| BALS | Hit kolejki dla Strumyka!

BALS

Hit kolejki dla Strumyka!

Po długiej, świątecznej przerwie rozgrywki wznowiła Boguchwalska Amatorska Liga Siatkówki. Pierwsze w nowym, 2010r. mecze dostarczyły wiele emocji, a każdy pojedynek toczony był o wysoką stawkę. W najciekawiej zapowiadającym się pojedynku mistrza Izol- Montu z liderem z Woli Zgłobieńskiej, lepsi okazali się gracze Strumyka.     Pojedynki toczone były na salach w Niechobrzu i Racławówce. W tej pierwszej miejscowości rywalizację rozpoczął mecz dwóch bardzo młodych, broniących się […]

Po długiej, świątecznej przerwie rozgrywki wznowiła Boguchwalska Amatorska Liga Siatkówki. Pierwsze w nowym, 2010r. mecze dostarczyły wiele emocji, a każdy pojedynek toczony był o wysoką stawkę. W najciekawiej zapowiadającym się pojedynku mistrza Izol- Montu z liderem z Woli Zgłobieńskiej, lepsi okazali się gracze Strumyka.

 


 

Pojedynki toczone były na salach w Niechobrzu i Racławówce. W tej pierwszej miejscowości rywalizację rozpoczął mecz dwóch bardzo młodych, broniących się przed spadkiem drużyn pierwszej ligi. Na przeciwko rzeszowskiego zespołu Nerc Team, stanęła ekipa, która do tej pory nie zdobyła jeszcze punktu- Kopernicus Czudec. Pierwszy set, to bardzo zacięta walka obu team-ów, ale dzięki dobrej grze atakującego Jakuba Głąba na przewagi lepsi okazali się Rzeszowianie. Drugi set w pełni kontrolowany i wygrany przez Nerc Team. Od trzeciego seta zupełnie posypała się jednak gra Rzeszowian, a coraz odważniej poczynał sobie zespół z Czudca. W bardzo wysokim stosunku wygrał dwa kolejne sety i o wszystkim miał zdecydować tie-break. Od samego początku przewagę uzyskali siatkarze Kopernicusa i nie oddali jej już do końca wygrywając do 10. Wiodącą postacią w wygranej drużynie był bardzo skuteczny w całym meczu Krzysztof Szczypek.

 

Drugi mecz to już pojedynek dużo bardziej doświadczonej Lubczy, z beniaminkiem Abi Rzeszów. Każdy z setów miał podobny przebieg. Zazwyczaj to Abi odskakiwała rywala, żeby szybko stracić kilka punktów z rzędu i ta sytuacja powtarzała się bardzo często. Lubcza zdołała wygrać tylko drugą partię. W pozostałych lepsi byli Rzeszowianie, którzy grali bardzo równo i ciężko w zasadzie kogoś wyróżnić. Lubczy w końcowych fragmentach zabrakło kluczowego elementu jakim jest przyjęcie.

 

Ostatni mecz miał być hitem nie tylko kolejki. Na przeciwko obrońców tytułu drużyny Izol- Montu Rzeszów stanął zespół, który do tej pory nie stracił nawet punktu- Strumyk Wola Zgłobieńska! Można chyba śmiało stwierdzić, że mecz miał bardzo ważne znaczenie w kwestii mistrzostwa I ligi. Pierwszy set to świetna gra Strumyka. Kapitalne przyjęcie sprawiało, że rozgrywający Jakub Jadam mógł uruchamiać wszystkich zawodników, którzy bardzo rzadko mylili się w ataku, raz po raz efektownie lokując piłkę w parkiecie. Wyróżniającą się postacią był niemal bezbłędny Wojtek Rusin. Drugi set dobrze rozpoczął zespół z Woli Zgłobieńskiej, ale później siatkarze Strumyka obili się o wysoki blok Izol-Montu. W całym meczu kilkanaście bloków zaliczył środkowy z Rzeszowa- Michał Łukowicz. Szaleńcza pogoń nie pomogła i drugi set zwycięski dla Izol- Montu, którego grą świetnie dowodził rozgrywający Bernard Dąbrowski. W trzeciej partii wróciło bardzo dobre przyjęcie Strumyka i mniej więcej powtórka z pierwszej odsłony. Gracze z Woli Zgłobieńskiej rzadko się mylili i niezagrożeni wygrali do 20. Kolejny zwrot akcji nastąpił w IV partii. Izol-Mont bez większych problemów wygrał do 17, a oprócz świetnego bloku, bardzo skutecznie spisywał się też na kontrach. Wiodącą postacią w ataku był Tomasz Łuszczki. I ponownie tego dnia, losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. Na zmianie stron znów kapitalnie grający Strumyk prowadził już 8:2, ale seria prostych błędów i zrobiło się po 14. Walka na przewagi przebiegała w kapitalnym, dramatycznym stylu. Ostatecznie skuteczny blok i punktowa zagrywka Jakuba Kawuzy sprawiła, że jedyną niepokonaną drużyną w naszej lidze pozostał Strumyk. Najlepszym graczem ekipy z Woli Zgłobieńskiej był Paweł Rusin.

