| BALS | Przetasowania i zwroty akcji w II lidze BALS.

BALS

Przetasowania i zwroty akcji w II lidze BALS.

Rozkręcają się rozgrywki II ligi BALS i z każdą kolejką robi się coraz ciekawiej. Już od pierwszych meczy było widać, że liga może być wyrównana i kompletnie nieprzewidywalna. W miniony piątek ta teza potwierdziła się w 100%. Jak na razie mamy wielkie roszady i przetasowania. Zespoły w jednym tygodniu potrafią wygrać 3:0, by po tygodniu ulec w takim samym stosunku ekipie,  która w poprzednim meczu schodziła z boiska pokonana. Takim przykładem może być […]

Rozkręcają się rozgrywki II ligi BALS i z każdą kolejką robi się coraz ciekawiej. Już od pierwszych meczy było widać, że liga może być wyrównana i kompletnie nieprzewidywalna. W miniony piątek ta teza potwierdziła się w 100%. Jak na razie mamy wielkie roszady i przetasowania. Zespoły w jednym tygodniu potrafią wygrać 3:0, by po tygodniu ulec w takim samym stosunku ekipie,  która w poprzednim meczu schodziła z boiska pokonana. Takim przykładem może być chociażby drużyna Geronimo, która w I spotkaniu wygrała efektownie i wyrastała na faworyta grupy, lecz w piątek uległa Piwoszom, którzy mieli fatalny początek sezonu. Dość niespodziewanie, na jednego z faworytów wyrasta drużyna PSP PLUS Zgłobień, która po trzech starciach ma na koncie osiem punktów. W piątek rozegrano także jeden mecz I ligi. Wysoką formę potwierdził broniący tytułu zespół Strumyka Wola Zgłobieńska, który po raz drugi z rzędu zwyciężył w trzech setach.

 

 

Przegląd wydarzeń rozpoczniemy tradycyjnie od meczu I ligi. Strumyk był zdecydowanym faworytem pojedynku z Lubczą, ale ciekawie przedstawiał się rys historyczny strać tych ekip w BALSie. Wszak spotkały się zespoły pierwszego i drugiego mistrza ligi, które na początku historii naszych rozgrywek, toczyły ze sobą zażarte boje. Teraz było zupełnie inaczej, bo składu obu drużyn zmieniły się diametralnie. Siatkarze z Woli Zgłobieńskiej przejęli inicjatywę bardzo szybko. Już od pierwszych piłek Strumyk odskoczył na kilka punktów, a pewnie z prawego skrzydła atakował Dominik Worosz. W środkowej strefie seta przewaga ta jeszcze wzrosła i obrońcy tytułu bez problemu wygrali do 19. Drugi set był niemal kopią tego pierwszego. Na pewno nie było to porywające widowisko, Strumyk w przeciwieństwie do pierwszego seta zaczął szanować serwis, a rywale mieli bardzo duży problem ze skutecznością w ataku. Krótki przestój w szeregach ekipy z Woli Zgłobieńskiej pozwolił Lubczy uniknąć wysokiej porażki, ale po ładnej kombinacji wykończonej efektownym atakiem Michała Pomianka, set zakończył się przy wyniku 25:20 dla Strumyka. Trzeciego seta nieoczekiwanie lepiej rozpoczęli zawodnicy z Racławówki, którzy prowadzili 6:2. Rywale szybko opanowali jednak sytuację, ciężar gry wziął na siebie Michał Pomianek  i to on był głównym aktorem widowiska w III partii, kończył większość piłek i nie pozwolił Lubczy zbliżyć się na niebezpieczny dystans. Ekipa z Racławówki chyba jeszcze na początku straciła wiarę w możliwość powalczenia, w końcówce zepsuła masę zagrywek. Strumyk ponownie wygrał do 20 i mógł cieszyć się z pewnie wywalczonych punktów, choć to spotkanie nie porwało kibiców i w kartach historii tych rozgrywek się nie zapisze, można powiedzieć, że po prostu się odbyło.

STRUMYK Wola Zgłobieńska – LUBCZA Racławówka 3:0 (25-19, 25-20, 25-20)

MVP: Michał Pomianek (STRUMYK)

 

Wcześniej w Racławówce zmagania toczyły ekipy z II ligi. Jako pierwsi na parkiecie pojawili się zawodnicy P&P Babica oraz Motoresu. Nieznacznym faworytem wydawali się być ci pierwsi, bo w pierwszym spotkaniu odnieśli zwycięstwo. Inauguracyjny set zaprzeczył jednak tym przewidywaniom. Sytuację kontrolował Motores, grał lepiej w zagrywce i zasłużenie zwyciężył do 20. Role odwróciły się w drugiej partii, tym razem swoją grę poukładała ekipa z Babicy. Liderem w ataku był Michał Szurlej i to on poprowadził swój zespół do wygranej 25:19. Ostatni punkt w tym secie zdobył zawodnik Motoresu, podobnie jak w pierwszym meczu otrzymując czerwoną kartkę! Decydujący dla losów rywalizacji był set numer trzy. Trwała w nim zacięta walka, może poziom nie był najwyższy, ale końcówka przyniosła sporo emocji. Więcej zimnej krwi zachowali Przystojni & Pobożni i wygrali 29:27. W czwartej partii nie było już wyrównanej walki i Babica spokojnie dowiozła wygraną do końca, odnosząc drugą wygraną w swoim drugim meczu.

