| BALS | Lider poległ po raz pierwszy.

BALS

Lider poległ po raz pierwszy.

W meczach VI kolejki I ligi BALS doszło do sporej niespodzianki. Niepokonany do tej pory faworyt do mistrzostwa- Pebis Rzeszów uległ ostatniemu zespołowi ligowej tabeli (de facto obrońcy tytułu) Strumykowi Wola Zgłobieńska 2:3. Mistrz odrodził się po czterech porażkach w najmniej dla siebie oczekiwanym momencie.  Ten wynik na pewno ucieszył inne drużyny walczące o mistrzostwo. Drinkteam, Union Jack i Izol-Mont wygrały pewnie swoje mecze i dzięki temu rywalizacja […]

W meczach VI kolejki I ligi BALS doszło do sporej niespodzianki. Niepokonany do tej pory faworyt do mistrzostwa- Pebis Rzeszów uległ ostatniemu zespołowi ligowej tabeli (de facto obrońcy tytułu) Strumykowi Wola Zgłobieńska 2:3. Mistrz odrodził się po czterech porażkach w najmniej dla siebie oczekiwanym momencie.  Ten wynik na pewno ucieszył inne drużyny walczące o mistrzostwo. Drinkteam, Union Jack i Izol-Mont wygrały pewnie swoje mecze i dzięki temu rywalizacja w górze tabeli stanie się teraz bardzo ciekawa. Mecz o „sześć” punktów w walce o utrzymanie na swoją korzyść zapisał Kopernicus. Na froncie drugoligowym pewny krok do awansu postawił rzeszowski Geberit.

 

 

W Racławówce zmagania rozpoczęły się od starcia zaprzyjaźnionych ekip Drinkteamu i WozBudu. Faworytem byli rzeszowianie, którzy zajmują aktualnie drugie miejsce w ligowej tabeli, nie mniej jednak mecz zapowiadał się ciekawie. Pierwszy set był widowiskiem jednostronnym, z tym że nie dominował faworyt, a team z Boguchwały. Drinkteam tradycyjnie wchodził w mecz bardzo powoli, popełniał masę błędów i nie był w stanie odnaleźć swojej jakości w grze. Nieźle grający Boguchwalanie nie mogli tego prezentu nie wykorzystać. Przewaga uzyskana na początku pozwoliła spokojnie kontrolować przebieg całej odsłony, wygranej ostatecznie do 18. W drugim secie o niebo lepiej kibicom zaprezentowała się ekipa z Rzeszowa. Wzmocniona zagrywka i zdecydowanie mniejsza liczba błędów własnych wystarczyły by zdeklasować WozBud do 16. Mimo tego, w grze rzeszowian widać było spore rezerwy, które wiceliderzy pokazali dopiero w kolejnych odsłonach. Świetnie grą zespołu dowodził Kamil Wlaź, a szczególnie skuteczny na kontach był Krystian Prucnal. W trzeciej partii Rzeszowianie wygrali do 20, a w czwartej odsłonie prowadzili już nawet 17:7. Wtedy jednak w dobrze funkcjonującej maszynie coś się zacięło i rywale odrabiali straty. Gdy wydawało się, że przełamią rywala i niespodziewanie doprowadzą do tie breaka, obudził się przeciętnie do tej pory grający kluczowy gracz Drinkteamu- Michał Pomianek i zapewnił swojemu zespołowi ważne trzy oczka! Cień na kilka efektownych wymian rzuciła w tym pojedynku olbrzymia liczba błędów własnych, a ozdobą spotkania było kilka kapitalnych obron libero WozBudu Łukasza Barczaka.

 

