| BALS | Nieudany maraton Gołąbeczków.

BALS

Nieudany maraton Gołąbeczków.

Zaległości w BALSie w większości odrobione. Istny maraton odbyli dziś siatkarze Gołąbeczków. Rozegrali oni dwa swoje zaległe mecze z rzędu i oba przegrali. Były to starcia szalenie ważne bo rozegrane z zespołami z dołu tabeli. W wyniku porażek rzeszowski zespół spadł na przedostatnie miejsce w tabeli. Sytuację wykorzystał Strumyk, który ograł zmęczonego rywala i dzięki pierwszemu w sezonie zwycięstwu odbił się od dna. Odbudował się też jeden z faworytów II ligi, HellBoys […]

Zaległości w BALSie w większości odrobione. Istny maraton odbyli dziś siatkarze Gołąbeczków. Rozegrali oni dwa swoje zaległe mecze z rzędu i oba przegrali. Były to starcia szalenie ważne bo rozegrane z zespołami z dołu tabeli. W wyniku porażek rzeszowski zespół spadł na przedostatnie miejsce w tabeli. Sytuację wykorzystał Strumyk, który ograł zmęczonego rywala i dzięki pierwszemu w sezonie zwycięstwu odbił się od dna. Odbudował się też jeden z faworytów II ligi, HellBoys Niechobrz, który po ostatniej nieoczekiwanej porażce, dziś spisał się lepiej i zainkasował trzy oczka.

 

Spore zaległości jakie z różnych przyczyn uzbierały się ekipie Gołąbeczków dziś zostały zniwelowane. Ekipa z Rzeszowa zdecydowała się, że zagra dwa mecze z rzędu. Pierwszym rywalem był zespół Woz Budu Boguchwała. Mecz bardzo ważny, gdyż obie ekipy miały na swoim koncie zaledwie po trzy punkty. Początek meczu był jednostronny. Woz Bud grał bardzo dobrze, świetnie rozgrywał debiutujący w ekipie Przemek Maliszewski a grę w ataku trzymali Łukasz Roman i Kuba Szalacha. W drugim secie lepiej zaczął się spisywać zespół z Rzeszowa. W ataku obudził się Piotr Depa i poprowadził swój zespół do zwycięstwa 25:23. Tutaj jednak dobra gra Rzeszowian się skończyła. W dwóch pozostałych partiach Boguchwalanie grali spokojniej i popełniali mniej błędów. Dzięki temu zwyciężyli do 20 i 16. Zapisali zatem na swoje konto ważne trzy punkty. Woz Bud spisywał się od rywali dużo lepiej w obronie, a kilka wymian z jednej i drugiej strony mogło się podobać.

 

Później Gołąbeczką przyszło rywalizować ze Strumykiem. W pierwszym secie Rzeszowianie zmietli w parkietu rywala, który kompletnie nie podjął wali. Ekipa z Woli Zgłobieńskiej fatalnie przyjmowała, nie była w stanie podbić piłki w obronie. Można powiedzieć że Strumyk przeszedł obok seta i przegrał do 11.  Później jednak było już dużo lepiej. Partia II była wyrównana, ciężar gry Strumyka wziął na swoje braki Damian Guzek, a szczęśliwy blok w końcówce  dał outsiderowi tabeli wygraną do 23. Końcówka drugiej partii odmieniła losy meczu. Gołąbeczkom zaczęło dawać się we znaki zmęczenie. W trzecim secie do stanu 18:18 trwała wyrównana walka, ale później rzeszowska ekipa kompletnie się zacięła. Strumyk zapisał na swoje konto siedem pozostałych punktów z rzędu i miał już zagwarantowany jeden meczowy punkt. Przestój Rzeszowian przedłużył się znacząco. W czwartej partii gracze z Rzeszowa nie mieli żadnej ochoty do gry. Ósmy set w ciągu trzech godzin to było zbyt wiele. Strumyk grał spokojnie, nie ryzykował, dawał piłkę do gry rywalowi, a ten popełniał błąd za błędem. Kompletnie zacięli się liderzy zespołu Piotr Depa i Michał Gacek. Wola Zgłobieńska zwyciężyła do 16 i zapisała na swoje konto arcyważne trzy oczka, dzięki czemu wyskoczyła ze strefy spadkowej.

 

Stawkę dzisiejszych meczy uzupełniło starcie HellBoys Niechobrz z Groszek Olszowiec Tyczyn. Pierwszy set dość nietypowy. Z 35 punktów zdobytych przez oba zespoły zdecydowanie większa część padła po zagrywce. Dłuższe akcje i skuteczne ataki można było policzyć na palcach jednej ręki. Znacznie lepiej serwowali Niechobrzanie, którzy rozbili rywala do 10, a szczególnie często zagrywką punktował rozgrywający Mateusz Skwirut, który to zakończył seta udaną serią. W drugim secie zagrywka również odgrywała kluczową rolę,  niestety bardzo negatywnie wpłynęła na widowisko. Mniej więcej do stanu 20:20 80 % zagrywek lądowało w siatce lub po za boiskiem. Dopiero końcówka seta oddała kibicom część zepsutego widowiska. HellBoys wygrał 33:31, było wiele ładnych i długich wymian, a obie ekipy w końcu zaczęły szanować serwis. Dwa rozstrzygające punkty zdobyli dla Niechobrza Bogdan Kaczor i Staszek Kuśnierz. W trzecim secie Niechobrzanie utrzymywali skromną przewagę, nadal dobrze zagrywali i wygrali do 22, a w całym meczu 3:0. Tym samym udało się zmazać plamę po nieoczekiwanej porażce z Jelczanką. Szanse na awans jeszcze są, ale trzeba już niemal samych zwycięstw po trzy zero, a najważniejsze starcie z Galaktycznymi w ostatniej kolejce.

 

 

 

 

podobne wpisy