| BALS | Szybki piątek, zwycięstwa faworytów.

BALS

Szybki piątek, zwycięstwa faworytów.

Cztery z pięciu piątkowych spotkań w BALS zakończyło się w trzech setach. Pewne zwycięstwa w I lidze odniosły Strumyk Wola Zgłobieńska i Iskra Rzeszów. Ten drugi zespół miał sporo problemów z pokonaniem Lubczy i w dwóch pierwszych odsłonach rywale mieli nawet piłki setowe. Na drugoligowych parkietach z trzech punktów cieszyli się zawodnicy Volley Club Wola Zgłobieńska oraz Zaborovii Zaborów. Udany powrót to rywalizacji w BALS zanotował Salos Rzeszów, który w rozgrywkach zastąpił […]

Cztery z pięciu piątkowych spotkań w BALS zakończyło się w trzech setach. Pewne zwycięstwa w I lidze odniosły Strumyk Wola Zgłobieńska i Iskra Rzeszów. Ten drugi zespół miał sporo problemów z pokonaniem Lubczy i w dwóch pierwszych odsłonach rywale mieli nawet piłki setowe. Na drugoligowych parkietach z trzech punktów cieszyli się zawodnicy Volley Club Wola Zgłobieńska oraz Zaborovii Zaborów. Udany powrót to rywalizacji w BALS zanotował Salos Rzeszów, który w rozgrywkach zastąpił Jelczankę.

 

mecz Iskra – Lubcza

 

 

Broniący tytułu w BALS zespół Strumyka Wola Zgłobieńska podejmował Royali Rzeszów. Obie ekipy zagrały bez swoich liderów kolejno Michała Pomianka i Gabriela Bobuli. Pierwszy set tego spotkania przebiegał bez historii.  Przy dobrych zagrywkach Dominika Worosza Strumyk odskoczył na 11:3 i zdecydowanie dominował. Kilka skutecznych bloków zaprezentował jeszcze Staszek Kuśnierz i ostatecznie set zakończył się zwycięstwem zespołu z Woli Zgłobieńskiej w stosunku 25:13. Podobnie układała się druga partia, obrońcy tytułu znów odskoczyli na kilka oczek. Tym razem Royale spisywali się jednak nieco lepiej, dobrze blokiem grał Marcin Barnak. To pozwoliło odrobić część strat, ale Strumyk kontrolował przebieg końcówki i po dobrych atakach Worosza zwyciężył do 20. Royale jeszcze lepiej zagrali w trzecim secie, przede wszystkim poprawili skuteczność w ataku i na zagrywce. Ekipa z Woli Zgłobieńskiej dała się uśpić łatwo wygranymi setami i zaczęła popełniać sporo błędów. Przez chwilę na tablicy widniał remis po 16, ale dzięki dobrej grze w zagrywce oraz na kontrach Strumyk opanował sytuację i zwyciężył do 18.

STRUMYK Wola Zgłobieńska – ROYALE Rzeszów 3:0 (25:13, 25:20, 25:18)

MVP: Dominik Worosz (STRUMYK)

 

Chwilę później na parkiecie spotkały się zespoły, które w swoim pierwszym występie nie ugrały nawet jednego seta. Początkowo Iskra utrzymywała prowadzenie, ale potem dobra gra w obronie i na kontrach  Lubczy, dała temu zespołowi pięciopunktowe prowadzenie.  Iskra zaczęła popełniać błędy i długo nie mogła doścignąć rywala. Ten prowadził 24:20, ale zabrakło mu wyrachowania i chłodnej głowy. Graczom z Racławówki problem sprawiły proste, przebijane serwisy.  Żaden z atakujących siatkarzy nie mógł skończyć akcji, w wyniku tego Rzeszowianie zdobyli sześć oczek z rzędu i objęli prowadzenie w całym meczu. Lubcza mimo iż nie była faworytem, to jednak cały czas grała bardzo ambitnie w obronie  i  utrzymywała inicjatywę. Skutecznymi atakami popisywał się Łukasz Polański i jego  ekipa prowadziła  16:12, ale wtedy rywale wzięli się do odrabiania strat. Doszło do ciekawej końcówki, a w niej ponownie ekipa z Racławówki  nie wykorzystała swoich szans i po skutecznym ataku Przemka Krawczaka Iskra zwyciężyła 27:25. Druga przegrana na własne życzenie końcówka to było już za dużo. W trzeciej odsłonie Lubcza zupełnie nie podjęła walki i przegrała do 16.

