| SIATKARZE | Derbowy koncert od drugiego seta!

SIATKARZE

Derbowy koncert od drugiego seta!

Na ten mecz wielu naszych siatkarzy czekało odkąd opuściło szeregi AZSu. Wielkie lokalne derby, mecz z podtekstami, o prestiż. Sporo kibiców, wielka mobilizacja po obu stronach siatki. I zwycięstwo Lubczy po cztero-setowym spotkaniu. Oprócz pierwszego seta, w którym kapitalnie prezentował się AZS, Lubcza dominowała, grała koncertowo i rozbiła rywala w kolejnych trzech partiach.    Trener Masłowski zaskoczył wszystkich zestawieniem pierwszej szóstki. Na parkiet desygnował siatkarzy, którzy bardzo […]

Na ten mecz wielu naszych siatkarzy czekało odkąd opuściło szeregi AZSu. Wielkie lokalne derby, mecz z podtekstami, o prestiż. Sporo kibiców, wielka mobilizacja po obu stronach siatki. I zwycięstwo Lubczy po cztero-setowym spotkaniu. Oprócz pierwszego seta, w którym kapitalnie prezentował się AZS, Lubcza dominowała, grała koncertowo i rozbiła rywala w kolejnych trzech partiach.

 

 Trener Masłowski zaskoczył wszystkich zestawieniem pierwszej szóstki. Na parkiet desygnował siatkarzy, którzy bardzo często w podobnym zestawieniu grali w końcówce zeszłego sezonu. Problemy z odbiorem zagrywki w ostatnich meczach sprawiły, że Lubcza rozpoczęła trójką przyjmujących, a jednym z nich był grający ostatnio na libero Mateusz Masłowski.  Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę, bo nasza ekipa w porównaniu do ostatnich meczy znacznie poprawiła przyjęcie i obronę, dzięki czemu Patryk Masłowski mógł grać w końcu kombinacyjnie.

 

Mecz rozpoczął się od kapitalnej gry po obu stronach siatki. Jedni i drudzy byli bardzo naładowani do walki. Spotkanie mogło się bardzo podobać, wiele było obron i kapitalnych, efektownych ataków. Pierwsze nieznaczne prowadzenie osiągnął AZS, który przy naszym niedokładnym przyjęciu odskoczył na 15:12. Ekipa gości szybko odpowiedziała. Po dwóch blokach Grześka Kasprzyka zrobiło się po 16. Niestety dla nas rywale w kolejnej akcji zrobili przejście, a potem nasi gracze popełnili błąd w ataku i było 18:16. Gra naszego zespołu się posypała, za to Akademicy grali kapitalną siatkówkę. Praktycznie nie popełniali błędów, dobrze zagrywali, punktowali blokiem i co najważniejsze kończyli zdecydowaną większość piłek. Dzięki temu rzeszowski zespół wygrał 25:21.

 

Było jasne, że jeśli AZS utrzyma ten kapitalny poziom, Lubcza będzie miała wielkie problemy z wygraniem tego pojedynku.  Tak skuteczna gra, na tym poziomie rozgrywkowym na dystansie całego meczu jest jednak chyba nie możliwa. Od początku II partii lepiej zaczęli spisywać się siatkarze Stowarzyszenia. Atomowe serwisy Przemka Fedko kompletnie rozbiły Akademików i Lubcza prowadziła 6 do 0. Przy stanie 10:4 fatalnie wyglądającego urazu doznał kapitan i czołowy gracz rzeszowskiej ekipy Grzegorz Barczuk. Przyjmujący gospodarzy bardzo agresywnie skoczył do bloku i wylądował na nogach rywala. Zaczął zwijać się z bólu i stało się jasne, że kontuzja jest bardzo poważna. Skończyło się na strachu, a sam zawodnik pod koniec zawodów powrócił ze szpitala z jedynie skręconą kostką. Lubcza zdołała całkowicie zdominować rozbitych akademików. Świetnie rozgrywał Patyk Masłowski, a jego koledzy pewnie wykańczali kontry. Było 16:8, potem 18:10, AZS jeszcze zerwał się do walki , po asie serwisowym Kornela Wosia zrobiło się 21:17, ale Lubcza już nie odpuściła i zwyciężyła do 19.

