| BALS | Wielkie emocje w meczu o utrzymanie. Galaktyczni nadal w grze!

BALS

Wielkie emocje w meczu o utrzymanie. Galaktyczni nadal w grze!

Z bardzo ciekawie zapowiadającej się kolejki I ligi BALS, tylko jeden mecz spełnił oczekiwania. Był to pojedynek drużyn walczących o utrzymanie. Dla Galaktycznych był to mecz ostatniej szansy, którą wykorzystali. Po pięknej walce pokonali Royali 3:1 i wrócili do gry o utrzymanie, za to w trudniejszej sytuacji znaleźli się rywale, którzy już zakończyli sezon i muszą oczekiwać na wyniki innych spotkań aby być pewnym utrzymania. Na fotelu wicelidera umocnił się SZiK Boguchwała, pewnie […]

Z bardzo ciekawie zapowiadającej się kolejki I ligi BALS, tylko jeden mecz spełnił oczekiwania. Był to pojedynek drużyn walczących o utrzymanie. Dla Galaktycznych był to mecz ostatniej szansy, którą wykorzystali. Po pięknej walce pokonali Royali 3:1 i wrócili do gry o utrzymanie, za to w trudniejszej sytuacji znaleźli się rywale, którzy już zakończyli sezon i muszą oczekiwać na wyniki innych spotkań aby być pewnym utrzymania. Na fotelu wicelidera umocnił się SZiK Boguchwała, pewnie pokonując ekipę Butów Jana. Wygrana zapewniła temu zespołowi miejsce na podium, ale  do srebrnego medalu potrzeba jeszcze jednego zwycięstwa. W meczu ekip ze środka tabeli Marmax Czudec nie dał większych szans Pebisowi, który tym meczem już definitywnie przekreślił szansę na jedno z trzech pierwszych miejsc.

 

 

Rywalizację rozpoczął teoretycznie najciekawiej zapowiadający się mecz. ButyJana przystąpiły do tego pojedynku osłabione, a rywale bezlitośnie to wykorzystali i o emocjach nie bryklo mowy. Początkowo utrzymywała się skromna przewaga zespołu z Rzeszowa, który prowadził nawet 14:9. Z czasem swoją grę poprawiła ekipa z Boguchwały. Wielokrotnie rywali blokiem powstrzymywał Łukasz Stasiak, a w ataku grę zespołu prowadził Bartek Szalacha. SZiK nie tylko dogonił rywala, ale też przejął inicjatywę i wygrał seta do 20. Od początku II partii rysowała się wyraźna przewaga SZiKu. Po serii siedmiu serwisów Krystiana Prucnala gra Rzeszowian kompletnie się rozsypała. ButyJana popełniały masę błędów, nie wykazywały woli walki i przegrały bardzo wysoko, do 16. W kolejnej odsłonie rzeszowski zespół zaczął od kilkupunktowego prowadzenia, ale potem inicjatywa wyraźnie przeszła na stronę Boguchwały. Wszystko zaczynało się od odrzucającego serwisu, a kończyło na skutecznych blokach, bądź kilku efektownych akcjach w ataku. W efekcie wygrana 25:17 i 3:0 w całym spotkaniu.

 

