| BALS | Trzy tie-breaki na inaugurację I ligi.

BALS

Trzy tie-breaki na inaugurację I ligi.

Trzy, spośród czterech rozegranych dziś meczy I ligi BALS kończyło się tie-breakami. W pięciu setach wygrywali siatkarze Pebisu, Izol-Montu i Royali. Od zwycięstwa za trzy punkty ligę rozpoczął obrońca tytułu- Drinkteam Rzeszów, który w ciekawie zapowiadającym się spotkaniu pokonał beniaminka- Geberit Rzeszów. Mecz UnionJack- WOZ BUD został przełożony na inny termin. W meczu II ligi HellBoys Niechobrz pokonał 3:1 Iskrę MDK.   Na hali w Nosówce spotkały […]

Trzy, spośród czterech rozegranych dziś meczy I ligi BALS kończyło się tie-breakami. W pięciu setach wygrywali siatkarze Pebisu, Izol-Montu i Royali. Od zwycięstwa za trzy punkty ligę rozpoczął obrońca tytułu- Drinkteam Rzeszów, który w ciekawie zapowiadającym się spotkaniu pokonał beniaminka- Geberit Rzeszów. Mecz UnionJack- WOZ BUD został przełożony na inny termin. W meczu II ligi HellBoys Niechobrz pokonał 3:1 Iskrę MDK.

 

Na hali w Nosówce spotkały się piąta z szóstą ekipą minionego sezonu. Forlux-Drygas Kopernicus Czudec w sezonu rusza wzmocniony starą gwardią. Do drużyny po dwóch sezonach przerwy powracają czołowi gracze wcześniejszych edycji BALS- Wojtek Szela, Mateusz Nieroda i Witold Łojek. Był to chyba najlepszy mecz wieczoru. Zacięty, emocjonujący, obfitujący w kilka bardzo ładnych akcji. Już na rozgrzewce obie ekipy przejawiały sporą ochotę do gry, atakując bardzo efektownie. Bardzo zacięty był pierwszy set. Po początkowej przewadze Royali, straty odrobili siatkarze z Czudca, doprowadzając do nerwowej końcówki. Oba zespoły miały piłki setowe, ale szczęście uśmiechnęło się do Rzeszowian. Losy spotkania odwróciły się w drugim secie i po początkowej przewadze Royali, to Forlux-Drygas Kopernicus odrobił straty i zwyciężył do 21. W trzecim secie gra Kopernicusa kompletnie się załamała, w ogóle nie było przyjęcia. W Royalach skutecznie ze skrzydeł atakowali Michał Warzocha i Krzysztof Ślęczka. IV set był dość wyrównany, w końcówce kilka mocnych ataków zaprezentował Wojtek Szela i Czudec zapewnił sobie pozostanie w grze. W tie- breaku w grę Czudca wkradło się sporo nerwowości i spokojnie grająca ekipa z Rzeszowa wygrała do 11. Kluczową rolę w ważnych momentach odegrał spokój i doświadczenie, a także dobre rozegranie Andrzeja Tereszkiewicza. Niezły mecz rozegrał też jego vis a vis- debiutujący w drużynie Czudca rozgrywający K.Kawa.

 

O 20 w Nosówce zagrały Izol-Mont Rzeszów i … ProAktyw Rzeszów, a w zasadzie od nowego sezonu nie ProAktyw a ..Gołąbeczki Rzeszów. Drużyny poczyniły pewne wzmocnienia w składach. W Gołąbeczkach zamiast kontuzjowanego Przemka Kwatera zagrał Jakub Kołodziej, a na przyjęciu Izol-Montu pojawił się Konrad Bednarczyk. W pierwszym secie drużyny grały dość wyrównaną siatkówkę jednak dzięki dobrej zagrywce Izol-Montu i słabemu przyjęciu po drugiej stronie siatki, ProAktyw przegrał wysoko do 15. Izol-Mont miał zdecydowaną przewagę na środku bo w całym meczu nieźle spisywali się Bartosz Maliczkowski i Grzegorz Ziaja. Nie wystarczyło to jednak do wygrania drugiego seta, w którym zespół ten popełnił masę błędów własnych. Mógł przegrać wysoko, gdyż przeciwnicy prowadzili już 24:19. Wtedy Tomasz Łuszczki pojawił się w polu zagrywki i zbombardował przeciwników zdobywając punkty bezpośrednio po serwisach. Ostatnią piłkę przy stanie 24:23 posłał jednak w aut. Dobra passa z końcówki seta miałą wpływ na dobry początek III partii w wykonaniu IV zespołu minionego sezonu. Przy stanie 1:1 w polu zagrywki znów zameldował się T.Łuszczki i po chwili jego zespół prowadził .. 9:1. Spokojnie wystarczyło to do wygrania całej partii 25 do 16. Po pierwszych piłkach IV seta można było wnioskować, że Izol-Mont pójdzie za ciosem. Gołąbeczki odrobili straty i mecz się wyrównał. Pod koniec seta gorzej w przyjęciu spisywali się siatkarze Izol-Montu i przegrali do 22. W tie-breaku zdecydowaną przewagę miał już był mistrz ligi, a zespół Gołoąbeczki został całkowicie rozbity zagrywkami rywali i.. własnymi błędami. Wynik końcowy: 15:6.

