| BALS | Mega kolejka!

BALS

Mega kolejka!

Mega kolejka w BALS. Na razie nie pod względem poziomu rozgrywanych meczy, ale pod kontem ich ilości. Z związku z przełożeniami rozgrywki w dniu dzisiejszym toczyły się na trzech salach, na których rozegrano łącznie 9 meczy! Kilka z nich stało na dobrym poziomie. Nie zabrakło małych niespodzianek i zaciętej walki!     W Kielanówce pierwszy mecz rozegrali gospodarze- Orzeł Team oraz Salos Rzeszów. Pojedynek był dosyć jednostronny, a siatkarze z Kielanówki wygrali 3:0. Najbardziej wyrównany był […]

Mega kolejka w BALS. Na razie nie pod względem poziomu rozgrywanych meczy, ale pod kontem ich ilości. Z związku z przełożeniami rozgrywki w dniu dzisiejszym toczyły się na trzech salach, na których rozegrano łącznie 9 meczy! Kilka z nich stało na dobrym poziomie. Nie zabrakło małych niespodzianek i zaciętej walki!

 

 

W Kielanówce pierwszy mecz rozegrali gospodarze- Orzeł Team oraz Salos Rzeszów. Pojedynek był dosyć jednostronny, a siatkarze z Kielanówki wygrali 3:0. Najbardziej wyrównany był drugi set, w którym do stanu po 15 toczyła się walka punkt za punkt. Potem jednak Orzeł odskoczył na cztery oczka przewagi i wyglądało, że pewnie zmierza do zwycięstwa. Salos odrobił straty, lecz nie wystarczyło to do zwycięstwa, bo drugi bieg włączył atakujący Orła- Krzysztof Mazur i skończył kilka efektownych piłek. Trzeci set był już tylko formalnością, a trudne zagrywki Oliwiera Lubasa i jego dobre rozegranie w całym meczu dało zwycięstwo miejscowym. Mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie i przebiegał w sennej atmosferze.

 

Więcej emocji i dobrej gry dostarczyło starcie pomiędzy Motores a Automotive Volley. W pierwszej partii zwyciężył Automotive do 18, ale był to najsłabszy set tego pojedynku, a zespoły popełniały popełniały mnóstwo błędów na zagrywce. Mecz ożywił się w drugiej odsłonie, gdzie zdecydowanie lepiej zagrał Motores i przez cały czas prowadził wyraźnie. Za sprawą dobrze zagrywającego Konrada Bednarczyka z Automotive, który posłał cztery asy serwisowe z rzędu, ze stanu 24:19 zrobiło się 24:23. Niestety dla lidera tej grupy zepsuł on ostatnią zagrywkę i darował rywalowi tę partię. W pozostałych setach zwyciężył Automotive, chociaż zawodnicy Motoresu usiłowali podjąć walkę do końca. Nieźle spisywali się rozgrywający w obu ekipach.

 

Ostatnim meczem wieczoru było zaległe starcie pierwszoligowców Izol-Montu Rzeszów i Kopernicusa Czudec. Przypominamy, że mecz został przerwany przy stanie 1:0 dla Czudca w wyniku awarii prądu i zgodnie z regulaminem PZPS rozegrany od początku. Pojedynek stał na dobrym poziomie. i wzbudzał wiele emocji. Obfitował  w efektowne wymiany i wspaniałe obrony. Z wielkim animuszem zaczęła drużyna z Czudca, w której mocne uderzenia z drugiej linii Krzysztofa Szczypka robiły wrażenie na przeciwnikach. Wicemistrz powoli odrabiał jednak dużą stratę z początku seta i wykorzystał lekki przestój w samej końcówce drużyny przeciwników, przechylając szalę zwycięstwa na własną korzyść. Rozpędzony Izol-Mont wygrał wyraźnie drugą odsłonę, a katem Kopernicusa był tradycjnie skuteczny Tomek Łuszczki, który do atomowych ataków dokładał równie mocną zagrywkę. W trzecim secie to Czudec cały czas gonił byłego mistrza, prowadzącego dwoma, trzema punktami. Zrównał się z nim  dopiero przy stanie 24:24, ale dwa proste błędy kosztowały porażkę w całym spotkaniu zero do trzech, nieźle grającą drużynę Kopernicusa. Z dobrej strony pokazali się rozgrywający Bartłomiej Środoń i Radosław Tworek.

 

W Racławówce poziom wzrastał z meczu na mecz. Pierwsze starcie było zupełnie jednostronne. Looney Toones Siedliska mimo, iż nie pokazał galaktycznej siatkówki, to bardzo wysoko rozgromił słabo grający Zapel Boguchwała. Boguchwalski zespół kompletnie nie trafił z formą na ten mecz. Problemy sprawiały mu stosunkowo łatwe serwisy rywali, a z odrzuconych piłek nie potrafił wyprowadzić skutecznych akcji. Czytelne rozegranie sprawiało, że siatkarze Looney Toones raz po raz zakładali przeciwnikom klasyczne, siatkarskie czapy. Wydawało się, że Zapel podejmie walkę w ostatniej odsłonie, ale po kilkunastu punktach wyrównanej walki, odskoczył team z Siedlisk i zwyciężył 3 do 0.

