| BALS | Mistrz BALSu lepszy od wicemistrza.

BALS

Mistrz BALSu lepszy od wicemistrza.

Hitem 4 kolejki I ligi BALS miał być pojedynek zeszłorocznego mistrza- Strumyka Wola Zgłobieńska oraz wicemistrza- Union Jack’a Rzeszów. Spotkanie nie porwało jednak kibiców, zabrakło przede wszystkim wyrównanej walki w końcówkach. Poza drugim setem na boisku dominował team z Woli Zgłobieńskiej i to on zwyciężył 3:1, a do sukcesu poprowadził go wracający do wielkiej formy  po kontuzji  Michał Pomianek. Pewną wygraną odniósł kolejny faworyt- Part Luk Rzeszów, który bez najmniejszych problemów […]

Hitem 4 kolejki I ligi BALS miał być pojedynek zeszłorocznego mistrza- Strumyka Wola Zgłobieńska oraz wicemistrza- Union Jack’a Rzeszów. Spotkanie nie porwało jednak kibiców, zabrakło przede wszystkim wyrównanej walki w końcówkach. Poza drugim setem na boisku dominował team z Woli Zgłobieńskiej i to on zwyciężył 3:1, a do sukcesu poprowadził go wracający do wielkiej formy  po kontuzji  Michał Pomianek. Pewną wygraną odniósł kolejny faworyt- Part Luk Rzeszów, który bez najmniejszych problemów pokonał Royali w trzech setach. Piątkowe mecze bardzo wykrystalizowały sytuację w drugiej lidze. Tylko totalny kataklizm może odebrać awans do finału  zespołom Volleya Wiśniowa, Come On Rzeszów i  Volley Club Wola Zgłobieńska. Bliska awansu jest także Zaborovia.   

Zespół Part -Luku mimo osłabień nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Royali. 

 

 

Pojedynek mistrza z wicemistrzem zapowiadał się bardzo interesująco. Początek, jak i cały pierwszy set został jednak zdominowany przez Strumyka. Obrońcy tytułu odrzucili rywali od siatki swoją zagrywką i świetnie grali w bloku. Dzięki temu odskoczyli na pięć oczek, a z czasem jeszcze powiększali przewagę. W ataku nie mylił się Dominik Worosz, a raz po raz dynamicznie zbijał Michał Pomianek i Strumyk wygrał do 17. W drugiej partii zespołowi z Woli Zgłobieńskiej zabrakło koncentracji i zaczął on popełniać masę błędów. Sytuacje szybko wykorzystali doświadczeni rywale. Próbkę swoich umiejętności dał Jacek Podpora, która raz po raz wykańczał akcje świetnymi atakami z lewego skrzydła. To on poprowadził rzeszowską ekipę do pewnej wygranej 25:16. Wydawało się, że w trzeciej partii w końcu dojdzie do wyrównanej walki. Tak się jednak nie stało. Strumyk szybko wrócił do dobrej gry. Ciężar gry wziął na siebie Michał Pomianek, który wykańczał trudne piłki. Lider Strumyka wrócił do wielkiej formy z początku sezonu, którą zgubił w wyniku kontuzji. W piątkowym pojedynku był bardzo efektowny i rzadko dawał się zatrzymać rywalom. Obrońcy tytułu wygrali trzeciego seta do 18. W czwartym już na luzie, zagrali bardzo dobrze, bronili wiele piłek i skutecznie atakowali. W ekipie Union Jack’a na uznanie zasłużył libero Piotr Rytarowski, który nie tylko bezbłędnie przyjmował, ale też do samego końca kapitalnie bronił.

