| BALS | SZiK pokonał Union Jack’a w hicie kolejki.

BALS

SZiK pokonał Union Jack’a w hicie kolejki.

W najciekawiej zapowiadającym się meczu dzisiejszego wieczoru w BALS do samego końca było bardzo emocjonująco. Wicelider z Boguchwały pokonał w pięciu setach niezwyciężony dotąd Union Jack, który zajmował 5 miejsce, ale miał jeden zaległy mecz. Z tego wyniki chyba najbardziej ucieszył się Strumyk, który już na pewno po 5 kolejkach będzie samodzielnym liderem. Ważne mecze rozegrano też na dole tabeli. Arcyważne zwycięstwa odniosły zespoły Marmaxu Czudec i ButówJana.pl. Coraz więcej […]

W najciekawiej zapowiadającym się meczu dzisiejszego wieczoru w BALS do samego końca było bardzo emocjonująco. Wicelider z Boguchwały pokonał w pięciu setach niezwyciężony dotąd Union Jack, który zajmował 5 miejsce, ale miał jeden zaległy mecz. Z tego wyniki chyba najbardziej ucieszył się Strumyk, który już na pewno po 5 kolejkach będzie samodzielnym liderem. Ważne mecze rozegrano też na dole tabeli. Arcyważne zwycięstwa odniosły zespoły Marmaxu Czudec i ButówJana.pl. Coraz więcej wiadomo w II lidzie. Dziś zwycięstwo w grupie i awans do finału przypieczętował team HellBoys Niechobrz, z kolei krok od wygrania drugiej grupy są siatkarze Iskry MDK.

 

 

Hitowy mecz tej kolejki rozegrano na sali w Lutoryżu. W środku tygodnia Boguchwalanie stracili swojego lidera- Bartka Szalache i ten mecz rozpoczęli kompletnie zagubieni, urywając rywalowi jedynie… 9 oczek. Wydawało się, że po takim pogromie ciężko będzie się już podnieść. Tym bardziej, że to rzeszowski team utrzymywał prowadzenie na początku drugiej odsłony. Zrobiło się bardzo dobre, emocjonujące widowisko. SZiK odwrócił losy seta i zwyciężył do 23. W kolejnych partiach emocji także było co niemiara. Zarówno trzeci, jak i czwarty set kończyły się nerwowymi końcówkami. Pierwszą lepiej rozegrali Rzeszowianie, drugą Boguchwalanie i losy tego meczu rozstrzygały się w tie-breaku. Piąty set od początku lepiej układał się dla Sziku, grę zespołu ciągnął Paweł Sitek i ostatecznie jego team zwyciężył 15:10 i zapisał na swoje konto bardzo ważne dwa oczka.

 

Na tej hali ważny mecz rozegrały też szósty z siódmym zespołem ligowej tabeli.  Wygrany tego spotkania miał szansę odbić się od strefy spadkowej. Ostatecznie skończyło się na podziale punktów. Wynik ten, chyba do końca nie ucieszył żadnej z drużyn i nie zagwarantował utrzymania, ale obie ekipy będą miały trzy oczka przewagi nad strefą spadkową. Royale zagrali w … swoim stylu. Pierwszego seta kompletnie przespali, nie podejmując walki. W drugim i trzecim zaczęli prezentować swoją  lepszą stronę i dzięki temu obie partie wygrali 25:21. Nie udało się jednak zainkasować kompletu punktów. W nerwowej końcówce grę zespołu z Czudca tradycyjnie trzymał Mateusz Nieroda, a Marmax zwyciężył do 23. W tie-breaku Royalom nie udało się wrócić do dobrej gry z II i III seta, a ekipa z Czudca wygrała do 9.

