| BALS | Solidarne zwycięstwa Strumyka i Union Jack’a.

BALS

Solidarne zwycięstwa Strumyka i Union Jack’a.

Jak na razie w BALSie solidarne wygrane odnoszą Strumyk Wola Zgłobieńska i Union Jacka Rzeszów. Obie te ekipy w trzech dotychczasowych starciach nie straciły nawet jednego seta! Sytuacja powtórzyła się także i dziś, a szczególne powody do zadowolenia mają obrońcy tytułu, którzy w bardzo ładnym stylu gładko pokonali Royali. Union Jack miał drobne problemy w pierwszej partii spotkania z Lubenią, ale zdołał obronić dwa setbole i ostatecznie zwyciężyć także w dwóch […]

Jak na razie w BALSie solidarne wygrane odnoszą Strumyk Wola Zgłobieńska i Union Jacka Rzeszów. Obie te ekipy w trzech dotychczasowych starciach nie straciły nawet jednego seta! Sytuacja powtórzyła się także i dziś, a szczególne powody do zadowolenia mają obrońcy tytułu, którzy w bardzo ładnym stylu gładko pokonali Royali. Union Jack miał drobne problemy w pierwszej partii spotkania z Lubenią, ale zdołał obronić dwa setbole i ostatecznie zwyciężyć także w dwóch kolejnych odsłonach. Efektowną wygraną w II lidze odniósł Volley Team Rzeszów, który w żadnym z setów nie pozwolił Jelczance na ugranie choćby 20 punktów. Najbardziej zaciętym spotkaniem dnia było starcie Verdonu z X Teamem. Po wielu zwrotach akcji, ostatecznie w pięciu setach lepsi okazali się ci drudzy. Była to ostatnia przedświąteczna kolejka, a siatkarze wrócą na parkiet dopiero w styczniu.

mecz Union Jack – GKS Start, atakuje Michał Łukowicz (UNION JACK)

 

 

Zespół Union Jacka bieżący sezon rozpoczął od dwóch zwycięstw w trzech setach i Rzeszowianie byli zdecydowanym faworytem pojedynku z GKSem Start Lubenia. Tym razem Union Jack musiał sobie radzić bez Jacka Podpory i początkowo jego brak był widoczny, tym bardziej, że rywale po trzech porażkach z rzędu, tym razem chcieli powalczyć o pierwszą wygraną po awansie do I ligi. Rzeszowski zespół utrzymywał prowadzenie w inauguracyjnej partii, ale swoją grą nie przekonywał, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich spotkań. Brakowało pewności i  skuteczności , przytrafiało się im wiele prostych błędów. Rywale grali zrywami, kilkakrotnie seriami zdobywali punkty z zagrywki. GKS Start po raz pierwszy przejął inicjatywę przy stanie 18:17 i potem miał dwie piłki setowe. Dosyć pechowo nie udało się ich zakończyć,  Union Jack wytrzymał presję i po skutecznej kiwce  kapitana Bartłomieja Skowrona cieszył się z wygranej 27:25. Ekipa z Lubenii po przegranym secie nieco straciła animusz, choć  nadal fragmentami nawiązywała wyrównaną walkę. Raz po raz w drugiej odsłonie nieznacznie odskakiwał Union Jack, by po chwili przeciwnicy zbliżyli się na kilka punktów. W końcówce znów górę wzięło większe doświadczenie Rzeszowian, a Start zapłacił srogą cenę za kilka bardzo prostych pomyłek i w efekcie przegrał do 19. Większych emocji nie było za to w trzecim secie. Startowi zabrakło już wiary w możliwość odmienienia losów tego meczu. Union Jack spokojnie kontrolował przebieg tej partii, grą zespołu dobrze dowodził Bartłomiej Skowron, a kłopotów z wykańczaniem akcji nie mieli Dawid Szostek i Michał Łukowicz. To pozwoliło wygrać 25:17 i cieszyć się z kolejnego z rzędu zwycięstwa w trzech setach.

UNION JACK Rzeszów – GKS START Lubenia 3:0 (27-25, 25-19, 25-17) 

MVP: Bartłomiej Skowron (UNION JACK)

 

 

 