 

W drugim meczu zdecydowanym faworytem był zespół Kropka Team Babica. Debiutujący w rozgrywkach młody team Wściekłe Psy Racławówka jak do tej pory nie zdobył żadnego punktu w lidze i wydawało się, że w meczu z wicelderem własnej grupy nie ma co na nie liczyć. Rzeczywistość zweryfikowała jednak te założenia. Ekipa gospodarzy już od samego początku postawiła faworytom trudne warunki. Nieźle rozgrywał Marcin Kozioł, który dodatkowo wspomagał kolegów w bloku. Babica z czasem odrabiała jednak stratę, choć przegrywała już nawet 24:22. Doszło do zaciętej końcówki , w której więcej chłodnej głowy zachowali bardziej doświadczeni siatkarze Kropka Team, a podobnie jak w całym meczu grę pociągnęli Roman i Michał Wójcik. Drugi set wyraźniej, bo do 21 wygrali faworyci, ale w trzeciej odsłonie Wściekłe Psy podjęły jeszcze walkę i po wyrównanej grze wygrały do 22. Czwarty set całkiem nieoczekiwanie zdominowali gospodarze. Świetne zawody rozgrywał środkowy Wściekłych Psów- Wojtek Byszyński, a rywali zagrywką „kąsał’ Krzysiek Wątorek. Ku uciesze miejscowej publiczności młody zespół urwał rywalowi dwa sety, zatem zapisał na swoje konto pierwszy w lidze meczowy punkt. W tie-breaku dała się już wyczuć przewaga Babicy, która na zmianie stron prowadziła 8:4 i wygrała ostatecznie do 9. Straciła jednak, kto wie, może istotny punkt do końcowego rozrachunku.

 

Podobać mogło się ostatnie spotkanie wieczoru w Racławówce, a szczególnie jego dwa pierwsze sety. Faworyt całej II ligi- Galaktyczni Rzeszów mieli spore problemy z bardzo dobrze grającym SZiKiem Tyczyn. Zespół z Tyczyna juz na starcie uzyskał sporą przewagę. Galaktycznym gra się kompletnie nie kleiła, a rywala konsekwentnie obijali ich ręce w bloku. Prawdziwy dzień konia na środku siatki miał Artur Jeziorski, który raz po raz efektownie i efektywnie atakował z krótkiej. Bardzo skuteczny w atakach ze skrzydła był też Łukasz Czerwonka. Mimo tego, iż Galaktyczni poprawili nieco swoją grę i zbliżyli się do rywala nie zdołali wyciągnąć już tej partii. Drugi set był chyba najlepszym w tegorocznym sezonie II ligi. Gra się wyrównała. Zespół z Rzeszowa popełniał mniej błędów, ale nadal nie mógł dać sobie rady z wysoką skutecznością przeciwników w ataku. Ciągle bezbłędnie funkcjonowała krótka, ale SZiK nie był w stanie odskoczyć na tak bezpieczną przewagę jak w pierwszej odsłonie. Galaktyczni wyszli  na prowadzenie 22:20. Później po raz pierwszy na środku zablokowany został Jezierski, który nie przebił się przez podwójny blok i rywale prowadzili 24:23. Wtedy jednak ten sam zawodnik powędrował w pole zagrywki i odrobił to co chwilę wcześniej zepsuł popisując się asem serwisowym. W bardzo emocjonującej końcówce oba zespoły były bliskie zdobycia decydującego punktu. Gdy kapitalny, pojedynczy blok Piotra Czajora na Grzegorzu Czerwonce wyprowadził Rzeszowian na prowadzenie, wydawało się, że teraz faworyt już nie odpuści. Nerwy puściły jednak bardziej doświadczonemu zespołowi i  Galaktyczni posłali w aut dwie zagrywki z rzędu, a w dodatku popełnili błąd przejścia linii środkowej i po asowej zagrywce….  Artura Jeziorskiego set zakończył się zwycięstwem Tyczynian! Zespół, który do tej pory nie stracił nawet seta, teraz grał już tylko o pozostanie w meczu. Udało mu się to w pełni, gdyż dwie kolejne partie padły jego łupem. W przerwie po przegranym secie kolegów z drużyny mobilizował i pocieszał Przemysław Krawczak i to właśnie on od tego momentu pociągnął zespół swoją dobrą grą. Doszło do tie-breaka, w którym rozbity team z Tyczyna walki już nie podjął. Zawiodła przede wszystkim skuteczność. Coraz częściej mylił się środkowy, a Galaktyczni nie wypuścili już dwóch punktów z garści.

 

Swojego pierwszego punktu w lidze w tym roku nie zdobył Strumyk II Wola Zgłobieńska. Młody team z Woli Zgłobieńskiej grając w okrojonym składzie nie sprostał dobrze spisującym się Piwoszom z Boguchwały. Pierwsza odsłona wysoko wygrana przez Nagły Zryw, ale w drugiej lepsi byli już przeciwnicy. W dwóch decydujących odsłonach trwała zacięta walka, ale na przewagi wygrywali Boguchwalanie, którzy do tej pory pozostają niepokonani w lidze!

Dużo emocji i zaciętej walki, ale przy tym też błędów własnych było w pierwszoligowym meczu Proaktywu z Royalami. Ten drugi zespół po wyrównanej walce wygrał dwa pierwsze sety do 27 i 23! Później sprawdziło się jednak starte siatkarskie powiedzenie, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2 do 3. Do ProAktywu wreszcie uśmiechnęło się szczęście, a grę ekipy poprowadził Michał Gacek. Doszło do decydującej, piątej partii która do 11 zwyciężyli właśnie jego koledzy.

Bez zdobytego seta starcie z Drinteamem zakończyła Lubcza, ale aż dwie partie przegrała na przewagi! W pierwszym secie Drinkteam  triumfował w stosunku 30 do 28, a w trzecim 28 do 26. Najmniej emocji dostarczył drugi set, wygrany przez Rzeszowian do 18. Zespół do zwycięstwa poprowadzili Marcin Socha i Rafał Pomianek.

podobne wpisy