| Aktualności - Strona Główna | BALS | BALS: W I lidze nie ma już niepokonanych. Union Jack ograł Iskrę po ładnym meczu.

Aktualności - Strona GłównaBALS

BALS: W I lidze nie ma już niepokonanych. Union Jack ograł Iskrę po ładnym meczu.

Broniący tytułu zespół Union Jack’a po raz kolejny pokazał klasę. Przed tygodniem ten doświadczony zespół zwyciężył z Volley Clubem i przerwał jego serię meczów bez porażki. Dziś mistrzowie uporali się z drugą niepokonaną dotąd drużyną- Iskrą Mapei Rzeszów. Kibice obejrzeli jeden z najlepszych meczów tego sezonu, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break. Iskra podobnie jak w ostatnim swoim meczu przegrywała 0:2 i doprowadziła do piątego seta, ale tym […]

Broniący tytułu zespół Union Jack’a po raz kolejny pokazał klasę. Przed tygodniem ten doświadczony zespół zwyciężył z Volley Clubem i przerwał jego serię meczów bez porażki. Dziś mistrzowie uporali się z drugą niepokonaną dotąd drużyną- Iskrą Mapei Rzeszów. Kibice obejrzeli jeden z najlepszych meczów tego sezonu, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break. Iskra podobnie jak w ostatnim swoim meczu przegrywała 0:2 i doprowadziła do piątego seta, ale tym razem nie zdołała uratować wygranej. Bardzo interesujący był także pojedynek Purella Czarnych Rzeszów z Jokerem Widełka. Ostatecznie zespoły podzieliły się punktami, a ze zwycięstwa cieszyli się rzeszowianie. Kolejny mecz za trzy oczka wygrał Partluk, choć Royale do samego końca dzielnie walczyli o potrzebną im do utrzymania zdobycz punktową. W tabeli bardzo ciekawa sytuacja, bowiem trzy pierwsze zespoły (Volley Club, Iskra i Union Jack) mają taką samą ilość punktów. Na dwie kolejki przed końcem to właśnie ta trójka wydaje się być faworytem do udziału w rundzie play-off.

 

Choć po przeciwnych stronach siatki spotkała się dwójka tegorocznych beniaminków, to pojedynek Purella Czarnych z Jokerem wcale nie był nudny. Oba zespoły udowodniły już w tym sezonie, że potrafią rywalizować z każdym. Premierowa partia początkowo przebiegała pod dyktando Czarnych, którzy utrzymywali sporą zaliczkę. W końcówce Joker odrobił całość strat i przechylił szalę zwycięstwa na własną korzyść. Bohaterem został Arkadiusz Biestek, który efektownymi atakami oraz serią potężnych serwisów uratował swój zespół. Podrażnieni rzeszowianie w drugiej i trzeciej odsłonie zagrali jeszcze lepiej. Zespół ten spisywał bardzo dobrze w polu serwisowym i płynnie rozprowadzał swoje akcje. Niezwykle skuteczny w niemal każdym elemencie był środkowy Jakub Onyszko. Purella Czarni zwyciężali kolejno do 14 i 19. Mimo wyraźnej różnicy w wyniku, nie można było narzekać na nudę, bo zespoły stoczyły kilka pasjonujących wymian z pięknymi obronami. Wiele piłek podbijali libero obu ekip- Urszula Kijak oraz Marcin Czachor. Wydawało się, że drużyna z Rzeszowa ma szansę zwyciężyć także czwartego seta. Losy rywalizacji ponownie odwrócił jednak Arkadiusz Biestek. Znów powędrował na zagrywkę i potężnymi serwisami odrobił całość strat swojej ekipy, a nawet dał jej skromną zaliczkę. Ostatecznie Joker skutecznym blokiem przypieczętował triumf 27:25. Tie-break był zwieńczeniem tego ciekawego widowiska. Prowadzenie obejmowali raz jedni, raz drudzy, sporo ryzykując na zagrywce. Oba zespoły miały piłki meczowe. ale skuteczniejszym serwisem popisali się Czarni i to oni triumfowali 18:16.

