| BALS | Wszystkie mecze po 3:0. Efektowna inauguracja Strumyka i Union Jack’a.

BALS

Wszystkie mecze po 3:0. Efektowna inauguracja Strumyka i Union Jack’a.

W piątek 7 listopada rozpoczęła się rywalizacja w I lidze BALS. Rozegrano dwa pojedynki, które zakończyły się w trzech setach. Udanie sezon rozpoczął obrońca tytułu Strumyk Wola Zgłobieńska, który bardzo wysoko pokonał Galaktycznych. Po ładnym i emocjonującym meczu trzy punkty zainkasowali też siatkarze Union Jacka, pokonując zespół Polskich Ubezpieczeń. W zwycięskim zespole zadebiutował były siatkarz Resovii Jacek Podpora. Same trzy- setowe mecze obejrzeli także […]

W piątek 7 listopada rozpoczęła się rywalizacja w I lidze BALS. Rozegrano dwa pojedynki, które zakończyły się w trzech setach. Udanie sezon rozpoczął obrońca tytułu Strumyk Wola Zgłobieńska, który bardzo wysoko pokonał Galaktycznych. Po ładnym i emocjonującym meczu trzy punkty zainkasowali też siatkarze Union Jacka, pokonując zespół Polskich Ubezpieczeń. W zwycięskim zespole zadebiutował były siatkarz Resovii Jacek Podpora. Same trzy- setowe mecze obejrzeli także kibice na Woli Zgłobieńskiej, gdzie rywalizowały drużyny z II ligi. Niecodzienne zwycięstwo odnieśli Hellboysi z Niechobrza, którzy zwyciężyli 3:0 grając w pięciu! Wygrane zaliczyły także ekipy X Teamu i PSP Plus Zgłobień.

 

 

 

Pierwszoligowa rywalizacja rozpoczęła się od starcia Union Jacka z Polskimi Ubezpieczeniami (w minionym sezonie Iskra). Faworytem wydawał się być ten drugi zespół, wszak przed rokiem zajął trzecie miejsce w rozgrywkach a teraz poczynił wzmocnienia. Problemy kadrowe mieli mieć za to rywale, ale ostatecznie zebrali bardzo silny skład, w którym wystąpił między innymi były siatkarz Resovii Jacek Podpora.  Od początku kibice oglądali bardzo ładne widowisko, w którym wiele było długich wymian i efektownych ataków. Najpierw skromną zaliczkę utrzymywały Polskie Ubezpieczenia, potem inicjatywa przeszła na stronę rywali, ale żadna z ekip nie zdołała odskoczyć na więcej niż dwa punkty! Doszło zatem do bardzo emocjonującej końcówki, w której Union Jack zapunktował blokiem i tym przechylił szalę zwycięstwa na własna korzyść.  W drugiej odsłonie obraz nadal nie ulegał zmianie. Iskra mimo przegranej końcówki nie chciała odpuszczać. Skuteczny w ich szeregach był Kuba Adamczyk.  W środkowej fazie seta union Jack zdołał nieco złamać przeciwnika. Polskie Ubezpieczenia popełniły kilka błędów w ataku i przegrywały już 14:18. Udało się im jednak odrobić straty i znów doszło do ciekawej końcówki.  Ponownie lepiej wytrzymał ją Union Jack i zwyciężył do 21. Zespół ten kontynuował dobrą grę także w kolejnym secie. Prezentował bardzo stabilną, poukładaną siatkówkę i co najważniejsze, popełniał bardzo mało błędów. Nie do zatrzymania na lewym skrzydle byli Mateusz Świstara i Jacek Podpora. Union Jack znów odskoczył na kilka punktów, ale skuteczne ataki Przemka Krawczaka pozwoliły przeciwnikom odrobić straty. W ważnym momencie trzy dobre serwisy J. Podpory pozwoliły jego drużynie odskoczyć na 20:17. To był moment przełomowy, Polskie Ubezpieczenia nie zniwelowały już tej przewagi, bo kilka trudnych piłek w ataku wykończył M. Świstara i trzypunktowa zaliczka utrzymała się do końca. Mimo kilku błędów, był to bardzo ładny mecz, godny inauguracji sezonu w I lidze. Polskie Ubezpieczenia nie wytrzymywały bardzo równej gry przeciwnika, który nie chciał się pomylić i tym samym podać ręki. To było decydujące dla losów tego pojedynku.  

POLSKIE UBEZPIECZENIA Rzeszów – UNION JACK Rzeszów 0:3 (23-25, 21-25, 22-25)

MVP:  Jacek Podpora (UNION JACK)

 

 

