| BALS | Drugi komplet HellBoysów.

BALS

Drugi komplet HellBoysów.

Za nami kolejne starcia w BALS. Na czoło grupy B II ligi wysuwa się HellBoys Niechobrz, który wygrał za trzy punkty oba swoje dotychczasowe mecze. Dwa zwycięstwa na koncie mają też lider i wicelider grupy A, czyli Lubcza i Wczorajsi Boguchwała. Obie te ekipy straciły jednak po jednym punkcie. Pierwsze oczka na swoje konto zapisali dziś beniaminkowie pierwszej ligi- Geberit Rzeszów. Zespół ten 3:0 pokonał doświadczonych Royali. mecz ROYALE […]

Za nami kolejne starcia w BALS. Na czoło grupy B II ligi wysuwa się HellBoys Niechobrz, który wygrał za trzy punkty oba swoje dotychczasowe mecze. Dwa zwycięstwa na koncie mają też lider i wicelider grupy A, czyli Lubcza i Wczorajsi Boguchwała. Obie te ekipy straciły jednak po jednym punkcie. Pierwsze oczka na swoje konto zapisali dziś beniaminkowie pierwszej ligi- Geberit Rzeszów. Zespół ten 3:0 pokonał doświadczonych Royali.

mecz ROYALE – GEBERIT, atakuje Tomek Żarek (Geberit)

 

O 17 w Nosówce debiut w BALSie zaliczyła Jelczanka Rzeszów, która rywalizowała z Iskrą MDK. Był to najładniejszy mecz dzisiejszego dnia na tej hali. Zdecydowanie lepiej niż w ostatniej kolejce zaprezentował się zespół Iskry. O zwycięstwie w poszczególnych setach decydował poziom zagrywki. W pierwszej odsłonie lepszymi serwisami popisywali się siatkarze Iskry natomiast debiutująca w lidze Jelczanka popełniała błędy w tym elemencie, co później trudno było nadrobić w grze w polu. Pierwsze dwa sety był zacięte i stojące na niezłym poziomie. Szczególnie drugi, w którym debiutanci zdecydowanie poprawili zagrywkę i wygrali do 21. Kolejne dwa sety należały już jednak do Iskry, w której dobre zawody rozgrywali Tomek Łodoś i Łukasz Bazan, bombardujący rywali trudną zagrywką. Kilka razy efektownie ze środka atakował Marcin Petranik.  Dwa ostatnie sety zostały już zdominowane przed siatkarzy MDK, którzy wygrali do 13 i 18, a w całym meczu 3:1.

 

W drugim meczu ButyJana.pl Rzeszów (w zeszłym sezonie Salos) podejmowały Lubczę Racławówka. Rzeszowianie zaczęli bardzo ambitnie i uzyskali wysoką przewagę. Jednak później do głosu doszła bardziej doświadczona ekipa z Racławówki, a młodsza drużyna ButyjJana.pl zaczęła popełniać sporo błędów. Zespół ten próbował dużo grać środkiem, ale nie dało to wymiernego efektu. W drugim secie Rzeszowianie zdecydowanie poprawili zagrywkę i dzięki niej seriami zdobywali punkty. Szczególnie dobrze w tym elemencie spisywali się Rafał Mitka i Sebastian Drajczyk. Ich zespół wygrał do 19. Gdy wyglądało, że młodzi siatkarze pójdą za ciosem, to po początkowej przewadze oddali prowadzenie. Lubcza przy dobrze grającym Jakubie Adamczyku odzyskała kontrolę nad meczem. W końcówce rzeszowski zespół próbował jeszcze odrabiać straty, a kilka razy efektownie z krótkiej zbijał Tomasz Wdowik. To jednak nie wystarczyło i Racławówka wygrała do 22.  W czwartym secie Lubcza pewnie zwyciężyła do 15, po wielu błędach przeciwników.

