| BALS | Niesamowita metamorfoza Izol-Montu. W BALSie już wszystko jasne!

BALS

Niesamowita metamorfoza Izol-Montu. W BALSie już wszystko jasne!

W BALSie przed ostatnią kolejką wszystko już jasne. Mistrzem Strumyk, wicemistrzem Szik Boguchwała, a brązowym medalistą  Union Jack. Z ligi spadają Galaktyczni, a w barażach zagrają Royale. Drobne przetasowania mogą zaistnieć jedynie w środku tabeli. W minionym tygodniu jak feniks z popiołów odrodził się zespół Izol-Montu. Mimo kłopotów kadrowych w poniedziałek pokonał 3:1 Pebis i tym samym zapewnił sobie utrzymanie, a w piątek sprawił mega sensację pokonując walczący o drugie […]

W BALSie przed ostatnią kolejką wszystko już jasne. Mistrzem Strumyk, wicemistrzem Szik Boguchwała, a brązowym medalistą  Union Jack. Z ligi spadają Galaktyczni, a w barażach zagrają Royale. Drobne przetasowania mogą zaistnieć jedynie w środku tabeli. W minionym tygodniu jak feniks z popiołów odrodził się zespół Izol-Montu. Mimo kłopotów kadrowych w poniedziałek pokonał 3:1 Pebis i tym samym zapewnił sobie utrzymanie, a w piątek sprawił mega sensację pokonując walczący o drugie miejsce Union-Jack 3:0.

 

 

Już w poniedziałek rozegrano zaległy mecz Pebisu z Izol-Montem. Ten pierwszy zespół walczył o miejsce na podium, ten drugi, pogrążony w kryzysie musiał ugrać punkty aby nie być zagrożony spadkiem.  Pebis był faworytem, tym bardziej, że rywale przystąpili do meczu w szóstkę i nominalna libero- Katarzyna Sondej musiała grać „w polu”.  Początkowo zgodnie z przewidywaniami dominował Pebis, który prowadził 16:14. Wtedy wspomniana już Katarzyna Sondej, powstrzymała blokiem …. lidera przeciwników Marka Żyłkę i wszystko się zmieniło. Nakręcona Izol-Mont przejął inicjatywę i wygrał do 20. W II odsłonie Pebis zdołal zwyciężyć, ale kolejne dwie partie to już show jednego zespołu. Izol-Mont grał jak w transie. Kapitalnie zagrywał, znakomicie bronił i wybornie wykańczał większość ataków. Seriami punkty w polu serwisowym zdobywali Grzesiek Ziaja, Radek Tworek  i Tomek Łuszczki. Fatalnie grający Pebis ugrał kolejno 14 i 16 pkt i tym samym stracił szansę na miejsce na podium. Izol-Montowi ta wygrana zagwarantowała utrzymanie, bez konieczności gry w barażach.

 

Tą wygraną można było uznać za niespodziankę, ale prawdziwą sensację „Izol” sprawił w piątek! W tym tygodniu Rzeszowianie przeszli jakąś niewiarygodną metamorfozę. Grali teoretycznie słabszym składem,  ale w niczym nie przypominali tego słabego, bezbarwnego zespołu z większości sezonu. W pojedynku z Union Jackiem ponownie grali koncertowo, mimo iż to rywale byli murowanymi faworytami i mieli szansę na przeskoczenie Boguchwalan w walce o II miejsce. Nic z tego jednak nie wyszło. Po wyrównanym początku I seta, od stanu 17:18 rozpoczął się show Izol-Montu. Kapitalne zagrywki posyłała Radek Tworek, a w ataku szalał Tomek Łuszczki i ich zespół zdobył wszystkie pozostałe punkty tego seta wygrywając do 17!! Kolejne dwie partie były do siebie bliźniaczo podobne. Union Jack prowadził do połowy setów, a potem rywale zaczynali swój koncert. Bardzo skutecznie zagrywali, w dodatku kapitalnie bronili. Tu znów ukłon z stronę Katarzyny Sondej, która świetnie podbijała ataki rywali. Po zaciętych partiach do 24 i 25 zwyciężyła ekipa Izol-Montu. Union Jack stracił szansę na drugie miejsce, a dzisiejszej porażki nie usprawiedliwia nawet brak czołowej „armaty”- Arka Pyzy.

 

Jeszcze przed tygodniem Galaktyczni odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie i wrócili do gry o utrzymanie. Ich nadzieje poległy już trzy dni później, kiedy to w poniedziałek Izol-Mont zdobył trzy punkty. Mecz z Lubczą był zatem dla Galaktycznych pożegnaniem z I ligą, po zaledwie rocznym pobycie. Spotkanie było dosyć zacięte,  lecz toczone w spokojnej atmosferze. Nieco lepiej rozpoczęła ekipa z Racławówki, która zwyciężyła do 22. W kolejnej partii ambitnie grający Rzeszowianie odwrócili losy seta i wygrali 25:23. Trzecia odsłona to fatalna postawa Galaktycznych i wysoka wygrana Lubczy- 25 do 11! W secie czwartym raz jeszcze rzeszowski team poderwał się do walki i na pożegnanie z I ligą doprowadził do tie breaka. Ten zaczął się od wyrównanej walki, ale od stanu 9:9 w polu serwisowym zameldował się Jakub Adamczyk i potężnymi zagrywkami z lewej ręki kompletnie „rozstrzelał” przeciwników, a Lubcza wygrała do 10.

 

podobne wpisy