PRZYSTOJNI & POBOŻNI Babica – MOTORES Rzeszów 3:1 (20-25, 25-19, 29-27, 25-18)

MVP: Michał Szurlej (PRZYSTOJNI & POBOŻNI)

 

 

Ciekawie zapowiadało się starcie OPTeamu z Verdonem. Strzyżowianie dobrze zaprezentowali się w pierwszej kolejce i weszli do grona faworytów. Tym razem Verdon postawił im jednak trudniejsze zadanie. Pierwszy set był szalenie wyrównany, poziom w porównaniu z poprzednim meczem poszedł w górę. Losy rywalizacji ważyły się do ostatnich piłek. Więcej szczęścia i spokoju było po stronie Strzyżowian i to oni zwyciężyli 30 do 28. Z Verdonu jakby uszło powietrze, w drugim secie rzeszowski zespół nie był w stanie nawiązać walki. OPTeam wygrał do 18 i wydawało się, że pewnie zmierza do zwycięstwa w całym spotkaniu. Stało się jednak inaczej, sprawdziło się stare siatkarskie powiedzenie, że „kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3”. Strzyżów miał swoje szanse w trzeciej partii, ale Verdon zdołał przedłużyć to spotkanie, a ważne piłki wykańczał Łukasz Żądło. W kolejnej odsłonie to OPTeam spuścił z tonu, jakby został wybity z rytmu. Rzeszowianie utrzymywali kilka oczek przewagi i dowieźli ją do końca. O wszystkim decydował tie-break, ekipa ze Strzyżowa nie zdołała już powrotem odwrócić losów rywalizacji i ostatecznie przegrała 10:15, a w całym meczu 2:3.

OPTEAM Strzyżów – VERDON Rzeszów 2:3 (30-28, 25-18, 23-25, 19-25, 10-15)

MVP:  Łukasz Żądło (VERDON)

 

 

Na sali w Woli Zgłobieńskiej doszło do małych lokalnych derbów, ponieważ gospodarze CO MY TU ROBIMY, podejmowali sąsiadów zza miedzy, PSP PLUS Zgłobień. Wielkich derbowych emocji jednak nie było. Pierwszy set początkowo był jeszcze dosyć zacięty, a młody zespół gospodarzy trzymał dystans do faworyzowanego rywala. W końcówce miejscowym przydarzyły się jednak dwa błędy w ataku, których uniknęli zawodnicy ze Zgłobnia i to oni cieszyli się ze zwycięstwa 25:22. W drugim secie CO MY TU ROBIMY mocno spuścili z tonu. Zaczęli mieć problemy w przyjęciu.  Długimi seriami w polu serwisowym popisali się Piotr Szczur i Paweł Pukała. W efekcie PSP PLUS wygrało do 16. W trzecim secie tylko na początku zespół z Woli Zgłobieńskiej nawiązywał wyrównaną walkę. Końcówka znów należała do Zgłobnia, ważne piłki kończył wspomniany już P. Szczur. PSP PLUS zwyciężyli 3:0 po nieco szarpanym meczu, w którym jednak nie brakowało walki.

CO MY TU ROBIMY Wola Zgłobieńska – PSP PLUS Zgłobień 0:3 (22-25, 16-25, 20-25)

MVP: Piotr Szczur (PSP PLUS)

 

Nieco ciekawszy i bardziej zacięty był mecz numer 2. Niesieni ostatnim zwycięstwem HellBoysi starali się urwać punkty kolejnemu przeciwnikowi. W pierwszym secie przewaga przechodziła z rąk do rąk. Grę zespołu z Niechobrza „trzymał” Sławek Szostek, który praktycznie nie mylił się w ataku. Ozdobą pojedynku były jednak efektowne ataki z krótkiej w wykonaniu obu środkach PROSPORTu Czudec. To okazało się decydujące  i ekipa z Czudca zwyciężyła 27:25. Dwie kolejne odsłony były do siebie bardzo podobne. Początkowo przeważał PROSPORT MARMAX, ale losy obu setów odmieniały serie zagrywek. Autorem obu był Marcin Nobis, który dwukrotnie serią 6/7 asów serwisowych dawał swojej ekipie prowadzenie, które udawało się dowieźć do końca. W efekcie Niechobrzanie zwyciężyli obie partie do 19. W czwartym secie HellBoysom nie udało się jednak utrzymać koncentracji, szybko odskoczyli siatkarze z Czudca i nie dali się już doścignąć. Ich gra w ataku cały czas opierała się na efektownych zbiciach ze środka. O wszystkim miał więc decydować tie-break. Zaliczka od początku była po stronie Niechobrzan, którzy grali do bólu skutecznie. To pozwoliło im wygrać 15:11, a ostatni punkt …asem serwisowym zdobył M. Nobis.

PROSPORT MARMAX Czudec – HELLBOYS Niechobrz 2:3 (27-25, 19-25, 19-25, 25-17, 11-15)

MVP: Marcin Nobis (HELLBOYS)

 

 

Na koniec pozostało jeszcze starcie Geronimo z Nagłym Zrywem Piwosza. Drużyna z Boguchwały ten sezon rozpoczęła zaskakująco słabo, za to Rzeszowianie na inaugurację wygrali bardzo efektownie. Teraz zagrali jednak nieco innym składem. Zgodnie z charakterystyką tegorocznych rozgrywek, nastąpił zwrot w postawie obu ekip. Piwosze grali nieco lepiej, zachowywali więcej zimnej krwi i rozstrzygali na własną korzyść końcówki wszystkich trzech setów. Ich liderem był Piotr Rachwał. Najciekawiej było w trzecim secie. Rzeszowianie mieli swoje szanse na przedłużenie tego pojedynku, jednak znów zagrali nieskutecznie w końcówce i za kilka błędów zapłacili porażką 0:3.

NAGŁY ZRYW PIWOSZA Boguchwała – GERONIMO Rzeszów 3:0 (25-22, 25-21, 27-25)

MVP: Piotr Rachwał (NAGŁTY ZRYW PIWOSZA) 

podobne wpisy