| BALS | Szybka rehabilitacja Union Jack’a i Izol-Montu

BALS

Szybka rehabilitacja Union Jack’a i Izol-Montu

Po zeszłotygodniowych porażkach w BALS szybko zrehabilitowały się doświadczone I- ligowe zespoły Union Jack i Izol-Mont. Ci pierwsi chyba zgodnie z planem pokonali Pebis, ci drudzy nieco niespodziewanie uporali się z wicemistrzem z Boguchwały. Udanie przygodę z pierwszoligową rywalizacją rozpoczął beniaminek Iskra Rzeszów, który pokonał Zaborowski Czudec 3:2. Warto wspomnieć, że w barwach rzeszowskiego zespołu wystąpił pierwszy w historii naszych rozgrywek obcokrajowiec- Bułgar Viktor Petrov. Rozegrano także dwa […]

Po zeszłotygodniowych porażkach w BALS szybko zrehabilitowały się doświadczone I- ligowe zespoły Union Jack i Izol-Mont. Ci pierwsi chyba zgodnie z planem pokonali Pebis, ci drudzy nieco niespodziewanie uporali się z wicemistrzem z Boguchwały. Udanie przygodę z pierwszoligową rywalizacją rozpoczął beniaminek Iskra Rzeszów, który pokonał Zaborowski Czudec 3:2. Warto wspomnieć, że w barwach rzeszowskiego zespołu wystąpił pierwszy w historii naszych rozgrywek obcokrajowiec- Bułgar Viktor Petrov. Rozegrano także dwa spotkania II ligowe. W inauguracyjnym starciu siłę pokazał Ziber Taxi Strzyżów, który bardzo udanym występem zgłosił aspiracje do awansu.

 

 

W Racławówce rywalizowały zespoły I ligowe. Jako pierwsi na parkiet wybiegli zawodnicy z Iskry Rzeszów oraz  Zaborowskiego Czudca i był to najciekawszy mecz wieczoru. Początkowo ten pojedynek był bardzo wyrównany i zacięty, ale w drugiej części dwupunktową przewagę uzyskała ekipa z Czudca.  Dobrze grą Zaborowskiego kierował Bartosz Buda. To pozwoliło zdominować końcówkę seta i wygrać do 20. W drugim secie losy meczu odwróciły się. Po ciekawej, wyrównanej rywalizacji punkt za punkt przez niemal całą partię, 25:23 zwyciężyła drużyna Iskry. Rozpędzony zespół z Rzeszowa pewnie rozpoczął także następnego seta. Prawie cały czas Iskra utrzymywała kilkupunktowe prowadzenie. Doszło jednak do emocjonującej końcówki, bo ze stanu 24:20 zespół z Czudca ambitnie grając w obronie, odrobił trzy punkty, jednak nie zdołał już wygrać kolejnej akcji. W czwartym secie to Zaborowski zaczął grać skuteczniej w zagrywce i szybko objął prowadzenie 15:10. Gdy wydawało się, że set zostanie zdominowany przez ekipę z Czudca, do gry zerwała się Iskra. Skuteczne ataki Bartka Winiarskiego i kilka pięknych obron Viktora Petrova  doprowadziło do stanu po 23. Ostatnie słowo należało jednak do Zaborowskiego. To zespół z Czudca obie akcje zapisał na swoje konto i tym samym doprowadził do piątego seta.  Tie-breaka lepiej rozpoczął team z Rzeszowa, który przeważał trzema punktami. Iskra poprawiła przyjęcie, a rozgrywający Marcin Kozioł kilka razy dogrywał piłkę do środkowego Jakuba Kulasy, który efektownie wykańczał akcje. Iskra zdominowała decydującą partię i ostatecznie zwyciężyła do 10, udanie debiutując w rozgrywkach I ligi.

