| BALS | Był emocje w końcówce II ligi.

BALS

Był emocje w końcówce II ligi.

Były emocje w jednej z ostatnich kolejek II ligi BALS. Patent na faworytów potwierdziła Jelczanka, która jako pierwsza w tym sezonie urwała punkt Galaktycznym. Lider grupy B do tej pory nie stracił nawet seta, dziś jednak po świetnym meczu musiał podzielić się z rywalem punktami. Jego potknięcie wykorzystali gracze z Niechobrza, którzy zgarnęli komplet oczek w pojedynku z Geronimo.  Pięciu setów do zwycięstwa potrzebował także pierwszy zespół grupy A- Lubcza Racławówka, ale on awans […]

Były emocje w jednej z ostatnich kolejek II ligi BALS. Patent na faworytów potwierdziła Jelczanka, która jako pierwsza w tym sezonie urwała punkt Galaktycznym. Lider grupy B do tej pory nie stracił nawet seta, dziś jednak po świetnym meczu musiał podzielić się z rywalem punktami. Jego potknięcie wykorzystali gracze z Niechobrza, którzy zgarnęli komplet oczek w pojedynku z Geronimo.  Pięciu setów do zwycięstwa potrzebował także pierwszy zespół grupy A- Lubcza Racławówka, ale on awans do finału ma już zagwarantowany.

 

 

W  pierwszym meczu na hali w Lutoryżu spotkały się ekipy Iskry MDK i Motoresu. Inauguracyjny set wyrównany był jedynie na początku. Zespół Motoresu miał poważny problem z przyjęciem zagrywki, a swoje serwisy psuł notorycznie. Bardzo wysoko, do 14 zwyciężyła Iskra. Jeszcze gorzej dla Motoresu rozpoczęła się partia druga. Dzięki skutecznej zagrywce Łukasza Bazana, siatkarze MDK wyszli na prowadzenie 7:0. Powtórzyły się te same błędy co w pierwszej odsłonie. Ciekawie grę prowadził rozgrywający Iskry Mateusz Kocur. Najbardziej zacięty był set trzeci. Dzięki mocniejszej zagrywce i ambitnej obronie Motores dotrzymywał przeciwnikom kroku aż do stanu 21:21. Pozostałe piłki padły jednak łupem rywali, którzy wygrali 25:21 i w całym meczu 3:0.

 

Drugie starcie było dużo bardziej emocjonujące. Wczorajsi Boguchwała zmierzyli się z Butami Jana. Kilka pierwszych piłek zapowiadało zacięty pojedynek, ale rzeszowski zespół szybko odskoczył i przy skutecznej zagrywce Sebastiana Drajczyka prowadził już 16:7. Po kilku następnych piłkach asem serwisowym seta zakończył Tomasz Wdowik, a przeciwnicy zdołali ugrać zaledwie dziewięć oczek. Rozpędzona ekipa z Rzeszowa lepiej rozpoczęła też drugą odsłonę, a szczególnie dobrze prezentowała się w bloku. Wczorajsi zaczęli odrabiać straty dzięki dobrej grze Romka Wójcika. Po emocjonującej końcówce zwyciężyli do 23. Trzeci set od początku był bardzo zacięty, aż do stanu po 11. Buty Jana ponownie wzmocniły zagrywkę, a w tym elemencie dobrze spisywał się Rafał Mitka i jego zespół wyszedł na 17:11. Tej przewagi rywale już nie zniwelowali i przegrali seta do 19. W kolejnej partii Rzeszowianie zaczęli częściej grac środkiem i skuteczniej spisywali w obronie. Od stanu po 11 zaczęli budować swoją przewagę, a wygraną do 19 partię asem zakończył Mitka. Buty Jana miały przewagę fizyczną, ale ambitnie grający Wczorajsi stworzyli ciekawe widowisko, a niektóre akcje były godne uwagi.

 

Liderzy grupy A- Lubcza Racławówka mierzyli się z Nagłym Zrywem Piwosza Boguchwała. Początek nie zwiastował jeszcze dużych emocji. Dzięki mocnej zagrywce Lubcza uzyskała kilku punktową przewagę. Przeciwnicy często psuli serwisy, co uniemożliwiło im podjęcie wyrównanej walki. Drugi set również rozpoczął się niekorzystnie dla ekipy z Boguchwały. Słabe przyjęcie sprawiło, że początek należał zdecydowanie do Lubczy. Zawodnicy tej ekipy atakowali bardzo mocno, ale często się mylili. Piwosze odrobili straty i mecz się wyrównał. W końcówce Boguchwała prowadziła już 24:22, ale po dwóch błędach w odbierze zagrywki zrobiło się remisowo. Lubczy nie udało się jednak wygrać seta. Kolejna partia była od początku zacięta. W środkowej części seta Boguchwalanie wyszli na prowadzenie 20:17. Wtedy jednak ekipa  Racławówki zdecydowanie przyśpieszyła i po dobrej grze rozstrzygnęła większość pozostałych akcji na własną korzyść. W efekcie wygrała do 21. W czwartej odsłonie Lubcza prowadziła 14:9, ale spokojnie grająca ekipa NZP dogoniła rywala, a nawet wyszła na prowadzenie. Dzięki temu zdołała rozstrzygnąć partię na własną korzyść. Tie breaka lepiej rozpoczęła ekipa z Racławówki. Przeciwnicy często mylili się w ataku i przegrywali 1:5. Po chwili był remis po 10, jednak lider rozstrzygnął mecz na własną korzyść.

