| BALS | Kolejka bez sensacji, w walce o awans do finałów BALS brak znaczących zmian.

BALS

Kolejka bez sensacji, w walce o awans do finałów BALS brak znaczących zmian.

Po piątkowych meczach BALS rywalizacja dotycząca walki o miejsca premiowane awansem do finału I ligi nie posunęła się zbytnio do przodu. Solidarne, pewne zwycięstwa odniosły zespoły z czołówki czyli Union Jack, Izol-Mont i Polskie Ubezpieczenia. To stawia w trudnej sytuacji innego kandydata do czwórki, czyli Uniwersytet. Akademicy mecz tej kolejki rozegrali awansem i ulegli w czterech setach liderowi tabeli- Strumykowi Wola Zgłobieńska, przez co spadli na piąte miejsce. Do końca będzie jednak ciekawie, […]

Po piątkowych meczach BALS rywalizacja dotycząca walki o miejsca premiowane awansem do finału I ligi nie posunęła się zbytnio do przodu. Solidarne, pewne zwycięstwa odniosły zespoły z czołówki czyli Union Jack, Izol-Mont i Polskie Ubezpieczenia. To stawia w trudnej sytuacji innego kandydata do czwórki, czyli Uniwersytet. Akademicy mecz tej kolejki rozegrali awansem i ulegli w czterech setach liderowi tabeli- Strumykowi Wola Zgłobieńska, przez co spadli na piąte miejsce. Do końca będzie jednak ciekawie, bo zespoły z miejsc 1-5 rozegrają kilka spotkań między sobą. Matematycznie pewny awansu do finału może być jak na razie tylko Strumyk. Gigantyczny krok w stronę utrzymania zrobili Galaktyczni, którzy pokonali sąsiada w tabeli Lubczę 3:1 i teraz mają nad dziewiątym miejscem aż pięć oczek przewagi, a do końca pozostały tylko dwie kolejki. Korespondencyjny pojedynek o awans do finału II ligi stoczyły Jelczanka i Wiśniowa, ale i tu niewiele się wyjaśniło, bo jedni i drudzy zwyciężyli za trzy oczka.

mecz Start Lubenia – Izol-Mont, atakuje Robert Myrda

 

 

Pebis wygrywając z Polskimi Ubezpieczeniami przedłużał swoje minimalne szanse na wejście do czołowej czwórki, która weźmie udział w play-offach. Do tego meczu przystąpił jednak w nieco eksperymentalnym zestawieniu, co bezbłędnie wykorzystali będący ostatnio w dobrej formie siatkarze Polskich Ubezpieczeń. Od początku zespół ten utrzymywał znaczącą przewagę, grał dobrze w zagrywce i skutecznie w bloku. Z czasem Pebis nieco poprawił swoją grę, sam odpowiedział serwisem i zmniejszył rozmiary porażki, ostatecznie ulegając przeciwnikom pięcioma punktami. Pebis jeszcze bardziej ożywił się w drugiej odsłonie i przez połowę seta prowadził dwoma, trzema oczkami. Od stanu 15:16, długą punktową serią popisał się jednak zespół Polskich Ubezpieczeń, który odskoczył na pięć oczek i w efekcie wygrał do 21. W trzecim secie takich emocji już nie było, od pierwszych akcji kilkupunktową zaliczkę utrzymywały Polskie Ubezpieczenia. Kolejny świetny mecz rozgrywał atakujący Przemysław Krawczak, który zachowywał wysoką skuteczność i sprawiał rywalom problemy serwisem. Dobrą grą swój zespół próbowali jeszcze ratować Bryliński i Bieńkowski, ale nie byli w stanie odwrócić losów rywalizacji i ich ekipa przegrała do 17, a w całym meczu 0:3.

POLSKIE UBEZPIECZENIA Rzeszów – PEBIS Rzeszów  3:0 (25-20, 25-21, 25-17)

MVP: Przemysław Krawczak (POLSKIE UBEZPIECZENIA)

 

atakuje Jakub Kulasa (POLSKIE UBEZPIECZENIA) 

 

GKS Start Lubenia, który miał ostatnio poważne perturbacje związane ze składem, tym razem zdołał pozbierać sześciu zawodników, ale na podjęcie walki z Izol-Montem to nie wystarczyło. Rzeszowska ekipa straciła już trzech środkowych i musi sobie radzić w przeróżny sposób, ale jak na razie idzie jej całkiem dobrze. Nie inaczej było i tym razem. O pierwszych dwóch setach w zasadzie nie ma co pisać, bo ekipa z Lubenii nie kompletnie nie podjęła walki i zwyczajnie stała na boisku popełniając masę błędów. Długimi seriami punktowymi w polu zagrywki  popisywał się Jakub Szalacha z Izol-Montu, a jego koledzy (i koleżanka Katarzyna Sondej ponownie grająca na skrzydle) z wielkim spokojem i momentami fantazją wykorzystywali kontry i zwyciężali kolejno do 11 i 14. Nieco lepiej Start spisał się w trzeciej partii, kiedy to podbił kilka piłek w obronie i parę razy trafił zagrywką. Izol-Mont pozwolił sobie na chwilę rozluźnienia, ale cały czas prowadził i ostatecznie wygrał do 19.