ISKRA Rzeszów – ZABOROWSKI Czudec 3:2 (20-25, 25-23, 25-23, 23-25, 15-10)

MVP: Bartek Winiarski (ISKRA)

 

W drugim pojedynku zmierzyły się dobrze znające się w naszej lidze zespoły Union Jack’a i Pebisu. Inauguracyjna partia początkowo przebiegała na rywalizacji punkt za punkt.  Później dzięki dobrym atakom Przemka Bobaka i Arka Pyzy, Union Jack osiągnął wysoką przewagę i spokojnie wygrał do 18. Kolejna partia również przebiegała pod dyktando brązowego medalisty z zeszłego sezonu, który utrudniał życie rywalom trudnym serwisem. Jedynie Marek Żyłka próbował utrzymywać Pebis w grze, ale niewielką przewagę posiadali rywale. W końcówce seta rywalizacja wyrównała się, ale kontuzja środkowego Piotra Filipa wprowadziła pewne zamieszanie w ekipie Pebisu, co wykorzystał Union Jack wygrywając do 23. Trzeci set bez większej historii toczony był przy przewadze Union Jack’a. Zawodnicy obu ekip oprócz ładnych akcji popełniali sporo błędów w polu serwisowym. Prowadzący w meczu zespół lepiej spisywał się w przyjęciu, co umożliwiało Bartkowi Skowronowi  urozmaicone rozgrywanie piłki. W efekcie Union Jack zwyciężył do 21 i tym samym po zeszłotygodniowej przegranej rzeszowski zespół szybko poprawił sobie humory.   

PEBIS Rzeszów – UNION JACK Rzeszów 0:3 (18-25, 23-25, 21-25)

MVP: Arkadiusz Pyza

 

Ostatnim meczem wieczoru w Racławówce było starcie Izol-Montu z SZiKiem Boguchwała. Spotkanie początkowo miało wyrównany przebieg, ale z czasem skromną zaliczkę wypracowali Rzeszowianie. Po dobrych atakach Tomka Łuszczki i skutecznych serwisach Marcina Sochy, prowadzenie Izol-Montu rosło, aż w końcu na tablicy widniał wynik 24:18. Rzeszowianom przytrafiła się jednak straszliwa niemoc i po chwili SZiK miał już punkt kontaktowy. W kolejnej długiej wymianie, Boguchwalanie mieli piłki na remis w górze, ale ostatecznie pomylili się w ataku i ze zwycięstwa cieszył się Izol-Mont. W drugiej odsłonie wydawało się wszystko wróciło do „normy” i przewagę przejął wicemistrz z poprzedniego roku. Ekipa z Boguchwały grała dużo lepiej w zagrywce, pewnie w ataku prezentował się Krystian Prucnal i ostatecznie SZiK zwyciężył do 17. Izol-Mont nie odpuścił po łatwo przegranym secie. Ekipa z Rzeszowa grała dobrze zagrywką, a w dodatku świetnie broniła. Boguchwała początkowo nawiązywała jeszcze wyrównaną walkę, ale z czasem przewaga rzeszowskiej ekipy stawała się coraz bardziej wyraźna, a na końcu seta sięgnęła aż siedmiu oczek. Ekipa z Boguchwały próbowała całkowicie przemeblować swoje ustawienie aby ratować sytuację. Efektu to jednak nie przyniosło. Od początku IV partii przewagę utrzymywał Izol-Mont. W ataku szalał Tomek Łuszczki, który po słabym poprzednim sezonie, dziś przypomniał sobie jak potrafił grać za najlepszych lat i niemal w pojedynkę ciągnął grę swojego zespołu. Rzeszowianie prowadzili już nawet 15:9, ale przy zagrywkach Łukasza Romana SZiK odrobił straty. Przy stanie po 18 Boguchwalanie pogubili się w ustawieniu i popełnili prosty błąd ośmiu sekund przy zagrywce. To kompletnie ich rozbiło, zaczęli mylić się w ataku i takiej szansy Izol-Mont już nie wypuścił, wygrywając do 19.