ISKRA Rzeszów – LUBCZA Racławówka 3:0 (26:24, 27:25, 25:16)

MVP: Przemysław Krawczak (ISKRA)

 

 

Dobrze w piątkowy wieczór zaprezentował się też inny zespół z Woli Zgłobieńskiej- Volley Club, grający w grupie B II ligi. Ekipa ta podejmowała bardziej doświadczonych siatkarzy Geronimo. W pierwszym secie Rzeszowianie kompletnie nie podjęli jednak walki, dali się rozbić zagrywką, a długą serią popisali się m.in. K. Bury i M. Łabaj. To zaowocowało zwycięstwem do 13. Zdecydowanie inaczej wyglądał set numer dwa. Geronimo poprawili przyjęcie i  grę w ataku, dzięki czemu utrzymywali skromne prowadzenie. Tym razem serią dobrych serwisów popisał się Hubert Grobelny, a w ataku pewnie grał Alek Partyka i Volley Club odzyskał inicjatywę. Zespół z Woli Zgłobieńskiej mógł szybciej zakończyć drugiego seta, ale popełnił kilka prostych błędów. Geronimo walczyło do końca, lecz ostatecznie po nerwowej, szarpanej końcówce przegrało 29:27. Zespół z Woli Zgłobieńskiej grał aktywniej, podbijał więcej piłek i nieźle radził sobie w ataku. Dzięki temu kontrolował przebieg trzeciej odsłony. Największym problemem w ekipie z Rzeszowa było rozegranie, mimo roszad na tej pozycji, do końca nie udało się zagwarantować dokładności, co znacząco utrudniło grę w ataku. W efekcie Volley Club zwyciężył do 20 i po trzech spotkaniach pozostaje niepokonany.

GERONIMO Rzeszów – VOLLEY CLUB Wola Zgłobieńska 0:3 (13:25, 27:29, 20:25)

MVP: Alek Partyka (VOLLEY CLUB)

 

Swój pierwszy tegoroczny pojedynek rozegrał zespół Salosu, który zastąpił w rozgrywkach Jelczankę.  Pierwszym rywalem rzeszowskiej ekipy był PSP PLUS Zgłobień.  Inauguracyjny set był dość wyrównany, przy czym zespół z Rzeszowa psuł sporo serwisów. Znacznie lepiej w tym elemencie spisywali się gracze ze Zgłobnia i to oni uzyskali kilka oczek przewagi, co pozwoliło im zwyciężyć do 19. W drugim secie do stanu po 19 trwała bardzo wyrównana walka, a Salos zdobył kilka punktów po efektownych atakach ze środka. Zespół ze Zgłobnia skutecznie przeciwstawiał się młodej ekipie, jednak seria dobrych zagrywek pozwoliła Rzeszowianom odskoczyć na 24:21 i mimo ambitnej pogoni rywala wygrać do 23. W pozostałych dwóch setach tempo meczu zdecydowanie spadło. Zespół ze Zgłobnia zaczął popełniać więcej błędów, a Salos kontrolował grę i wygrał pewnie do 17 i 16.

SALOS Rzeszów – PSP PLUS Zgłobień 3:1 (25:19, 23:25, 17:25, 16:25)

MVP: Szymon Kruczek (SALOS)

 

Zespół z Zaborowa do meczu z Megamixem przystąpił szerokim, dwunastoosobowym składem i miał w czym wybierać, co za tym idzie był zdecydowanym faworytem. W pierwszej partii Megamix stawiał jednak zacięty opór i nawet zdołał objąć kilkupunktowe prowadzenie. W końcówce bardziej doświadczeni zawodnicy z Zaborowa przejęli inicjatywę i zwyciężyli do 20. Był to jedyny ciekawy set, stojący na niezłym poziomie. W dwóch kolejnych Zaborovia przejęła znaczną inicjatywę i nie miała większych kłopotów z pokonaniem przeciwnika. Na osłabienie gry tego zespołu nie wpłynęła nawet kontuzja podstawowego gracza Konrada Litaka, gdyż jego koledzy zwyciężali pewnie do 12 i 19.

 MEGAMIX Racławówka – ZABOROVIA Zaborów 0:3 (20:25, 12:25, 19:25)

MVP:  Ryszard Lorkiewicz (ZABOROVIA)

 

 

podobne wpisy