IZOL-MONT Rzeszów – GKS START Lubenia 3:0 (25-11, 25-14, 25-19)

MVP: Jakub Szalacha (IZOL-MONT)

 

Chyba najciekawiej zapowiadał się pojedynek dwóch doświadczonych ekip czyli Royali i Union Jack’a. Ci drudzy do tego spotkania przystąpili bez swojego lidera Jacka Podpory, ale na początku grali zdecydowanie lepiej od przeciwników. Dzięki dobrej zagrywce i grze na kontrach zdołali wypracować pokaźną zaliczkę i spokojnie kontrolowali seta, zwyciężając do 16. Union Jack inicjatywę utrzymywał także w drugim secie. Przez chwilę zaliczka ta wynosiła nawet sześć oczek, ale Royale w swoim stylu zaczęli podbijać piłki w obronie i obijać dłonie blokujących na kontrach. Mieli nawet szansę na doprowadzenie do wyniku po 22, ale nadziali się na blok i przegrali także i tą partię. Pod kontrolą wicelidera był także trzeci set. W tym spotkaniu było kilka długich wymian, które były jednak dosyć szarpane i momentami przypadkowe.  Royale kilkakrotnie byli blisko odrobienia strat, ale ilekroć przybliżali się do przeciwników, to popełniali jakiś błąd, tracili niefortunnie punkt i ponownie gubili dystans. W szeregach rywali bardzo pewnie spisywali się M. Świstara i M. Łukowicz, a rozgrywający B. Skowron często wykorzystywał swoich środkowych i w ten sposób Union Jack zwyciężył do 19, a w całym meczu 3:0.

ROYALE Rzeszów – UNION JACK Rzeszów 0:3 (16-25, 22-25, 19-25) 

MVP: Mateusz Świstara (UNION JACK)

 

atakuje MVP meczu Mateusz Świstara 

 

 

Spotkanie Galaktycznych z Lubczą miało bardzo istotne znaczenie dla losów walki o utrzymanie w I lidze. Obu zespołom jak do tej pory nie udało się odnieść zwycięstwa i ktoś musiał tę złą passę przerwać. Mimo, że spotkały się zespoły z dołu tabeli, to mecz stał na niezłym poziomie. Obie drużyny zagrały w obronie wiele dobrych akcji, dzięki którym kibice obejrzeli kilka długich i ciekawych wymian. W pierwszej odsłonie kilkupunktową przewagę uzyskała Lubcza, dzięki dobrej grze blokiem, ale w połowie seta Rzeszowianie zdołali odrobić straty i doszło do zaciętej końcówki. Ostatecznie jednak to zespół z Racławówki zdołał przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść. Role odwróciły się w kolejnych dwóch setach i tym razem to Galaktyczni odskakiwali w pierwszej części, a Lubcza musiała odrabiać straty. W końcówkach jednak zespołowi z Racławówki przydarzyło się kilka błędów, które zniweczyły ambitny pościg i ekipa z Rzeszowa zwyciężała kolejno do 21 i 20. Ciekawie rozpoczęła się czwarta odsłona, w której zawodnicy z Racławówki dzięki skutecznej zagrywce objęli prowadzenie 8:1. Wydawało się, że mecz ten zmierza ku tie-breakowi, Galaktyczni odpowiedzieli zagrywką autorstwa Bogdana Trwaki i wygrali do 18.

LUBCZA Racławówka – GALAKTYCZNI Rzeszów 1:3 (25-23, 21-25, 20-25, 18-25)

MVP: Bogdan Trawka (GALAKTYCZNI)

 

Walcząca o awans do finału II ligi ekipa z Wiśniowej podejmowała rozczarowujących w tym sezonie Piwoszy i była zdecydowanym faworytem. Początek potwierdził tę tezę, ale z czasem Boguchwalanie zaczęli zmniejszać dużą stratę i powoli wchodzić w mecz, ale nie zdołali doścignąć rywala i przegrali do 19. Zdecydowanie lepiej Nagły Zryw Piwosza spisywał się w drugim secie, a grą skutecznie kierował wracający po kontuzji Kamil Wacław, który do tego dołożył parę zagrywek. To wystarczyło aby po ciekawej walce wygrać seta do 20. Zespół z Boguchwały nie rezygnował z walki także w trzeciej odsłonie, ale w końcówce Wiśniowa zdołała odskoczyć i wygrała do 21, a ważne piłki kończył Karol Włodyka. W czwartym secie wyrównana walka trwała tylko na początku, z czasem zdecydowaną inicjatywę przejął zespół z Wiśniowej i wygrał 25:16, a w całym meczu 3:1.

Wiśniowa – NAGŁY ZRYW PIWOSZA Boguchwała 3:1 (25-19, 20-25, 25-21, 25-16)

MVP: Karol Włodyka (Wisniowa)

 

Korespondencyjny pojedynek z Wiśniową prowadziła Jelczanka, która ma nieznaczną przewagę w tabeli nad rywalami i znając wynik ich meczu, musiała zwyciężyć. Prohurt początkowo stawiał jednak zacięty opór, choć samo spotkanie nie należało do porywających. W pierwszym secie wynik rozstrzygnął się dopiero w końcówce, kiedy to Jelczanka zdołała odskoczyć na kilka oczek i zwyciężyć do 23. Druga odsłona przebiegała podobnie, rozgrywający Jelczanki Krzysztof Pyrcz dość ciekawie rozprowadzał grę, a  koledzy zachowywali wysoką skuteczność i wygrali do 22. Trzecia partia lepiej rozpoczęła się dla drużyny ze Strażowa, która osiągnęła kilkupunktową przewagę, ale w dalszej części ją roztrwoniła. Rzeszowianie przejęli inicjatywę i zwycięstwem do 20 przypieczętowali bardzo ważną wygraną za trzy punkty.

JELCZANKA Rzeszów – PROHURT Strażów 3:0 (25-23, 25-22, 25-20)

MVP: Grzegorz Kwoka (JELCZANKA)  

 

Aktualna tabela I ligi dostępna jest TUTAJ  a II ligi TUTAJ

podobne wpisy