Tempa Union Jackowi dotrzymuje broniący tytułu zespół Strumyka Wola Zgłobieńska. Dziś drużyna  ta rozegrała znakomite, najlepsze w tym sezonie zawody i nie pozostawiła Royalom najmniejszych szans. Wyrównany był praktycznie tylko początek tego spotkania, kiedy to Rzeszowianie grali skutecznie w ataku i nie pozwalali odskoczyć faworyzowanym przeciwnikom, a nawet sami przejęli skromną inicjatywę. W drugiej części seta dominacja przeszła jednak zdecydowanie na korzyść Strumyka. Przy serwisach grającego z kontuzją barku Dominika Worosza udało się odskoczyć na kilka punktów. Pewne gra na kontrach niemal wszystkich zawodników kompletnie rozbiła Royali, którzy ostatecznie zdołali ugrać 18 oczek.  Wygraną w tej odsłonie przypieczętowała kapitalna podwójna krótka, wykończona efektownym atakiem Michała Pomianka.  Drugi set był prawdziwym popisem siatkarzy z Woli Zgłobieńskiej, którym tego dnia wychodziło dosłownie wszystko. Skuteczna zagrywka, dobra gra blokiem i bardzo pewna postawa na kontrach nie pozostawiały rywalom złudzeń. Efektownie z szybkich piłek atakował Tomek Włodyga, świetnie blokiem pracował Staszek Kuśnierz. Royale przegrywali już 22 do 9, ale ostatecznie zdołali ugrać 13 oczek. Strumyk nie zwalniał tempa także w następnej partii. Przy bardzo dobrym przyjęciu rozgrywający Maciej Dziedzic mógł równo rozkładać atak swojego zespołu, tym bardziej, że żadne z kolegów nie miał problemów z wykańczaniem akcji. W końcówce Royali do walki próbowali poderwać Gabriel Bobula i Tomasz Kozłowski. Rzeszowski zespół zdołał nawet zmniejszyć straty do dwóch oczek i przegrywał już tylko 21:23, ale pewnie grający zawodnicy mistrza ligi nie pękli i zdobyli dwa pozostałe punkty tego seta.  Strumyk podobnie jak Union Jack nie stracił w trzech spotkaniach tego sezonu nawet jednego seta.

ROYALE Rzeszów – STRUMYK Wola Zgłobieńska 0:3 (18-25, 13-25, 21-25)

MVP:  Maciej Dziedzic (STRUMYK)

 

 

 

Zanim do walki przystąpiły zespoły z I ligi, rywalizację stoczyły zespoły grający „na zapleczu”. Jako pierwsi na parkiet wybiegli siatkarze X Teamu i Verdonu. Ci pierwsi mieli poważne problemy z pozbieraniem składu, a jeszcze kwadrans po planowej godzinie rozpoczęcia, do gry gotowych było czterech siatkarzy. Ostatecznie dotarło jeszcze dwóch, ale grali oni bez rozgrzewki. Efekt w pierwszym secie był opłakany, bo X Team przegrał do 10, kompletnie nie podejmując walki. Jak ot często w tej lidze bywa, sytuacja diametralnie zmieniła się w kolejnej odsłonie. Po krótkim okresie zaciętej walki, X Team wykorzystał kontry i odskoczył na pięć punktów. Ta zaliczka wystarczyła, aby kontrolować przebieg końcówki i wygrać do 19. Podobnie przebiegał set numer 3. Ciężar gry w ataku w X teamie wziął na siebie Konrad Bednarczyk. Jego ekipa utrzymywała dość wysoką zaliczkę i ostatecznie wygrała do 21. Wydawało się, że X Team zmierza do wygranej za trzy punkty, tym bardziej, że przez niemal całą czwarta partię przeważał dwoma/ trzema punktami.  Rzeszowianie prowadzili już nawet 23:20, ale nie wykorzystali swojej szansy i Verdon dosyć szczęśliwie odwrócił losy rywalizacji, wygrywając 26:24. To nie był ostatni zwrot akcji w tym spotkaniu. W decydującym, piątym secie wysoką przewagę utrzymywali zawodnicy Verdonu, a świetnie w ataku prezentował się Łukasz Żądło. Tym razem to ta ekipa prowadziła w końcówce 3 oczkami, ale ostatecznie po nerwowej końcówce przegrała 17 do 15. Mecz nie stał może na najwyższym poziomie, ale z pewnością należy go zaliczyć do bardzo emocjonujących.

X TEAM Rzeszów – VERDON Rzeszów 3:2 (10-25, 25-19, 25-21, 24-26, 17-15)

MVP: Konrad Bednarczyk (X TEAM)

 

 

Ciekawie dla układu rywalizacji w grupie B zapowiadało się starcie Jelczanki z Volley Teamem. Ci pierwsi ostatnio zaliczyli wygraną w bardzo dobrym stylu, za to ci drudzy nieoczekiwanie przegrali z Geronimo. Tym razem Volley Team przystąpił do tego spotkania w dużo bardziej kompletnym zestawieniu i od początku  przejęli inicjatywę. Kilkupunktową przewagę udało się wypracować przy serwisach rozgrywającego Piotra Kozłowskiego. W drugiej części seta Jelczanka zagrała bardzo źle, nie miała przyjęcia ani skuteczności w ataku i przegrała do 13. Bez większej historii przebiegały także dwa pozostałe sety. Prowadzenie Volley Teamu nie było ani przez moment zagrożone, Rzeszowianie grali bardzo pewnie, efektownie,  a równo piłki rozrzucał P. Kozłowski. W ataku  i zagrywce dobrze spisywał się Maksymilian Gajdek, a ich zespół w drugiej i trzeciej odsłonie wygrywał kolejno do 18 i 17, zatem błyskawicznie i w wielkim stylu odbudował się po przegranej w ostatniej kolejce.

JELCZANKA Rzeszów – VOLLEY TEAM Rzeszów 0:3 (13-25, 18-25, 17-25)

MVP: Piotr Kozłowski (VOLLEY TEAM) 

podobne wpisy