| SIATKARKI | Horror z happy-endem na inaugurację!

SIATKARKI

Horror z happy-endem na inaugurację!

Z minionego sezonu III ligi kobiet zapamiętaliśmy, że jeśli Lubcza grała na własnym terenie, to kibice mogli oglądać wspaniałe, porywające widowisko. Nie inaczej zaczął się i ten sezon. Po niesamowicie emocjonującym spotkaniu team z Racławówki pokonał SMS KPSK Stal Mielec 3:2. Trzeba przyznać, że brakło bardzo nie wiele, a to mielczanki odjechały by do domu dużo szczęśliwsze. W końcówce szczęście uśmiechnęło się jednak do Lubczy, która wygrała decydującą partię na przewagi, mimo iż […]

Z minionego sezonu III ligi kobiet zapamiętaliśmy, że jeśli Lubcza grała na własnym terenie, to kibice mogli oglądać wspaniałe, porywające widowisko. Nie inaczej zaczął się i ten sezon. Po niesamowicie emocjonującym spotkaniu team z Racławówki pokonał SMS KPSK Stal Mielec 3:2. Trzeba przyznać, że brakło bardzo nie wiele, a to mielczanki odjechały by do domu dużo szczęśliwsze. W końcówce szczęście uśmiechnęło się jednak do Lubczy, która wygrała decydującą partię na przewagi, mimo iż rywalki miały nawet piłkę meczową w górze. Nie bez znaczenia w kluczowych momentach meczu było na pewno wsparcie kibiców.

 

 

Już sam początek meczu zwiastował, że czeka nas bardzo emocjonujące widowisko. W pierwszych akcjach było wiele obron oraz długich i ciekawych wymian. Dzięki skutecznej grze Urszuli Dziadosz Lubcza prowadziła 12:8, a przy zagrywkach Marity Śląskiej nasz zespół odskoczył na 16:8. Wszystko wychodziło po myśli podopiecznych Alicji Nerc, ale dość nieoczekiwanie nagle gra się zacięła. Rywalki stopniowo zaczęły odrabiać straty i doprowadziły do stanu 17:13. Po chwili Karolina Chmiel posłała asa serwisowego i nasz zespół odskoczył na pięć punktów. Bardzo ambitne rywalki nie odpuściły, grały ładnie w obronie, gra sprawiała im wielką radość i rozluźnione, naładowane odrabiały straty. A było co odrabiać bo Racławówka prowadziła już 22:18, by zaraz przegrywać… 24:22! Udało się zrobić przejście, bo fantastycznie zagrywająca Justyna Cierlik zepsuła serwis, ale mielczanki skończyły seta w następnej akcji.

 

Nie dobrze dla naszego teamu zaczął się drugi set. Pierwsze piłki jeszcze rozgrywane “punkt za punkt”, ale bardzo szybko Stal odskoczyła na 6:3. Po 30 sekundach przerwy na żądanie naszego zespołu obraz gry kompletnie uległ zmianie. Lubcza odrobiła straty, a po odrzucających zagrywkach Urszuli Dziadosz i skutecznych atakach Alicji Nerc uzyskała prowadzenie. Nasze zawodniczki złapały wiatr w żagle i powiększyły przewagę do sześciu oczek. Rywalki w końcówce zaczęły seriami popełniać błędy w zagrywce i nie był w stanie odrobić straty, która w liczbie sześciu punktów utrzymała się już do końca i Lubcza wygrała 25:19.

 

Jasne stało się, że trzeci set może mieć kluczowy wpływ na losy spotkania. Dużo lepiej rozpoczęła go ekipa przyjezdnych, która prowadziła 6:2. Nasz team ponownie musiał odrabiać straty i znów zrobił to skutecznie. Najpierw nasze siatkarki doskoczyły do rywalek na 8:8, a zaraz potem objęły prowadzenie po pięknej akcji wykończonej przez Ulkę Dziadosz i kolejnej w tym meczu sprytnej kiwce Marity Śląskiej. Był to świetny okres w grze naszej rozgrywającej, która oprócz dobrego kreowania gry, zdobywała punkty nawet atakiem. W całym meczu debiutująca w zespole Lubczy Marita zdobyła niewiarygodną jak dla rozgrywającej liczbę  10 oczek! Niestety mielczanki bardzo szybko odrobiły trzy punkty straty i zrobiło się po 16. Fatalna seria Lubczy nieco się przedłużyła i przyjezdne osiągnęły dwupunktową przewagę. Wtedy mecz się wyrównał i te dwa oczka na korzyść Mielca długo się utrzymywały. Lubcza doprowadziła do remisu 23:23, a w kolejnej akcji kapitalnym blokiem popisała się młoda środkowa Kaśka Niedziałek i gospodynie miały piłkę setową. Niestety trzy kolejne punkty tej partii należały do Stali, która wygrała 26:24 i nie kryła swojej radości.

 

Stalówki lepiej rozpoczęły też czwartą odsłonę i wydawało się, że za chwile będzie po meczu. Po przerwie na żądanie Lubcza ponownie odrobiła straty, a dwa asy serwisowe Joanny Piech wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie 8:7. Od tego momentu Lubcza niesiona dopingiem kibiców przejęła kontrolę nad setem. Skuteczne zagrywki prezentowały Dziadosz i Chmiel, a przewaga rosła i w kulminacyjnym momencie osiągnęła nawet 10 punktów. Ostatecznie set udało się wygrać aż 11 oczkami: 25:14.