 

Ostatni mecz stał na najniższym poziomie i prowadzony był w atmosferze piknikowej. Na początku poprawnie grający HellBoys znokautował Motores wygrywając do 10. W drugim secie Niechobrzski zespół dokonał kilku roszad w składzie. Poziom meczu się nie podniósł, ale samo spotkanie zdecydowanie się wyrównało. Dzięki dobrej zagrywce Szymona Sikory Motores miał trzy punkty. W końcówce seta Rzeszowianie prowadzili już 24:22 jednak dzięki zagrywkom Mateusza Jaksana HellBoys doprowadził do remisu, po czym przechylił szalę zwycięstwa na własną korzyść. W trzecim secie Niechobrz wrócił do podstawowego ustawienia, mimo to niespodziewanie przegrywał już 7:12. Rzeszowianie złapali jednak przestój w grze, szybko roztrwonili przewagę, a do końca seta zdobyli jeszcze tylko cztery punkty.

 

W Racławówce rywalizacja zaczęła się od pojedynku PSP PLUS Zgłobień z Liderem Rzeszów.  Faworytem wydawał się być zespół z Rzeszowa, który w swoim debiutanckim meczu solidnie postraszył Lubczę. Początek spotkania niespodziewanie należał jednak do siatkarzy ze Zgłobnia, którzy świetnie grali w obronie, a skuteczność w ataku utrzymywali Mateusz Surowiec i był siatkarz Resovii- Bogdan Kij. Lider miał wielkie problemy z przyjęciem. W środkowej strefie seta beniaminowi udało się jednak uzyskać kilka oczek przewagi i wygrać partię do 20. Również pozostałe dwie partie kończyły się w stosunku 25:20. Obie padły łupem Lidera, który nieco lepiej zagrywał i popełnił mniej błędów, a na boisku nie działo się już nic szczególnie godnego uwagi.

 

W drugim meczu Strumyk II Wola Zgłobieńska podejmował Wczorajszych (Zapel) Boguchwała. To właśnie ten drugi zespół miał zdominować ten mecz, po efektownej inauguracji sprzed trzech tygodni. Pierwszy set zaskakująco został należał do Strumyka, który zniszczył rywali zagrywką. Dobrze spisywał się Eryk Ostrowski, a jego zespół bez problemu wygrał do 16. W drugim secie sytuacja była dokładnie.. odwrotna. Po krótkim okresie wyrównanej walki, Wczorajsi zaczęli odrzucać Strumyka od siatki i spokojnie wygrali do 17. Trzecia partia rozpoczęła się od prowadzenia graczy z Woli Zgłobieńskiej 7:0 i 13:2. O wszystkim ponownie decydowały dobre serwisy. Później jednak Boguchwalanie przystąpili do odrabiania strat i zbliżyli się do rywali na dwa oczka! Ostatecznie Strumyk II wygrał do 21, lecz ten przestój przeniósł się na czwartego seta. O tej odsłonie ekipa z Woli Zgłobieńskiej wolała by chyba szybko zapomnieć, bo przegrała do 9,  kompletnie nie podejmując walki z przeciwnikami, którym do zwycięstwa wystarczyła… dobra zagrywka. Tie-break zaczął się od wyrównanej walki, ale od stanu 5:4 przewagę przejął team z Boguchwały, który wygrał tę partię w efektownych rozmiarach: 15:5.

 

W meczu wieczoru w Racławówce spotkali się pierwszoligowcy. Doświadczony zespół Royali podejmował młodego beniaminka- Geberit Rzeszów. Geberit chciał odgryźć się za przegraną inaugurację z Drinkteamem. Podopieczni Gabriela Bobuli dość spokojnie wygrali to spotkanie bez straty seta. Rzeszowianie wyrównaną walkę nawiązali tylko w trzecim secie. W dwóch pierwszych beniaminek grał pewnie, spokojnie i kontrolował mecz, a kilka razy efektownie atakowali Konrad Witek I Kornel Woś. We wspomnianej trzeciej odsłonie Geberit zaczął popełniać dużo błędów, szczególnie w zagrywce. Wykorzystywali to bardziej doświadczeni siatkarze i nie dawali przeciwnikowi odjechać. Doszło do emocjonującej końcówki, którą dwoma asami serwisowymi zakończył Phillip Regula.

 

mecz PSP PLUS – LIDER, atakuje Mateusz Surowiec (PSP Plus)

STRUMYK – WCZORAJSI, atakuje Miłosz Krupa (Strumyk)

 

mecz ROYALE – GEBERIT, atakuje Kornel Woś (Geberit)

podobne wpisy