| BALS | Strumyk punkt od mistrzostwa

BALS

Strumyk punkt od mistrzostwa

To był udany tydzień dla lidera BALSu- siatkarzy Strumyka Wola Zgłobieńska. W poniedziałek w rozegranym awansem meczu na szczycie pokonali oni Union Jack’a 3 do 1, a w piątek w takim samym stosunku zwyciężyli Royali. Dzięki temu do mistrzostwa potrzebują już tylko jednego oczka. W piątkowej kolejce oprócz pojedynku Strumyka z Royalami odbywały się same mecze II ligowe. Wszystkie były jednak toczone o przysłowiową „pietruszkę”, bo na tym etapie rozgrywek najważniejsze karty […]

To był udany tydzień dla lidera BALSu- siatkarzy Strumyka Wola Zgłobieńska. W poniedziałek w rozegranym awansem meczu na szczycie pokonali oni Union Jack’a 3 do 1, a w piątek w takim samym stosunku zwyciężyli Royali. Dzięki temu do mistrzostwa potrzebują już tylko jednego oczka. W piątkowej kolejce oprócz pojedynku Strumyka z Royalami odbywały się same mecze II ligowe. Wszystkie były jednak toczone o przysłowiową „pietruszkę”, bo na tym etapie rozgrywek najważniejsze karty rozdano już wcześniej.

mecz Strumyk – Royale, atakuje Mateusz Jaksan 

  

Nietypowo, bo w poniedziałek, nieco w cieniu, rozegrano hitowy mecz pierwszej z trzecią drużyną tabeli. Miał on kluczowe znaczenie w kwestii walki o mistrzostwo, gdyż oba zespoły dzieliło zaledwie dwa oczka. Spotkanie nie zawiodło oczekiwań, stało na wysokim poziomie i od początku do końca trzymało w napięciu. Pierwszy set był bardzo wyrównany aż do stanu 14:13 dla Strumyka. Wtedy w polu serwisowym ustawił się środkowy Jakub Kawuza i gra Union Jacka kompletnie się posypała. Zrobiło się 23:13 i ekipa z Woli Zgłobieńskiej bez problemu dowiozła tą partię do końca. Bardzo wyrównany był set numer dwa. Żaden z zespołów nie mógł przełamać rywala, ostatecznie dopiero w samej końcówce, po udanych atakach Przemka Bobaka i Mateusza Świstary Rzeszowianie przechylili szalę zwycięstwa na własną korzyść. W trzeciej odsłonie Strumykowi udało się uzyskać kilka punktów przewagi w środkowej fazie seta. Znakomicie w tym fragmencie, jak i w całym meczu spisywali się środkowi Strumyka- Jakub Kawuza i Staszek Kuśnierz. Obaj praktycznie w ogóle się nie mylili, a swoje ataki wykańczali bardzo efektownie obok bezradnego bloku rywali. Ekipa z Woli Zgłobieńskiej zwyciężyła do 22. Trzeci set był bardzo podobny. Strumyk wygrał w takim samym stosunku po bardzo ciężkiej walce. Różnicę zrobił środek, który w zespole lidera znakomicie uzupełniał dobrze grających na skrzydłach M. Masłowskiego i M. Pomianka.

 

Po trzech dniach Strumyk zrobił kolejny krok w stronę mistrzostwa, tym razem pokonując Royali. Liderowi w cale nie było łatwo, a Rzeszowianie po raz kolejny potwierdzili, że są bardzo niewygodnym rywalem. Momentami grają usypiająca siatkówkę, a gdy rywal się rozluźnia, bezbłędnie to wykorzystują. Strumyk przekonał się o tym zarówno w I jak i II secie. W inauguracyjnej partii cały czas utrzymywała się wysoka przewaga tego zespołu, było już nawet 22:17. Wtedy gra zespołu z Woli Zgłobieńskiej całkowicie się zacięła, a rywale wykorzystywali kontry i doszli na 23:23, by jednak ostatecznie przegrać dwie pozostałe akcje. Druga odsłona była bardzo podobna. Royale na początku popełniali sporo błędów, rywal uzyskał pokaźną przewagę i wydawało się, że spokojnie kontroluje przebieg seta. Nic jednak bardziej mylnego. Royale wyczekali odpowiedni moment i ruszyli do ataku, a Strumyk zaczął popełniać błędy i w emocjonującej końcówce Rzeszowianie grając z dużym spokojem wyszarpali zwycięstwo. Kolejna odsłona tak emocjonująca już nie była, Strumyk tym razem dobrze pilnował przewagi uzyskanej na początku seta i wygrał do 18. W IV secie Strumyk miał przewagę, głównie dzięki silnym i efektownym atakom Michała Pomianka. Royale znów czyhali na rywala w końcówce, doszli go przy stanie 24:23, jednak po przerwie ekipa z Woli Zgłobieńskiej zakończyła mecz atakiem ze środka.  