 

Na deser tej siatkarskiej uczty licznie zgromadzeni kibice mogli obejrzeć tie-break. Psychiczna przewaga powinna być po stronie podopiecznych Alicji Nerc, bo to one wróciły do gry od stanu 1:2. Młode siatkarki z Mielca grały jednak na pełnym luzie, z dużą swobodą i nic nie robiły sobie z wysoko przegranej partii. To właśnie przyjezdne przejęły inicjatywę od samego początku. Znakomicie grała leworęczna Paulina Pająk, w Lubczy szwankowało przyjęcie i rywalki prowadziły 8:4. Przebieg tej partii jednoznacznie wskazywał, że Stal odjedzie z Kielanówki jako zespół wygrany. Kibice przekonali się jednak, jak sport potrafi być nieprzewidywalny. Po dobrych zagrywkach Marity Śląskiej Lubcza odrobiła część strat i przegrywała już tylko 12:10.  Rywalki zdobył 13 punkt, ale zaraz potem dwie skuteczne zagrywki Ulki Dziadosz dały gospodyniom punkt kontaktowy. Niestety po czasie na żądanie trener Izabeli Woszczyńskiej nasza siatkarka posłała piłkę w aut. W trudnym momencie Marita Śląska dwukrotnie posłała piłkę do Bernadki Nobis, a słabiej grająca do tej pory skrzydłowa  z zimną krwią wykończyła te akcje i zrobiło się po 14. Po chwili znów meczową miały Mielczanki, ale Lubcza się obroniła. Przy stanie 16:16 kapitalny blok ustawiły Aśka Piech i Ulka Dziadosz i nasz zespół objął prowadzenie. Piłkę meczową dla Lubczy cała hala oglądała już na stojąco dopingując swój zespół, który nie zawiódł. Po kapitalnej akcji Ulka Dziadosz skończyła atak z lewego skrzydła i Racławówka wygrała 18:16 a cały mecz 3 do 2. Wielka była radość kibiców w hali, olbrzymia też naszych zawodniczek.

 

Mielczanki pojechały do domu “na tarczy” ale absolutnie nie mają się czego wstydzić. Młode siatkarki pozostawiły po sobie dobre wrażenie, podjęły wyrównaną walkę z nieco bardziej doświadczonymi przeciwniczkami i o mały włos, a wygrały by te zawody. Presję wytrzymały gospodynie, którym w końcówce z pewnością pomógł doping kibiców, jakiego w Kielanówce jeszcze chyba nie było. Może nie wszystko od początku do końca szło po myśli, może do pewnych elementów w grze można by się przyczepić, ale przecież zwycięzców się nie sądzi. Liczy się widowisko, liczy się wygrana. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości czy warto oglądać zmagania “płci pięknej” na hali w Kielanówce, to chyba zostały one definitywnie rozwiane. Kolejny horror na własnym terenie Lubcza zakończyła happy endem. Oby więcej takich meczy i przede wszystkim zwycięstw!

 

SST LUBCZA Racławówka – KPSK SMS STAL Mielec 3:2 (23-25, 25-19, 24-26, 25-14, 18-16)

 

LUBCZA: Śląska (c)(10- punkty), Dziadosz (22), Chmiel (6), Nerc (8), Nobis (14), Piech (12), Kalandyk (libero) oraz Niedziałek (1)

STAL: Bardo, Kubala, Kicior, Malicka (c), Pająk, Cierlik, Skiba (libero) oraz Światowiec Koc

 

sędziowali: Ewa Malec (Stobierna) i Piotr Sobolski (Rzeszów)

widzów: 50

 

Statystyki

 

Punkty:

Dziadosz 22 (atakiem: 15, zagrywką: 5, blokiem: 2)

Nobis     14 (atakiem: 11, zagrywką: 2, blokiem: 1)

Piech     12 (atakiem: 8, zagrywką: 2, blokiem: 2)

Śląska    10 (atakiem: 7, zagrywka: 2, blokiem: 1)

Nerc      8  (atakiem: 8)

Chmiel   6  (atakiem: 2, zagrywką: 4)

Niedziałek 1 (blokiem: 1)

 

W całym meczu zespół zaliczył 6 bloków punktowych, 15 zagrywek punktowych i popsuł 16 serwisów

 

Atak:

Chmiel    66% (2 skuteczne na 3 wykonane)

Piech     53% (8/15)

Dziadosz 41% (15/37)

Nerc      36% (8/22)

Nobis     34% (11/32)

 

Ogólnie atak drużyny na poziomie 40%

 

Przyjęcie

Dziadosz 85% pozytywnego, w tym 50% perfekcyjnego

Nobis     61% pozytywnego, w tym 21 perfekcyjnego

Kalandyk 40% pozytywnego, w tym 20% perfekcyjnego

 

Ogólnie przyjęcie drużyny na poziomie 62% pozytywnego i 31% perfekcyjnego.

 

 

 

podobne wpisy