JOKER Widełka – PURELLA CZARNI Rzeszów 2:3 (25-23, 14-25, 19-25, 27-25, 16-18) 

MVP: Jakub Onyszko (PURELLA CZARNI) 

 

Takich emocji nie było w początkowej fazie drugiego meczu. Po przeciwnych stronach siatki spotkali się starzy znajomi- Royale i Partluk. Dwie pierwsze partie były bardzo jednostronne. Royale źle weszli w to spotkanie, popełniali wiele błędów własnych i ciężko było im nawiązać wyrównaną walkę. Partluk kontrolował przebieg wydarzeń, a kilka bardzo efektownych akcji na środku siatki zaprezentował Matusz Bryliński. Jego ekipa zwyciężyła kolejno do 16 i 19. Mecz rozkręcił się na dobre od trzeciej odsłony. Royale szybko osiągnęli kilka oczek zaliczki i złapali właściwy rytm. Przeciwnicy odpowiedzieli skutecznym serwisem i odrobili całość strat, a nawet osiągnęli trzypunktowe prowadzenie. Wydawało się, że to spotkanie zmierza do końca, ale seria punktowych zagrywek Sylwestra Dudy odwróciła losy tej partii. Ostatecznie Royale triumfowali do 24. W czwartym secie także nawiązywali wyrównaną walkę. Przebieg był podobny, po krótkim okresie wyrównanej walki odskoczyli gracze Partluka, ale przeciwnicy szybko odrobili straty. W końcówce Royale mieli jednak kłopoty z przyjęciem i przegrali do 22. Mimo dzielnej walki w drugiej części meczu, nie udało im się zdobyć choćby punktu i wyskoczyć z miejsca zagrożonego barażami. Partluk pomimo kompletu punktów nie ma już szans na udział w play-offach i po raz pierwszy od kilku lat zabraknie go na podium rozgrywek.

ROYALE Rzeszów – PARTLUK Rzeszów 1:3 (16-25, 19-25, 26-24, 22-25) 

MVP: Mateusz Bryliński (PARTLUK) 

 

Zdecydowanym hitem kolejki był pojedynek drużyn ze ścisłej czołówki- Union Jack’a oraz Iskry Mapei. Mecz nie zawiódł oczekiwań, był ciekawy i kibice mogli obejrzeć wiele interesujących wymian, a także efektownych akcji. Pierwsza partia lepiej układała się dla obrońców tytułu, którzy szybko wypracowali cztery oczka zaliczki. Później różnica dzieląca oba zespoły była jeszcze wyższa. Iskra próbowała odrabiać straty, ale ostatecznie przegrała do 22. Podobnym wynikiem zakończył się drugi set. Początkowo zespoły grały punkt za punkt, ale w środkowej fazie tej partii Union Jack uzyskał kilka oczek zaliczki. Ekipa ta spisywała się skutecznie w ataku, a grę dobrze prowadził Łukasz Dołowacki. Iskra doprowadziła do remisu i mogła nawet objąć dwupunktowe prowadzenie, ale nie wykorzystała kontry. To zemściło się bardzo szybko, bo doświadczeni rywale mądrze rozegrali końcówkę i triumfowali do 21. Role odwróciły się w kolejnych partiach. Union Jack-owi grało się coraz ciężej, bo przeciwnicy podbijali wiele piłek. Potężne ciosy po skosie raz po raz bronił libero Iskry Piotr Rutkowski. W ataku nie do zatrzymania był Dariusz Curzytek. Ich zespół po bardzo płynnej grze wygrał trzeciego i czwartego seta. Po raz drugi z rzędu Iskrze udało się doprowadzić do tie-breaka od stanu 0:2. Przed tygodniem w decydującej partii rzeszowianie ograli Szik. Tym razem było inaczej. W piątej odsłonie dominował zespół Union Jack’a. Zagrał lepiej w polu zagrywki, popełnił mniej błędów. Dodatkowo bardzo skuteczny był Marcin Bachórz. Jego ekipa przerwała zwycięską serię kolejnemu rywalowi i tym samym potwierdziła, że poważnie myśli o obronie mistrzowskiego tytułu.

UNION JACK Rzeszów – ISKRA MAPEI Rzeszów 3:2 (25-22, 25-21, 20-25, 21-25, 15-9) 

MVP: Łukasz Dołowacki (UNION JACK) 

 

Aktualną tabelę I Ligi można zobaczyć TUTAJ 

podobne wpisy