 

Pod jeszcze większą presją grały na hali w Racławówce zespoły z 8 i 9 miejsca. Butyjana.pl podejmował bardziej doświadczony team Izol-montu. Początek spotkania był nieznacznie lepszy dla beniaminka. Młody zespół Butów Jana brylował w atakach z krótkiej i lepiej zagrywał, dzięki czemu wygrał do 21. II set rozstrzygnął się w elemencie zagrywki. Początkowo wynik oscylował w okolicach remisu, jednak w połowie seta ButyJana dosyć prostą zagrywką kompletnie rozbiły Izol-Mont. Beniaminek uciekł na 24:17, ale po chwili serią z polu serwisowym popisał się Bartek Maliczkowski i jego zespół odrobił jeszcze 4 oczka, jednak nie zdołał wygrać. W III partii Izol-Mont do walki poderwał Tomek Łuszczki, który zaczął bardzo mocno serwować i wypracował wystarczająca zaliczkę, a pogubiony team Butów Jana przegrał do 13. W ostatniej, IV partii emocji także nie było. Izol nie zdołał kontynuować dobrej gry. Cieniem zawodnika z tamtego sezonu był grający z poważną kontuzją pleców Marcin Socha, który kompletnie nie mógł się wstrzelić.  ButyJana.pl zaczęły świetnie grać blokiem, kilka razy efektownie rywali powstrzymywał Paweł Bieszczad i beniaminek wygrał do 14. Dzięki zdobytym trzem punktom ten młody zespół zepchnął doświadczonego rywala na miejsce barażowe.

 

Najciekawiej na parkietach II ligi miało być w starciu HellBoysów z Jelczanką. Niechobrzanie  potrzebowali jednego punktu, aby przypieczętować awans do finału. Jelczanka wygrywając za 3 pkt przedłużała nieznacznie swoje nadzieje na dogonienie rywala w tabeli.  Wielkich emocji jednak nie było. Niechobrzanie świetnie spisywali się w I i II partii. Dobrze bronili, udanie kontratakowali i nękali rywali silnymi serwisami. Zwycięstwa do 15 i 22 przypieczętowały I miejsce w grupie i awans do finału drugiej ligi. Niepokonany dotąd zespół później zdecydowanie się rozluźnił i spuścił z tony. Do głosu doszła rzeszowska ekipa, która wygrała pozostałe trzy partie, jednak było to już pyrrusowe zwycięstwo.

 

Ważne dla losów rywalizacji w drugiej grupie było starcie Iskry MDK z Nagłym Zrywem Piwosza. Dzięki zwycięstwu 3 do 1 Rzeszowianie mają na swoim koncie już 14 oczek i  tylko katastrofa może pozbawić ich awansu do finału. W I partii przewaga lidera grupy A była bardzo wyraźna i zaowocowała zwycięstwem do 15. W drugiej odsłonie Piwosze stawiali dużo bardziej zacięty opór. Ostatecznie nie zdołali wygrać końcówki i siatkarze z MDK zwyciężyli 25:23. To zwycięstwo całkiem rozluźniło Rzeszowian, którzy przeszli obok tego seta nie podejmując walki i przegrywając do 11. W czwartym secie Iskra ponownie się zmobilizowała, tym razem nie dała rozwinąć skrzydeł rywalowi i zwyciężyła do 20.

 

Stawkę meczy uzupełniło starcie Motoresu z PSP Plus Zgłobień. Mecz o przysłowiową pietruszkę, toczony był w spokojnej atmosferze. Do zespołu ze Zgłobnia po ciężkiej kontuzji powrócił niegdyś czołowy siatkarz I ligi BALS, dwumetrowy atakujący Mateusz Surowiec. Dziś nie był zbyt eksploatowany, ale kilka razy atakował ponad blokiem przeciwników. Nie mylili się także niemal wszyscy jego koledzy i  PSP Plus dominowało w całym meczu. W zasadzie spotkanie mogło się rozstrzygnąć po III setach, ale ekipa ze Zgłobnia na własne życzenie przedłużyła go o seta. W II partii prowadząc  1:0 i 24:19 PSP PLUS zgubił dokładność w przyjęciu i nieoczekiwanie oddał wygraną Motoresowi. W pozostałych odsłonach emocji nie było. Team ze Zgłobnia dysponował dużo większą siłą rażenia, bardziej wyrównanym składem i po całkiem niezłej grze zwyciężał w setach do 19, 16 i 17. 

podobne wpisy