| SIATKARZE | Mansard rozstrzelał Lubczę w meczu na szczycie.

SIATKARZE

Mansard rozstrzelał Lubczę w meczu na szczycie.

Miało być wielkie starcie na szczycie tabeli. Niestety nie było. Pojedynek pierwszego w tabeli  Mansradu Sanok z Lubczą Racławówka zakończył się jednostronnym zwycięstwem gospodarzy. Decydującym elementem była zagrywka. Rywale rozstrzelali nasz zespół, który był bardzo zagubiony  i nie dał rady odnaleźć swojej jakości, będąc jedynie tłem dla rewelacyjnie grających Sanoczan.    Ekipa z Racławówki rozpoczęła ten mecz bardzo nerwowo. Mieliśmy spore problemy z przyjęciem […]

Miało być wielkie starcie na szczycie tabeli. Niestety nie było. Pojedynek pierwszego w tabeli  Mansradu Sanok z Lubczą Racławówka zakończył się jednostronnym zwycięstwem gospodarzy. Decydującym elementem była zagrywka. Rywale rozstrzelali nasz zespół, który był bardzo zagubiony  i nie dał rady odnaleźć swojej jakości, będąc jedynie tłem dla rewelacyjnie grających Sanoczan.

 

 Ekipa z Racławówki rozpoczęła ten mecz bardzo nerwowo. Mieliśmy spore problemy z przyjęciem i Sanoczanie uciekli na 6:3. Szybko odrobiliśmy straty, szczelny blok ustawili Kazała z Kasprzykiem i zrobiło się po 7. Niestety dla nas, wynik remisowy nie utrzymał się zbyt długo. Lubcza nadal nie radziła sobie z odbiorem zagrywki, co wywoływało kolejne błędy i Mansard odskoczył na 11:7. Goście znakomicie pracowali blokiem i po chwili przeważali już siedmioma oczkami. Nasz zespół wyglądał na kompletnie zagubiony i sparaliżowany. Przy serwisach Grzegorza Mańko sanocki team odjechał na 18:8. Losy seta były już rozstrzygnięte, siatkarzy Lubczy do walki próbował jeszcze poderwać Michał Kazała, ale nic nie szło po naszej myśli. W efekcie gospodarze zwyciężyli do 16.

 

Początek drugiego seta był bardzo nerwowy,  kibice oglądali sporo błędów po obu stronach siatki. Przy stanie 5:5 trener Maciej Wiśniowski poprosił o czas. Od tego momentu rozpoczęło się dobre widowisko, coraz więcej było obron i długich akcji. Przez pewien okres utrzymywaliśmy jednopunktowe prowadzenie. Niestety przy serwisach Michała Środy Mansard uciekł na 12:9. Trener Masłowski szybko reagował i szukał zmian, ale przewaga miejscowych wzrosła do pięciu oczek.  Po dobrych serwisach Kąkola i skutecznych blokach Kasprzyka odrobiliśmy część start i na tablicy widniał wynik 16:14 dla miejscowych. Nie udało nam się jednak pójść „na fali”. Podopieczni Grzegorza Masłowskiego popełnili dwa bardzo proste błędy i było już 20 do 15 dla Sanoczan. Ekipa SST nie potrafiła wrócić do dobrej gry, nie zdołała znaleźć sposobu na powstrzymanie bardzo pewnie grających w ataku miejscowych i w efekcie sanocka ekipa wygrała 25:18.

 

Kolejną partię rozpoczęliśmy nienajgorzej, od prowadzenia 3:2. Bardzo szybko ekipa gości powróciła jednak do nerwowej gry z  poprzednich setów. Sanockiemu zespołowi udało się uciec na 9:4 i widać było, że nasi siatkarze dziś się już nie przełamią. Popełnialiśmy proste błędy, graliśmy spięci. Podopieczni Macieja Wiśniowskiego prezentowali pełny luz, rozstrzeliwali nas zagrywką i atakiem. Po serii serwisów Dawida Roga zrobiło się 12:4.Lubcza grała katastrofalnie, brakowało lidera w ataku. W szeregach gospodarzy kapitalnie w bloku i ataku spisywali się D. Róg i P. Kochan. Na domiar złego ekipa z Racławówki psuła serwis za serwisem, czym kompletnie uniemożliwiała sobie podjęcie jakiejkolwiek walki. Bardzo szybko zrobiło się 20:9, silne serwisy popularnego „Narożnika” jeszcze powiększyły przewagę Mansardu. Ostatecznie bardzo dobrze dysponowani gospodarze wygrali 25:15, a najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany – zresztą całkiem zasłużenie- znakomicie dziś dysponowany rozgrywający Michał Środa.  

 

Hitowy mecz XI kolejki był widowiskiem jednostronnym. Lubcza przeszła gdzieś bardzo daleko obok tego spotkania. Sanoczanie grali bez żadnych fajerwerków, ale bardzo pewnie. Dysponowali dużą siłą zarówno na środku jak i na skrzydłach. Wygrana miejscowych nie była ani przez moment zagrożona.  Lubcza nie spuściła głowy, bo ta porażka chyba była wkalkulowana. Rozczarować mógł tylko styl i trudno szukać usprawiedliwienia. Czasami są jednak taki dni, że zespołowi kompletnie nic nie wychodzi. Dziś taki dzień miała Lubcza, a jako że grała z bardzo silnym rywalem, to wynik nie mógł być inny.

 

 

TSV MANSARD SANOK – SST LUBCZA Racławówka 3:0 (25-16, 25-18, 25-15)

 

MANSARD: Środa (c), Mańko, Róg, Kochan, Zmarz, Chudziak, Sokołowski (libero) oraz Wolanin, Gratkowski, Baran

LUBCZA: Masłowski P. (c, 1- punkt), Fedko (5), Kazała (7), Kapsrzyk (6), Kąkol (3), Świst (4), Masłowski M. (libero I) oraz Szalacha, Bożek (1), Pomianek (6), Kuśnierz, Pociask (libero II)

 

Sędziowali: Łukasz Lemiech i Mirosław Moździoch (obaj Rzeszów)

Widzów: 120

 

podobne wpisy