 

W Racławówce spotkali się rywale zza miedzy. Strumyk II Wola Zgłobieńska podejmował PSP PLUS Zgłobień. Spotkanie lepiej rozpoczęli siatkarze ze Zgłobnia, którzy utrzymywali skromną przewagę przez sporą część partii i dzięki dobrym atakom Mateusza Surowca i Pawła Pukały zwyciężyli do 21. W kolejnej partii przebudził się Strumyk, który popełniał trochę mniej błędów. Rywale nie potrafili odnaleźć jakości gry z pierwszej partii i przegrali do 16. Trzeci set był dokładnie odwrotny. Rozkręcili się siatkarze ze Zgłobnia, którzy utrzymywali bardzo wysoką przewagę dzięki dobrej grze w przyjęciu i obronie. W efekcie to oni zwyciężyli do 17. Obraz gry w następnej partii ponownie uległ zmianie. Strumyk nie zamierzał rezygnować z walki w derbowym pojedynku. Nieco lepsza gra w ataku pozwoliła na zdominowanie seta i zwycięstwo do 19. W tie breaku dało się wyczuć emocje, które towarzyszyły obu ekipom. Mimo, iż stawka meczu nie była zbyt wysoka, to jednak chęć zwycięstwa przyświecała jednym i drugim. Wyrównana walka trwałą do samego końca, a Strumykowi udało się zdobyć dwa decydujące punkty i wygrać 3:2. W meczu obok walki kibice oglądali bardzo dużo nierównej, szarpanej gry.

 

Na porażkę w pojedynku z Geronimo nie mógł sobie pozwolić team z Niechobrza. Jeśli Hell Boys jeszcze marzy o prześcignięciu Galaktycznych, to musi wygrywać wszystkie swoje pozostałe spotkania. Pierwsze dwa sety przebiegały zgodnie z  planem dla wicelidera tabeli. HellBoysi grali momentami bardzo efektownie. Ich grę w ataku prowadził Stanisław Kuśnierz. Przez pierwszą i drugą odsłonę Rzeszowianie nie mogli odrobić cztero, pięcio- punktowej przewagi i przegrywali do 21 i 17. W trzeciej partii doszło do małego zwrotu akcji. Nieźle dziś grające Geronimo w końcu przełamało rywala. Od początku seta Niechobrzanie zaczęli się coraz częściej mylić w ataku i na zagrywce. Rywal wykorzystał to bezbłędnie i seta rozstrzygnął na własną korzyść. Hell Boysi nie pozwolili sobie na więcej rozluźnienia. Odsłona czwarta bliźniaczo przypominała dwie pierwsze, w których Niechobrz utrzymywał kilku- punktową przewagę, którą dowiózł do końca i zainkasował trzy meczowe punkty.

 

Poziom meczy rósł w Racławówce z pojedynku na pojedynek. Ten ostatni był jednym z najlepszym w tegorocznej edycji II ligi. Jelczanka, która ograła już wicelidera z Niechobrza tym razem mocno postawiła się liderowi- Galaktycznym. Oba zespoły stworzyły zacięte, emocjonujące, stojące na dobrym poziomie widowisko. Galaktyczni zdominowali początek pierwszej partii. Przewaga wynosiła już 7 oczek, ale z czasem Jelczanka odrabiała straty. Mecz się wyrównał, ale w końcówce więcej chłodnej głowy zachowali liderzy. Drugi set podobny, ale poziom spotkania jeszcze wzrósł. Decydujące piłki znów na swoją korzyść rozstrzygali Galaktyczni. Nie mała w tym zasługa dobrze broniącego Jacka Błądzińskiego i skutecznego w ataku i na zagrywce Jakuba Kulasy. Wydawało się, że w piątym swoim meczu lider tabeli ponownie nie straci nawet seta. Początek III partii znów padł łupem Galaktycznych. Jelczanka w końcu otrzymała nagrodę za kapitalną, ofiarną grę w obronie. Nie tylko dogonili przeciwników, ale też wyszli na prowadzenie 23:17. Pierwszą piłkę setową mieli przy stanie 24:20, ale przeciwnicy wrócili do gry, doprowadzili do remisu i mieli w górze piłkę na zakończenie meczu. Wtedy jednak Jelczankę do zwycięstwa poprowadził doświadczony Andrzej Bober i mecz trwał dalej. Wydawało się, że Jelczanka po wygranej 29:27 opadła z sił. Rywale prowadzili już 15:7, ale to nie był koniec emocji. Ładne, długie, efektowne wymiany w większości wygrywane był przez Jelczankę, która w kolejnej końcówce granej na przewagi ograła rywala i tym samym zagarnęła mu pierwszy w tym sezonie punkt. W piątym secie emocji już nie było. Jelczanka chyba zadowoliła się dotychczasową zdobyczą, a Galaktyczni podrażnieni utratą punktu wyszli na prowadzenie 10:1! Ostatecznie dali przeciwnikom ugrać zaledwie 6 oczek. Wynik ten daje nadzieję HellBoysom i sprawia, że emocje w tej grupie jeszcze się nie skończyły.

 

 

podobne wpisy