójcika Babica wyszła na prowadzenie 12:10. Szybko jednak rywale wrócili do lepszej postawy i zaraz to oni prowadzili 17:13, a potem 23:19. Wtedy przyszedł jednak kolejny dołek formy i po chwili na tablicy świetlnej widniał już wynik 23 do 23. W końcówce znów spokojniej pograli siatkarze z Rzeszowa i to oni wygrali do 24. Trzecia partia przebiegała już zupełnie bez historii. Team z Babicy przystąpił do niego ze spuszczonymi głowami, a w tym stanie pogłębiały ich dobre zagrywki Piotra Czajora,  a także najlepszego zawodnika całych zawodów- Dominika Pociaska. Fatalnego przyjęcia nie był w stanie dobrym rozegraniem naprawić S.Sitek i set zakończył się zwycięstwem Galaktycznych 25:17.

podobne wpisy