Chwilę potem na parkiet wybiegli siatkarze zeszłorocznego mistrza ligi Strumyka Wola Zgłobieńska, którzy podejmowali beniaminka Galaktycznych. Faworyt tego spotkania był tylko jedne, ale początkowo Rzeszowianie nawiązywali wyrównaną walkę. Strumykowi udało się jednak zbudować czteropunktową  przewagę,  dzięki dobrej grze blokiem. Skuteczny w ataku był Tomek Włodyga, a z czasem przeciwnicy mocno spuścili z tonu i zaczęli się mylić. To pozwoliło zwyciężyć ekipie z Woli Zgłobieńskiej bardzo wysoko, do 16.  Galaktycznie nie rezygnowali jednak z podjęcia walki i w drugiej partii stawiali duży opór. Przez większą część seta utrzymywała się dwupunktowa przewaga Rzeszowian. Grali oni dobrze w przyjęciu, w tym elemencie brylowała libero Urszula Dziadosz. Dodatkowo  zaczęli oni skutecznie atakować, co zbiegło się w czasie z wieloma błędami Strumyka w polu zagrywki. Obrońcy tytułu zdołali jednak opanować sytuację, zmniejszyli ryzyko na zagrywce, wykorzystywali kontry i uruchomili bardzo groźny w pierwszym secie blok. W ataku nie mylił się debiutujący w zespole Strumyka  Dominik Worosz. W końcówce Galaktyczni nie wytrzymali tego naporu i przegrali do 20. Kolejny set to już popis Strumyka, który od początku zbudował wysoką przewagę. Zespołowi z Woli Zgłobieńskiej wychodziło wszystko, od obrony po atak.  Doszło do tego kilka ładnych kombinacyjnych akcji, wykańczanych efektownymi atakami Michała Pomianka. Rywale popełnili sporo błędów, dobrze zbijali jedynie ze środka i w efekcie przegrali do 15.

STRUMYK Wola Zgłobieńska – GALAKTYCZNI Rzeszów 3:0 (25-16, 25-20, 25-15)

MVP: Dominik Worosz (STRUMYK)

 

Rywalizację na Sali w Woli Zgłobieńskiej rozpoczął pojedynek HellBoysów z Nagłym Zrywem Piwosza. Niechobrzanie do tego meczu przystąpili w pięciu (w myśl regulaminu rozgrywek jest to możliwe),  po raz drugi w tym sezonie mając problem z pozbieraniem składu. Wydawało się, że z tej sytuacji skorzystają Boguchwalanie i podniosą się po porażce w pierwszej kolejce. Stała się jednak rzecz bardzo dziwna, bo wyraźną przewagę w tym spotkaniu mieli HellBoysi. Mecz nie stał na najwyższym poziomie i raczej brakowało w nim emocji. Pierwsze dwie partie dość spokojnie padły łupem zespołu z Niechobrza. W trzeciej Piwosze trochę poprawili grę i nawiązali bardziej wyrównaną walkę. Prawdziwy dzień konia miał jednak zawodnik Niechobrza Sławek Szostek, który był bardzo skuteczny w ataku i na zagrywce. To on poprowadził swój zespół do wygranej 25:23 i w całym meczu 3:0.

HELLBOYS Niechobrz – NAGŁY ZRYW PIWOSZA Boguchwała 3:0 (25-20, 25-17, 25-23)

MVP: Sławomir Szostek (HELLBOYS)

 

Później miejscowym kibicom zaprezentował się zespół gospodarzy: Co My Tu Robimy Wola Zgłobieńska. Ta młoda ekipa miała przed sobą trudnego i doświadczonego rywala X Team Rzeszów. Dla Rzeszowian był to pierwszy mecz w tym sezonie i liczyli oni na udaną inaugurację. Dodatkowo gospodarze grali okrojonym składem, bo niektórych zawodników powstrzymał półmetek. Od początku inicjatywa była po stronie zespołu z Rzeszowa. Skutecznie atakował Konrad Bednarczyk, ale jego koledzy także nie mieli problemu ze skutecznością. Momentami Co My Tu Robimy grali nieźle i nawiązywali walkę, ale ostatecznie przegrali do 20. Druga partia była chyba najgorsza w wykonaniu miejscowego zespołu i zaowocowała przegraną 19:25. W trzeciej odsłonie znów wydawało się, że młodzi gracze z Woli Zgłobieńskiej mogą powalczyć, parę razy dobrze atakował Franek Klimek, ale doświadczenie X Teamu wzięło górę i pozwoliło zwyciężyć 25:20

X TEAM Rzeszów – CO MY TU ROBIMY Wola Zgłobieńska 3:0 (25-20, 25-19, 25-20)

MVP: Konrad Bednarczyk (X TEAM)

 

Na koniec pozostał jeszcze mecz PSP Plus Zgłobień z Masters Teamem. Przed meczem trudno było przewidzieć kto ma większe szanse, tym bardziej że Rzeszowskiemu zespołowi w ostatnich tygodniach ubyło kilku siatkarzy, a był to dla nich pierwszy mecz. Ekipa ze Zgłobnia wystąpiła bez MVP swojego pierwszego meczu Mateusza Surowca. Pierwsza odsłona była jeszcze wyrównana i kibice mogli obejrzeć kilka ciekawszych akcji. W końcówce „różnicę” zrobił siatkarz PSP PLUS Janusz Pukała, który efektownymi zbiciami przechylił szalę zwycięstwa na korzyść własnego zespołu. W drugiej partii Rzeszowianie kompletnie nie podjęli walki, dali się rozbić serwisem i przegrali do 15. Kolejny set był nieco bardziej wyrównany, ale tak na dobrą sprawę wygrana Zgłobnia nie była zagrożona i po niespełna 20 minutach stała się faktem.

PSP PLUS Zgłobień – MASTERS TEAM Rzeszów 3:0 (25-22, 25-15, 25-19)

MVP: Janusz Pukała (PSP PLUS)  

podobne wpisy