 

Na froncie II ligowym w spotkaniu grupy A mierzyły się zespołu GKSu Lubenia i Salosu Rzeszów. Te młode zespoły prezentują podobny poziom i zapowiadało się wyrównane spotkanie. Takowe było jednak tylko w I secie. Inauguracyjna odsłona była bardzo interesująca. Przewaga przechodziła raz na jedną, raz na drugą stronę. Było trochę błędów i gry falami, jednak w gruncie rzeczy było na co popatrzeć. W samej końcówce GKS popełnił trochę więcej błędów, czym przypłacił przegraną do 23. W kolejnej partii gra ekipy z Lubeni wyglądała katastrofalnie. Brak przyjęcia i kompletnie niewymuszone błędy wpłynęły bardzo negatywnie na poziom widowiska. Salos zaledwie dostarczał piłkę na drugą stronę, a rywale nie bardzo wiedzieli co z nią zrobić. W efekcie było już nawet 22 do 6! Pachniało nowym, niechlubnym rekordem w BALS, ostatecznie GieKSa trochę się odbudowała i zdobyła łącznie 13 punktów. To korzystnie wpłynęło na grę tego zespołu w kolejnej partii. III set do pewnego momentu bliźniaczo przypominał bowiem odsłonę pierwszą. Walka akcja za akcje, a ewentualne serie punktowe były szybko niwelowane przez drugi zespół. Tak sytuacja rysowała się aż do stanu 20:20. Wtedy siatkarzom z Lubeni ktoś wyłączył zasilanie. Przegrali oni pięć kolejnych akcji i z trzech oczek mógł się cieszyć Salos.

 

Nieoczekiwane emocje pojawiły się też w kolejnym starciu na hali w Racławówce. Będący ostatnio w dobrej formie zespół ze Zgłobnia dość nieoczekiwanie męczył się w starciu z outsiderem  grupy B- Weekend Team Racławówka. Początek zgodnie z przewidywaniami przebiegał pod dyktando PSP PLUS. Wysokie prowadzenie tego zespołu nie trwało jednak zbyt długo. Rywale zniwelowali straty i doszło do bardzo emocjonującej końcówki. Obie drużyny popełniały sporo błędów, jednak ten kluczowy przytrafił się teamowi ze Zgłobnia, który przegrał 30:32. Druga partia była niemal identyczna, z ta tylko różnicą, że na finiszu zwyciężył zespół PSP PLUS. W trzecim secie Zgłobień nie potrafił odskoczyć, bo przytrafiały mu się liczne błędy. Weekend Team dobrze prezentował się w zagrywce, dzięki czemu wygrał do 24. Emocji nie brakowało także w czwartej odsłonie, którą to na własną korzyść zapisali siatkarze ze Zgłobnia, głównie dzięki dobrym atakom Mateusza Surowca i Pawła Bukały. Doszło zatem do tie-breaka. Tutaj również gra była bardzo wyrównana, jednak w końcówce dwu,trzy- punktowa  zaliczka ekipy z Racławówki pozwoliła jej na zdobycie dwóch oczek meczowych, po wygranej 15:11.

 

W Lutoryżu odbyły się tylko dwa mecze II ligi. W pierwszym z nich GOSiR Frysztak podejmował Motores. Ekipa z Frysztaka dominowała w dwóch pierwszych setach i oba zapisała na własną korzyść. W trzeciej partii prowadziła już nawet 17:13 i wydawało się, że spokojnie dowiezie przewagę do końca. Wtedy nastąpił jednak zwrot. Motroes odrobił straty, wygrał seta, a potem doprowadził do tie-breaka. W nim walka była bardzo ciekawa, w nerwowej końcówce lepsza okazała się ekipa z Rzeszowa, która zwyciężyła do 14.

W drugim pojedynku Jelczanka rywalizowała z zespołem Groszek Olszowiec Tyczyn. Mecz bez żadnej historii. Rzeszowianie dominowali w każdej partii, a ich wygrana nie była ani przez moment wyraźnie zagrożona.  Rywalom tylko raz w trzech setach udało się przekroczyć barierę 20 pkt. 

podobne wpisy