SZiK Boguchwała – IZOL-MONT Rzeszów 1:3 (23-25, 25-17, 18-25, 19-25)

MVP: Tomasz Łuszczki (IZOL-MONT)

 

Na hali w Nosówce rozegrano dwa spotkania w ramach rozgrywek grupy A II ligi. W pierwszym pojedynku zmierzyły się drużyny Nagłego Zrywu Piwosza i Masters Teamu. Cały pierwszy set przebiegał identycznie i polegał na odskakiwaniu na kilka oczek Masters Teamu i ciągłej pogoni Piwoszy. Dopiero w końcówce ekipa z Boguchwały zdołała przegonić rywala i wygrać do 23, a najważniejsze piłki kończył Piotrek Rachwał. W drugim secie gra rzeszowskiego zespołu całkowicie się rozsypała. Ekipa ta popełniała dużo błędów, miała kłopoty z przyjęciem i w efekcie uległa Piwoszom do 17. Masters Team zdołał się przebudzić w partii numer 3. Rzeszowianie cały czas utrzymywali wysokie prowadzenie i gdy przy stanie 24:18 mieli pierwszego setbola, wszyscy byli gotowi na przedłużenie się tego spotkania. Okazało się to przedwczesne. Ekipa Nagłego Zrywu Piwosza zaprezentowała prawdziwy …. zryw. Świetna gra w obronie, nieco szczęśliwe akcje w ataku i pozostałe osiem punktów tego meczu padło łupem Boguchwalan!  Masters Team po raz kolejny mógł sobie pluć w brodę. W swoim pierwszym  meczu roztrwonił przewagę prowadząc 17:5 i mimo, że momentami nie grał gorzej od rywala, to po raz drugi stracił szansę na punkty.

NAGŁY ZRYW PIWOSZA Boguchwała – MASTERS TEAM Rzeszów 3:0 (25-23, 25-17, 26-24)

MVP: Piotr Rachwał (NAGŁY ZRYW PIWOSZA)

 

Drugi mecz tej grupy był zdecydowanie ciekawszy i stojący na lepszym poziomie. Ekipa Ziber Taxi przed sezonem bardzo się wzmocniła, pozyskując między innymi jednego z czołowych graczy minionych sezonów I ligi BALS- Mateusza Nierodę. W pierwszej odsłonie wspomniany zawodnik był liderem swojego zespołu i wspólnie z kolegami grał koncertowo, nie pozostawiając Geronimo najmniejszych szans i wygrywając do 12! Wydawało się, że ten mecz będzie tylko formalnością, ale zespół z Rzeszowa wcale tak nie myślał. Od początku drugiej partii zaczął grać dużo lepiej, a Strzyżowianie, chyba nieco rozluźnieni wysoką wygraną, często mylili się w polu serwisowym. Geronimo momentami dokonywało cudów w obronie, grało bardzo ofiarnie, w dodatku miało lidera w osobie Bartka Dzika.  Rzeszowianie ku zaskoczeniu wszystkich wygrali do 21, a i na początku kolejnego seta wcale nie ustępowali rywalowi. W III partii Ziber Taxi długo nie mogło osiągnąć bezpiecznej przewagi, rywale nawet jeśli na chwilę tracili dystans, to szybko niwelowali straty. Dopiero w okolicach 16 punktu Strzyżowianie przełamali opór rywala. W ataku rozwinął się leworęczny Kamil Patryn i to on poprowadził swój zespół do wygranej 25:18. Geronimo nie było już stać na podjęcia dalszej wyrównanej walki z mocnym rywalem. W czwartej partii ekipa ze Strzyżowa wróciła do dobrej gry z I seta, rozstrzelała przeciwnika zagrywką i zwyciężyła do 15, udanie inaugurując nowy sezon.

GERONIMO  Rzeszów – ZIBER TAXI Strzyżów 1:3 (12-25, 25-23, 18-25, 15-25)

MVP: Kamil Patryn (ZIBER TAXI)

 

 

podobne wpisy