Pebis miał przed tym meczem matematyczne szanse na wywalczenie miejsca na podium. Do rywalizacji z Marmaxem Czudec przystąpił jednak bez swojego lidera Marka Żyłki, co stawiało w roli faworyta zespół z Czudca. Pierwszy set całkowicie potwierdził tę tezę. Marmax szybko osiągnął 10 pkt przewagi i kontrolował przebieg partii. Później Pebis zaczął grać nieco lepiej, ale nie był w stanie zmniejszyć strat i przegrał do 14. W drugiej osłonie Pebis zaczął grać jeszcze lepiej i przeciwnik nie zdołał uzyskać tak wyraźnej przewagi. Wielkich emocji jednak nadal nie było, bo Czudec trzymał dystans nad rywalami i ostatecznie zwyciężył do 20. W trzecim secie do walki zerwał się Pebis. W tej partii sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Początkowo prowadził Marmax, potem Pebis odskoczył na 3pkt, po dobrych akcjach Jarka Mularza. Przy skutecznych serwisach Wojtka Szeli ekipa z Czudca wyszła na prowadzenie 23:21 i wydawało się, że jest po meczu. Wtedy skutecznie w bloku i ataku zaczął prezentować się Piotr Depa i Pebis wyszarpał wygraną w tej partii. Na tym zryw Rzeszowskiego zespołu się skończył. W IV odsłonie wszystko przebiegało tak jak w tej pierwszej. Pebis miał wielkie problemy z przyjęciem, a na kontrach grę ekipy z Czudca trzymali tradycyjnie Witek Łojek i Mateusz Nieroda.

 

Galaktyczni po serii siedmiu porażek, w których nie zdobyli nawet jednego punktu w końcu musieli zwyciężyć , aby mieć jeszcze szansę na odbicie się z ostatniego  miejsca w tabeli. Rywalem był zespół Royali, które de facto zajmuje 8 miejsce i aby być pewnym utrzymania potrzebował ugrać choćby jedno oczko. Śmiało można powiedzieć, że był to mecz „o sześć punktów” i jak na takie pojedynki przystało, zażartej walki i emocji nie brakowało.  Pierwszy set mógł się bardzo podobać. Z obu stron wiele było ofiarnych obron, dla broniących praktycznie nie było straconych piłek  i mecz obfitował w długie wymiany. Skromne prowadzenie utrzymywali Royale, w końcówce prowadzili już nawet 23:21. Galaktyczni zdołali odrobić straty i doszło do pasjonującej końcówki. Obie ekipy miały po kilka setboli, obie nie ustrzegły się błędów i obie podbijały momentami niesamowite piłki. Ostatecznie trochę więcej chłodnej głowy zachowali Royale i to oni zwyciężyli 31 do 29. W II partii Royalom całkowicie siadło „przyjęcie”. Długo w polu zagrywki pozostawał Maciej Koryl, rozbijając przeciwników swoim serwisem, dobrze w ataku spisywali się Jakub Kulasa i Łukasz Cieślik i ich zespół zwyciężył pewnie, do 17, wyrównując stan meczu. Kibice przez chwilę odpoczęli od emocji, ale w kolejnej odsłonie ponownie było ich co niemiara. Zażarta walka trwała od początku do końca. Galaktyczni prowadzili 9:3, potem 21:18, jednak Royale zaczęli znakomicie bronić i to oni mieli piłkę setową przy stanie 24:22. Galaktyczni podobnie jak w pierwszej partii zdołali doprowadzić do remisu dzięki skutecznej grze blokiem. Ponownie doszło do dramatycznej końcówki, znów jedni i drudzy mieli swoje szanse. W decydującej akcji libero Galaktycznych Jacek Błądziński kapitalnie podbił atak rywali na wyczyszczonej siatce, a jego koledzy wykorzystali kontrę i beniaminek cieszył się z pierwszego w tym sezonie meczowego punktu! Był to set przełomowy, w kolejnej partii Royale podjęli walkę tylko na początku. W środkowej fazie seta wszystko w grze tego doświadczonego zespołu przestało funkcjonować. Zaczynało się od niedokładnego przyjęcia, a kończyło na prostych błędach w ataku. Nakręceni Galaktyczni, którzy „zwietrzyli” swoją szansę grali bardzo dobrze i zasłużenie zwyciężyli 25:14, tym samym zapisując na swoim koncie trzy meczowe punkty. Wygrana pozwoliła tej ekipie włączyć się do walki o utrzymanie, jednak niezbędne jest zwycięstwo także w ostatnim spotkaniu.  

 

 

podobne wpisy