Starcie lidera z aktualnym outsiderem tabeli- Strumykiem Wola Zgłobieńska zapowiadało się na jednostronny pojedynek. Okazało się, że był to najładniejszy mecz wieczoru, pełen emocji i zagrań na dobrym poziomie. Pierwsze piłki jasno wskazywały, że pomimo osłabienia brakiem kluczowego zawodnika- Marka Żyłki Pebis bez problemu postawi kolejny pewny krok do mistrzostwa. Walka w pierwszej odsłonie szybko się jednak wyrównała i przez większość seta (do stanu 19:16) prowadził Strumyk.   W końcówce spokojniej grający Pebis dogonił przeciwników i udanym blokiem zakończył zwycięsko seta, a Kilka atomowych gwoździ zaprezentował Mateusz Bryliński. W drugim secie po słabym początku Strumyk wyszedł na prowadzenie, a wiele problemów rywalom sprawiały zagrywki Mateuesza Gniewka i Przemka Guzka. Partia padła łupem nieźle grającego Strumyka, który wygrał do 18.  W kolejnym secie grę nieco poprawił Pebis i kontrolując seta zwyciężył do 20. W tym fragmencie Rzeszowianie przeważali szczególnie w grze na środku, która przyniosła im kilka ważnych punktów. Wiele wskazywało na to, że ekipa z Woli Zgłobieńskiej  podobnie jak w  poprzednich meczach polegnie w stosunku 1 do 3. Strumyk podjął jednak ambitną walkę i wykorzystując słabszy moment gry Pebisu zapewnił sobie pierwsze w tym roku ligowe oczko wygrywając czwartego seta do 18. Szczególnie skuteczny w tym secie jak i całym meczu był dwumetrowy zawodnik Strumyka Mateusz Surowiec, który mocnymi atakami kończył wiele akcji. W tie breaku trwała zacięta rywalizacja, a przy zmianie stron Pebis prowadził 8:6, a potem 13:11 i wyglądało, że na pocieszenie zgarnie dla siebie dwa punkty. Błąd ustawienia i skuteczna akcja Strumyka przy kolejnej piłce doprowadziły do stanu po 13. Po autowym ataku przeciwników przy piłce meczowej ekipa z Woli Zglobieńskiej zapewniła sobie pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Do wygranej szczególnie przyczyniła się dobra zagrywka i równa gra w małym meczu.

 

W ostatnim pojedynku na hali w Racławówce spotkały się ekipy walczące w dolnej części tabeli. Kopernicus Czudec podejmował osłabiony brakiem rozgrywającego team ProAktywu. Pierwszy set został całkowicie zdominowany przez grający w eksperymentalnym ustawieniu zespół z Rzeszowa. Rywale przystąpili do meczu bez ochoty do gry, a spokojnie grający siatkarze ProAktywu nie mieli problemów ze zwycięstwem w tej partii. O jej przebiegu chyba najlepiej świadczy wynik 25:12. Godne uwagi w tej części meczu był atomowe ataki rzeszowskiego bombardiera Piotra Depy.  W drugiej odsłonie ProAktyw w niczym nie przypominał już ekipy z pierwszego seta. Proste błędy, nieporozumienia i słabsza skuteczność w ataku, które zbiegły się  lepszą grą Kopernicusa doprowadziły do jego wygranej 25:16. Pozostałe dwie partie przez niemal cały czas był bardzo wyrównane. Zarówno w trzeciej, jak i czwartej partii Rzeszowianie mieli w góze piłki setowe, ale ich nie wykorzystali. Z tego prezentu skorzystał Czudec i na przewagi wygrał w obu odsłonach, a w całym meczu 3:1

 

Nieco mniej emocji kibice mogli przeżywać na hali w Niechobrzu. W pierwszym meczu, rozgrywanym w ramach drugiej ligi Geberit Rzeszów bez większych problemów odprawił  Geronimo bez wygranego seta. Rzeszowianie jak na razie pewnie zmierzają do awansu, ale najważniejsze mecze jeszcze przed nimi. Szczególnie dobre wrażenie po sobie w zwycięskiej drużynie pozostawił w tym meczu libero Piotr Fornal.

Większych szans w pojedynku z Union Jackiem nie miała też Lubcza. Oba zespoły walczą w tym roku o inne cele, a różnica była szczególnie widoczna w pierwszej odsłonie. Rzeszowianie wygrali ją do 11. W pozostałych dwóch setach Lubcza nieco wyżej powiesiła poprzeczkę przeciwnikowi, ale dobrze grający rozgrywający Union- Jakc’a Andrzej Bachórz poprowadził swój zespół do wygranej 3:0.

W pojedynku dwóch doświadczonych ekip- Izol-Montu i Royali rywalizacja była fragmentami nieco bardziej zacięta. Pierwszego seta pewnie wygrali Royale, ale we wszystkich pozostałych do 20 triumfował Izol-Mont, a jego grę w ataku na dobrym poziomie tradycyjnie trzymał Tomek Łuszczki.

podobne wpisy