 

W Racławówce beniaminka- Geberit Rzeszów „powitał” w I lidze mistrz- Drinkteam Rzeszów. Wzmocniony dwoma rosłymi środkowymi- Bartkiem Szalachą i Łukaszem Stasiakiem obrońca tytułu rusza po drugi z rzędu złoty medal. Dziś rozpoczął od pewnego zwycięstwa, ale początek meczu należał do ambitnych beniaminków, którzy chcą liczyć się w lidze. W pierwszym secie skromną przewagę obejmowali raz jedni, raz drudzy. W końcówce szczelny blok uruchomili mistrzowie II ligi, którzy ostatecznie wygrali do 25. Po tym secie z Geberitu uszło jednak powietrze, zawodziło przyjęcie, a Drinkteam zaczął grać bardzo skutecznie i pewnie wygrał drugiego i trzeciego seta do 18. W czwartym secie podopieczni Gabriela Bobuli podjęli bardziej wyrównaną walkę. W najważniejszych momentach nie zawodzili jednak liderzy mistrza- Michał Pomianek i Marcin Socha. Szczególnie ten drugi był praktycznie nieomylny w całym spotkaniu. W ekipie Geberitu niemal osamotniony w ataku pozostał Kornel Woś, ale mimo dobrej gry, nie był w stanie utrzymać zespołu w grze. Drinkteam wygrał do 22, as cały mecz trzy do jednego.

 

Do ostatniego meczu w Racławówce mogło w ogóle nie dojść, bo obie drużyny na kilka godzin przed meczem nie miały sześciu zawodników do gry… Ostatecznie jednak udało się skompletować pełne zespoły. Był to mecz błędów i zagrywek. Prawidłowość była taka, że kto lepiej zagrywał ten wygrywał. W pierwszym secie skuteczniejszy był Strumyk, który dodatkowo popełniał znacznie mniej błędów własnych. W drugiej odsłonie sytuacja była dokładnie odwrotna. Pebis zaczął szanować zagrywkę, a w ekipie z Woli Zgłobieńskiej szwankowało przyjęcie. Dzięki temu Rzeszowianie zwyciężyli do 19. W trzecim secie znów mniej błędów Strumyka i spokojna wygrana. Na dobrym poziomie atak utrzymywali Rafał Świder i Tomasz Żuczek. Z seta na set rozkręcał się w ekipie z Rzeszowa gwiazdor BALSu Marek Żyłka. W IV odsłonie lider Pebisu całkowicie wziął ciężar gry na siebie i niemal w pojedynkę ogrywał Strumyka. Mateusz Bieńkowski kierował do „Żyły” piłki w niemal wszystkie strefy, a Marek efektownie atakował ponad bezradnym blokiem rywala. W końcówce Strumyk odrobił nieco straty, ale wygrać już nie zdołał. W tie-breaku ekipa z Woli Zgłobieńskiej po fatalnym okresie w przyjęciu zaczęła od stanu 1:7. Potem zniwelowała straty i zrobiło się 9:10, ale kilka prostych błędów spowodowało, że do 11 zwyciężył Pebis. Mecz na pewno nie mógł się podobać, a jedyną jego ozdobą było kilka potężnych ataków M. Żyłki. Trudno jednak było oczekiwać cudów po zespołach zebranych „na za pięć 12”.

 

Dziś rywalizację w grupie B II ligi zaczęły także ekipy HellBoys Niechobrz i Iskra MDk Rzeszów. Pierwszy set do stanu 19:19 był bardzo wyrównany, ale seria fatalnych przyjęć Iskry sprawiła, że więcej punktów w tej partii siatkarze z Rzeszowa już nie zdobyli. Przestój ten trwał także w drugiej odsłonie. Niechobrzanie grali na luzie, popełniali mniej błędów. Grę zespołu w ataku podtrzymywali Stanisław Kuśnierz i Mateusz Jaksan. Ten pierwszy dorzucił kilka atomowych zagrywek, które kompletnie dobiły rywala. Iskra lepiej zaczęła z kolei grę w III odsłonie. Początkowe straty udało się zniwelować HellBoysom, ale w zaciętej końcówce ręka nie zadrżała rzeszowskiej ekipie, która wygrała 25:27. Trzeci set to już kompletna dominacja Niechobrzan, którzy zwyciężyli do 13. Dobrą partię rozegrał najbardziej doświadczony w niechobrzskiej ekipie Bogdan Kaczor.

podobne wpisy