 

III seta trener Masłowski ponownie rozpoczął od zagrywki z Przemkiem Fedko. Będący dziś w kapitalnej dyspozycji Fredi ponownie zaczął bombardować rywali atomowymi serwisami. W końcu kibicom Lubczy przypomniał się ten stary Przemek z zeszłego sezonu, który w każdym meczu ciągnął grę zespołu, a od początku tego poszukiwał formy. Podobnie jak w pierwszym secie seria jego świetnych serwisów dała nam prowadzenie 6:0. Lubcza kontynuowała bardzo dobrą grę w niemal każdym elemencie. Dwóch libero jednocześnie na boisku znacznie poprawiło przyjęcie i obronę, czyli elementy które zdecydowały o porażce z Niebylcem i Sanokiem. Lubcza wywierała na rywalach presję silną zagrywką. Na często nadarzających się kontrach nieomylni byli Fedko z Puskarzem. Efektowna podwójna krótka, wykończona atakiem w 4 metr tego pierwszego dała nam prowadzenie 15:5. Fredi dołożył jeszcze jedną serię w polu zagrywki i nasza przewaga wzrosła do 13 oczek! Zagubieni w ofensywie rywala siatkarze z Rzeszowa  ledwo co osiągnęli „magiczną” barierę 10 oczek i na tym zakończyli swój dorobek w III odsłonie.

 

Lubcza swój koncert kontynuowała na początku kolejnej partii.  Podopieczni Grzegorza Masłowskiego nadal silno zagrywali, a przy tym bardzo rzadko się mylili. Ekipa z Racławówki grała na luzie, wiele piłek podbijała, Patryk Masłowski rozgrywał kombinacyjnie i koledzy z ataku raz po raz efektownie wykańczali akcje. Prowadziliśmy 11:4, Przemek Fedko z Grześkiem Kasprzykiem raz po raz wbijali kapitalne siatkarskie gwoździe e parkiet rywali. Gdy nasz środkowy krótką zakończył atakiem w 2,5 metra wydawało się, że rozbici rywale już się nie podniosą. Trener Gabriel Bobula, de facto zeszło sezonowy asystent Grzegorza Masłowskiego i obecny szkoleniowiec juniorek naszej ekipy poprosił o czas, próbował zagrzewać swój zespół do walki. Mobilizacja podziałała i zbiegła się w czasie z okresem, w którym Lubcza nazbyt się rozluźniła i zaczęła popełniać błędy.  Zrobiło się 14:10, chwile potem Akademicy doskoczyli na dwa oczka. Szybko odpowiedzieli przyjezdni, znów odjechali na 4 punkty. Emocje jednak się nie skończyły, po udanym pojedynczym bloku Rzeszowian na tablicy widniał wynik 22:20 dla Lubczy. Po przerwie dla naszego trenera ciężar gry na siebie wziął lider Przemek Fedko, skończył atak a przy stanie 24 :21 byliśmy świadkami pierwszej piłki meczowej. W pole zagrywki powędrował Staszek Kuśnierz i asem serwisowym przypieczętował zwycięstwo Lubczy!

 

AZS UR Rzeszów – LUBCZA Racławówka 1-3 (25-21, 19-25, 10-25, 21-25)

LUBCZA: Masłowski P. (c, 2- punkty), Kasprzyk (13), Kuśnierz (8), Fedko (18) , Puskarz (15), Masłowski M. (11), Pociask (libero) oraz Bożek, Kazała

Sędziowali: Anna Jędrejek- Kicior i Roman Drabiński (Mielec)

Widzów: 70

 

 

 

podobne wpisy