STRUMYK Wola Zgłobieńska – UNION JACK Rzeszów 3:1 (25:17, 16:25, 25:18, 25:17)

MVP: Michał Pomianek (STRUMYK)

 

Pojedynek zaprzyjaźnionych ekip Royali i Part Luku miał jednego faworyta, bowiem oba zespoły walczą w tym roku o zupełnie inne cele. Nadzieją dla Royali było spore osłabienie wicelidera, który zagrał bez swoich kluczowych graczy: Jakuba Szalachy, Mateusza Brylińskiego i Macieja Śwista. Ten ostatni powrócił do gry w 3 lidze i nie będzie mógł już pomóc swojemu zespołowi w BALsie. Początkowo wydawało się, że Royale będą w stanie wykorzystać te osłabienia, bowiem ekipa byłego mistrza ligi utrzymywała skromną zaliczkę.  Pojedynek ten obfitował w sporo obron, jednak przeplatane były one prostymi błędami w ataku i zagrywce. Zdecydowanie częściej  mylili się Royale. Part Luk przejął inicjatywę, skutecznie atakował Bartłomiej Szalacha i jego drużyna zwyciężyła 25:20. W kolejnych dwóch odsłonach emocje jeszcze spadły. Royale próbowali szafować składem, jednak z seta na set grali coraz słabiej, brakowało im lidera który poderwał by zespół do walki.  Part Luk grał równo i spokojnie.  Kilka pięknych obron zaprezentowała libero Katarzyna Sondej, dobrze rozgrywał Radosław Tworek. Mecz toczony był w spokojnej atmosferze. Royale wysoko przegrali drugą i trzecią partię i pozostają na przed ostatniej pozycji w tabeli, zaś Part-Luk dzięki lepszemu bilansowi setów wskoczył na fotel lidera, wyprzedzając Strumyka.

ROYALE Rzeszów – PART-LUK Rzeszów 0:3 (20:25, 18:25, 15:25)

MVP: Radosław Tworek (PART LUK)

 

Stawkę meczów rozgrywanych w Racławówce uzupełnił pojedynek II ligi pomiędzy Come On a Prohurtem. Oba zespoły w tabeli dzielił ledwie jeden punkt, więc pojedynek ten miał kluczowe znaczenie dla losów awansu do finału. Na boisku, szczególnie w pierwszym secie, nie było czuć jednak emocji  z tym związanych. Zespół Come On grał w swoim stylu, bardzo spokojnie i na luzie, kierując piłki do dwóch ustawionych po przekątnej liderów Jakuba Rodzenia i Karola Skuby. Prohurt nie mógł wstrzelić się serwisem, w dodatku często mylił się  w ataku  i przegrał do 19. Ciekawiej było w drugiej odsłonie, przez długi okres wynik oscylował w okolicach remisu i tak aż do stanu po 22. Wówczas serią trzech z rzędu ataków z trudnych piłek na kontrach popisał się Jakub Rodzeń i poprowadził swój zespół do wygranej. Najbardziej zacięta była trzecia partia, zespół ze Strażowa zagrał jeszcze lepiej, a w ataku dobrze spisywał się jego kapitan- Grzegorz Dudek. Doszło do ciekawej końcówki, w niej jednak więcej szczęścia mieli Rzeszowianie i zakończyli to spotkanie asem po taśmie, robiąc tym samym duży krok w stronę finału. Prohurt na swoją szansę będzie musiał poczekać do przyszłego sezonu.  

COME ON Rzeszów – PROHURT Strażów 3:0 (25:19, 25:22, 27:25)

MVP: Paweł Milanowski (COME ON)

 

