| BALS | Kolejny popis lidera, wicelider stracił punkt.

BALS

Kolejny popis lidera, wicelider stracił punkt.

Kolejny pewny i efektowny krok na drodze do drugiego z rzędu mistrzowskiego tytułu postawiła ekipa Drinkteamu. Tym razem rzeszowski zespół nie pozostawił najmniejszych szans Strumykowi, a gra obrońców tytułu wyglądała bardzo okazale. Dość niespodziewanie punktami podzielił się wicelider tabeli- Geberit Rzeszów. Jedno oczko z pojedynku z Woz Budem pojechało do Boguchwały. Z tej sytuacji skorzystał Union Jack, który mimo osłabień ograł Gołąbeczków w trzech setach i zbliżył się do Geberitu. […]

Kolejny pewny i efektowny krok na drodze do drugiego z rzędu mistrzowskiego tytułu postawiła ekipa Drinkteamu. Tym razem rzeszowski zespół nie pozostawił najmniejszych szans Strumykowi, a gra obrońców tytułu wyglądała bardzo okazale. Dość niespodziewanie punktami podzielił się wicelider tabeli- Geberit Rzeszów. Jedno oczko z pojedynku z Woz Budem pojechało do Boguchwały. Z tej sytuacji skorzystał Union Jack, który mimo osłabień ograł Gołąbeczków w trzech setach i zbliżył się do Geberitu. Wydaje się, że medale w lidze można by już rozdawać, nie wiadomo tylko  komu z jakiego kruszcu.

 

 

 

W pierwszym meczu w Racławówce Geberit podejmował Woz Bud. Faworytem tego meczu był wicelider tabeli i w pierwszym secie absolutnie to potwierdzał. Skutecznie atakował Łukasz Bajek, a rzeszowski zespół wygrał pewnie, do 15. Później jednak Boguchwalanie nawiązywali walkę. Dzięki dobrej grze obronnej udało im się wygrać drugą odsłonę i w meczu był remis po 1. W trzecim secie znów trwała bardzo ładna, wyrównana walka. Rzeszowianie lepiej zaprezentowali się w końcówce i zwyciężyli do 23. Woz Bud nie odpuszczał i walczył o pozostanie w meczu. Geberit zaczął mylić się w zagrywce, za to dobrze grający Łukasz Roman i Kuba Szalacha poprowadzili boguchwalski zespół do wygranej. W tie-braku wicelider prowadził nieznacznie przez cała partię. Przy stanie 14:10 młodzi gracze Gabriela Bobuli zbyt efektownie chcieli zakończyć zawody i Woz Bud zdobył punkt kontaktowy, ale nie wykorzystał kolejnej kontry i było po meczu.

 

Bez historii przebiegał  mecz Gołąbeczków z Union Jackiem. Ten drugi zespół mimo gry bez dwóch kluczowych skrzydłowych zdecydowanie zdominował pierwszą partię. Ciężar gry w ataku wziął na siebie Przemek Bobak i po kilkunastu minutach walki jego team wygrał do 19. Druga odsłona przez bardzo długi okres przebiegała podobnie. Później jednak wicemistrz z ubiegłego sezonu zaczął popełniać błędy i zrobiło się nerwowo. W granej na przewagi końcówce zespół Gołąbeczków miał nawet piłkę setową, ale doświadczeni siatkarze Union Jacka’ a wyszarpali wygraną 28:26. Przez niemal cała trzecią odsłonę dominował ostatni zespół ligowej tabeli, głównie dzięki kilku blokom i skutecznej grze na kontrach. Przestój w końcowej fazie zadecydował, że Union Jack wygrał do 22 i zainkasował trzy oczka.

 

W spotkaniu Drinkteamu ze Strumykiem trochę emocji było tylko w pierwszym secie. Skazany na pożarcie zespół z Woli Zgłobieńskiej grał dość ambitnie w obronie i odważnie w ataku, dzięki czemu nawiązywał wyrównaną walkę, a najskuteczniejszy był debiutujący w zespole Marcin Nobis. W środkowej fazie seta w polu zagrywki pojawił się kapitan Drinkteamu Michał Pomianek i atomowymi serwisami wyprowadził swój zespół na 7 oczek przewagi. Ostatecznie Strumykowi udało się ugrać 20 pkt. W drugim i trzecim secie było widać olbrzymią różnicę między tymi zespołami. Szczególnie druga odsłona była absolutnie jednostronnym widowiskiem. Potężne zagrywki Rzeszowian wybiły Strumykowi siatkówkę z głowy i pozwoliły ugrać zaledwie 11 oczek. W trzecim secie rozluźniona ekipa lidera tabeli pokazała najwięcej fajerwerków. Efektowne przesunięte krótkie, piękne ataki Michała Pomianka i po kilkunastu minutach walki było 25:19. Obrońca tytułu ciągle ma na koncie zaledwie jednego straconego seta.

 

Żadnych emocji nie było w starciach II ligi. Najpierw Jelczanka w jednostronnym pojedynku rozbiła Motores. Świetne serwisy, dobre rozegranie i pewna gra w ataku spowodowały, że rzeszowski zespół wygrał do 21, 15 i 12. Tylko w tej pierwszej odsłonie Motores byłw stanie nawiązać walkę, później mówiąc  żargonem piłkarskim był to mecz absolutnie do jednej bramki.

 

Wielkich szans osłabionemu rywalowi nie dał też Lider Rzeszów, który odkuł się za nieoczekiwaną porażkę ze Strumykiem. Wczorajsi mieli olbrzymie problemy z poskładaniem drużyny co było widoczne na parkiecie. Rzeszowski zespół był lepszy w każdym elemencie, a samo spotkanie na pewno kibiców nie porwało. Wysoką skuteczność w ataku utrzymywał Piotr Groszek, a jego zespół bez najmniejszych problemów wygrywał do 12, 17 i 15.

podobne wpisy