| BALS | W BALSie kolejka bez sensacji.

BALS

W BALSie kolejka bez sensacji.

Nie było większych niespodzianek w piątkowych meczach BALSu, choć w dwóch spotkaniach takowymi długo… „pachniało”.  Najpierw ekipa z Czudca była o krok od doprowadzenia do tie-breaka w starciu z wiceliderem z Boguchwały, potem outsider Galaktyczni mocno postraszyli trzeciego w tabeli Union Jacka i mieli już w czwartym secie piłkę na wagę tie-breaka w górze.  Rywali uratował jednak kapitalnie tego dnia dysponowany Arkadiusz Pyza, który raz po raz niemiłosiernie obijał dłonie blokujących. Małą […]

Nie było większych niespodzianek w piątkowych meczach BALSu, choć w dwóch spotkaniach takowymi długo… „pachniało”.  Najpierw ekipa z Czudca była o krok od doprowadzenia do tie-breaka w starciu z wiceliderem z Boguchwały, potem outsider Galaktyczni mocno postraszyli trzeciego w tabeli Union Jacka i mieli już w czwartym secie piłkę na wagę tie-breaka w górze.  Rywali uratował jednak kapitalnie tego dnia dysponowany Arkadiusz Pyza, który raz po raz niemiłosiernie obijał dłonie blokujących. Małą niespodziankę sprawiły ButyJana pokonując Lubczę, jednak w obliczu problemów kadrowych tego zespołu zwycięstwo Rzeszowian wcale nie było nieoczekiwane.

mecz Galaktyczni – Union Jack, atakuje Łukasz Cieślik (Galaktyczni)

 

 

Na Sali w Racławówce rywalizowały zespoły z pierwszej ligi. SZiK Boguchwała, ciągle liczący się w walce o najwyższe cele, musiał pokonać Marmax Czudec. Zaczęło się lepiej dla ekipy Marmaxu, która przejęła inicjatywę w pierwszym secie i przez jego większą część prowadziła. W końcówce jednak team z Boguchwały uruchomił blok i przeważył szalę zwycięstwa na własną korzyść, wygrywając do 26. Nieco podłamana porażką w końcówce ekipa z Czudca zupełnie przeszła obok kolejnej partii. Bardzo dobrze grający SZik wygrał do 14. W trzeciej odsłonie Marmax wrócił do niezłej gry, jednak skromną przewagę utrzymywał zespół z Boguchwały. W nerwowej końcówce Czudcowi udało się jednak powstrzymać rywali i zwyciężyć do 22. Grająca na fali ekipa Marmaxu przejęła inicjatywę także i w kolejnej partii. Prowadziła nawet 18:13, jednak SZiK poderwał się do walki. Zaczął kapitalnie bronić i wykorzystywać kontry, a rywale grali tylko do lewego skrzydła i niemal każdy atak wykonywali na podwójnym bloku. Boguchwalanie dopadli rywala przy stanie po 19 i zdominowali końcówkę, wygrywając 25:22.

 

Osłabiona brakiem nominalnego rozgrywającego Lubcza podejmowała ekipę ButówJana. Zespół z Racławówki w niczym nie przypominała jednak tego grającego jak w transie teamu sprzed tygodnia. W całym meczu był kompletnie zagubiony, popełniał masę błędów i oddał inicjatywę drużynie gości. O ile w pierwszej partii Lubcza miała kilka przebłysków w grze i przegrała tylko do 21, o tyle w drugiej kompletnie nie podjęła walki. Mecz toczony  był w sennej atmosferze, zespoły grały bardzo spokojnie. II partię Rzeszowianie wygrali do 16. W trzeciej znów było trochę walki, Lubcza miała przebłyski lepszej gry. Długo utrzymywał się wynik remisowy, jednak w decydującym momencie drużynie z Racławówki znów przydarzyły się błędy i ButyJana zwyciężyły do 22.

 

Znajdujący się na ostatnim miejscu w tabeli Galaktyczni byli skazani na porażkę w pojedynku z walczącym o mistrzostwo Union Jack-iem. W pierwszym secie wszystko szło „zgodnie z planem”. Union Jack nie grając nic wielkiego, jedynie trzymając serwis rozbił rywala do 17. Od drugiego seta zaczęło się jednak robić ciekawie. Galaktyczni grali bardzo walczenie. Można by rzec, że „poczuli krew”. Union Jack nie grał pełnym składem i  rywale wiedzieli, że mogą coś ugrać. Zaczęli od dobrej zagrywki, Kuba Kulasa rozbił rywali i było 12:4. Z czasem Union odrabiał straty i nawet doprowadził do  remisu, jednak bardzo ambitnie grający przeciwnicy wyszarpali wygraną 25:23. Galaktyczni rozgrywali zdecydowanie najlepsze zawody w  tym sezonie. W kolejnym secie do połowy trwała zażarta walka punkt za punkt. Union Jack przeważył szalę zwycięstwa na własną korzyść, bo miał w sowich szeregach znakomicie dysponowanego Arka Pyze. Kończył on niemal wszystkie piłki, z niemiłosierną precyzją obijał blok rywali. III set padł łupem Union Jacka, który zwyciężył do 21. Prawdziwe emocje rozpoczęły się dopiero w kolejnej odsłonie. Cały set dramatycznej walki, długich wymian i kapitalna końcówka. Galaktyczni prowadzili 24:23, jednak przegrali długą wymianę. Kolejne akcje również trwały bardzo długo, wiele było obron. Ciężar gry w ataku wziął na siebie Przemek Bobak i Union wygrał 27:25, ratując tym samym komplet punktów.

 

Spośród trzech zaplanowanych na piątek meczy II ligi w hali w Nosówce odbył się tylko jeden, reszta została przełożona. Motores podejmował Jelczankę. Mecz stał na bardzo niskim poziomie, a liczbą błędów można by obdzielić kilka spotkań. „Ozdobą” było tylko nieeleganckie i niesportowe zachowanie jednego z siatkarzy Jelczanki, który negował praktycznie każdą decyzję arbitra.  Motores koncentrował się na grze, prezentował się lepiej i zwyciężył 3 do 1. 

 

atakuje Łukasz Dołowacki (UNION JACK)

podobne wpisy