Rywalizacja na hali w Lutoryżu rozpoczęła się od pojedynku Salosu Rzeszów z Volley Club Wola Zgłobieńska. Spotkanie miało bardzo istotne znaczenie w kwestii  awansu do finału i było ciekawym widowiskiem. W pierwszej partii początkowo trwała wyrównana walka, ale w środkowej fazie seta, dobrze grający blokiem Salos odskoczył przeciwnikowi na kilka oczek i spokojnie wygrał do 21. W drugim secie role się odwróciły, Volley Club nieco zmienił ustawienie i przejął inicjatywę, a w ataku skuteczni byli Alek Partyka i Hubert Grobelny. Najładniejszy był set numer trzy. Obfitował on w wiele wymian i grę punkt za punkt. Żadna z ekip nie mogła odskoczyć, dopiero w końcówce młodzi gracze z Rzeszowa popełnili kilka błędów i przegrali do 22. Emocje w tym spotkaniu się jeszcze nie skończyły, bo ciekawy przebieg miała czwarta odsłona. Ekipa z Woli Zgłobieńskiej utrzymywała kilka oczek przewagi, jednak w końcówce Salos doprowadził do wyrównania. Doszło do gry na przewagi, obie ekipy mogły wcześniej zakończyć seta, ale dopiero dwa skuteczne ataki Alka Partyki dały upragnione zwycięstwo siatkarzom z Woli Zgłobieńskiej. Volley Club ma pięć punktów przewagi nad swoim piątkowym rywalem i jest o krok od awansu do finału II ligi.

SALOS Rzeszów – VOLLEY CLUB Wola Zgłobieńska 1:3 (25:21, 21:25, 22:25, 28:30)

MVP: Alek Partyka (VOLLEY CLUB)

 

W drugim meczu po przeciwnych stronach siatki stanęły drużyny lidera grupy A- Volley Wiśniowa oraz Masters Teamu Rzeszów. Pierwsze dwie partie miały bardzo podobny przebieg. Skoncentrowana i zmobilizowana ekipa z Wiśniowej utrzymywała wysokie prowadzenie. Dobrze grą zespołu kierował Sławek Tęczar, a skuteczni w ataku byli Grzegorz Drygaś i Karol Włodyka. W trzeciej odsłonie grę zdecydowanie poprawił Masters Team i przez to kibice mogli obejrzeć dużo ciekawszy pojedynek. Ciężar gry rzeszowskiego zespołu próbowali wziąć na swoje barki bracia Paweł i Piotr Kloc. Przez długi fragment sprawiali oni  sporo kłopotów zespołowi z Wiśniowej. Doszło do zaciętej końcówki, a w niej szczęście uśmiechnęło do Volleya, który wygrał 28:26 i dzięki wywalczeniu trzech meczowych punktów jest już o krok od drugiego z rzędu awansu do finału II ligi.

VOLLEY Wiśniowa – MASTERS TEAM Rzeszów 3:0 (25:17, 25:19, 28:26)

MVP: Grzegorz Drygaś (VOLLEY)

 

Ostatni mecz w Lutoryżu stał na najniższym poziomie, ale nie zabrakło w nim emocji. Do rywalizacji przystąpiły zespoły Motoresu Rzeszów i Trzciana Puncher. Do połowy pierwszego seta na boisku trwała wyrównana walka, jednak z czasem zawodnicy z Trzciany zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Dobrze grą Motoresu kierował Grzegorz Czerwonka, dzięki czemu jego zespół zwyciężył do 23. Rzeszowianie prowadzili kilkoma punktami również w drugiej partii, skuteczny w ataku był Damian Lubas. W końcówce Trzciana poprawiła grę, wybroniła kilka akcji i doprowadziła do bardzo nerwowej końcówki, w której przechyliła szalę zwycięstwa na własną korzyść. Ekipa ta w trzecim secie podjęła walkę, ale ładne akcje przeplatała z prostymi błędami. Rzeszowski zespół grał dużo spokojniej, z czasem przejął inicjatywę i wygrał, a w czwartej partii nie miał już problemów z pokonaniem rywala. Trzciana Punchcer dokonała kilku zmian w składzie, ale nie była w stanie odwrócić losów rywalizacji i przegrała do 17. Motores dzięki zwycięstwu zachował jeszcze matematyczne szans na awans do finału, ale musiał by zwyciężyć „za trzy” we wszystkich trzech pozostałych spotkaniach i liczyć na potknięcia liderującej dwójki.

Trzciana PUNCHER – MOTORES Rzeszów 1:3 (23:25, 32:30, 22:25, 17:25)

MVP: Grzegorz Czerwonka (MOTORES)

   

 

podobne wpisy