 

 

W Racławówce rywalizację w II fazie rozgrywek zainaugurowały zespoły z grupy D- Dream Team Zgłobień i Galaktyczni Rzeszów. Obi drużyny bardzo dobrze spisały się w pierwszym etapie i spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie. W pierwszym secie drużyna ze Zgłobnia grała bardzo skutecznie i prowadziła już nawet 17:11. Fatalny przestój doprowadził jednak do stanu 19:19, a w końcówce mniej błędów popełnili gracze z Rzeszowa i to oni wygrali do 23. Drugi set toczony był „punkt za punkt”, ale w końcówce drugi bieg włączyli Galaktyczni i odskoczyli swoim rywalom wygrywając do 22. Ostatni set już bez historii. Drużyna ze Zgłobnia przygasła i wyraźnie przegrała seta i cały mecz 0 do 3.

 

Na tej sali najciekawiej zapowiadał się drugi mecz wieczoru pomiędzy Pebisem, a Gal-Teamem. Mimo, iż zakończył się wynikiem 3:0 nie zawiódł oczekiwań i stał na wysokim poziomie. Kluczową postacią meczu był zawodnik Pebis-u Marek Żyłka, który niesamowicie mocnymi atakami bombardował rywala. Wtórowali mu koledzy z zespołu- Gabriel Bobula i Przemysław Cyrulik. Mimo znacznie słabszych warunków fizycznych beniaminek podjął walkę, a najbliżej szczęścia był w ostatniej, trzeciej partii, którą przegrał do 26. Zawodnicy Gal- Teamu mieli spore problemy z przebiciem się przez rosły i dobrze ustawiający się blok Pebis-u, a po kilku „czapach” mogło odechcieć się grać. W przegranej drużynie w obronie dwoił się i  troił Piotr Maciołek, który zmieniał pozycję z przyjęcia na libero.

 

W ostatnim meczu zmierzyły się dwa ograne i wyrównane zespoły Royali Rzeszów i Bartów Boguchwała. Mecz nie obfitował w efektowne ataki, ale nie zabrakło długich i zaciętych wymian, a obie drużyny świetnie spisywały się w obronie. Dobry mecz rozegrał bardzo doświadczony rozgrywający Rzeszowian Andrzej Tereszkiewicz, który mądrze kierował grą swojej drużyny. Pierwsze dwa sety rozstrzygały się na przewagi do 24 i 25, ale w na tablicy świetlnej w stosunku setów widnial remis 1:1. Emocji nie zabrakło  również w trzecim secie,wygranym przez Royali do 23. Czwarty set to przestój Rzeszowian i porażka do 14. W decydującej, piątej partii nerwowo było do samego końca, a zepsuta zagrywka Royali dała zwycięstwo Boguchwalanom. Zmagania siatkarzy w ostaniej parze obserwował wiekrotny reprezentant kraju w siatkówce, olimpijczyk, był zawodnik i trener Resovii Bogusław Kanicki.

 

mecz Nerc Team – Kopernicus, w ataku Tomek Żarek (Nerc Team)

 

mecz Lubczy z Abi

 

mecz Strumyk – Izol-Mont, w ataku Grzegorz Rusin (Strumyk)

podobne wpisy