| BALS | Wojna błyskawiczna w pierwszej lidze.

BALS

Wojna błyskawiczna w pierwszej lidze.

Dzisiejszego wieczoru rozegrano cztery mecze I ligi BALS. Wszystkie zakończyły się szybkimi zwycięstwami 3:0, a przegrywające zespoły rzadko przekraczały magiczną barierę 20 punktów. Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczą obrońcy tytułu- Drinkteam. Dziś mistrz pewnie pokonał rzeszowski Pebis. Wysokie aspiracje potwierdził też młode ekipy Kopernicusa i Geberitu. W II lidze nie zawiedli faworyci grupy A- Lubcza i Lider, którzy wygrali swoje starcia po 3:1. Osłabiony Strumyk kompletnie nie podjął […]

Dzisiejszego wieczoru rozegrano cztery mecze I ligi BALS. Wszystkie zakończyły się szybkimi zwycięstwami 3:0, a przegrywające zespoły rzadko przekraczały magiczną barierę 20 punktów. Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczą obrońcy tytułu- Drinkteam. Dziś mistrz pewnie pokonał rzeszowski Pebis. Wysokie aspiracje potwierdził też młode ekipy Kopernicusa i Geberitu. W II lidze nie zawiedli faworyci grupy A- Lubcza i Lider, którzy wygrali swoje starcia po 3:1.

Osłabiony Strumyk kompletnie nie podjął walki z Royalami. W pierwszym secie ekipa  Woli Zgłobieńskiej zupełnie nie istniała. Rzeszowianie dobrze serwowali, bezbłędnie przyjmowali i spokojnie prowadzili grę w ataku. Set zakończył się ich wygraną do 15. Strumyk podjął walkę jedynie w drugiej partii. Zespół Royali raz po raz odskakiwał na kilka punktów, by szybko roztrwaniać przewagę. W dosyć zaciętej końcówce Strumyk zbliżył się na dwa oczka do rywali, ale wygrać nie zdołał. Trzeci set przebiegał już bez większej historii, Rzeszowianie odskoczyli na początku i spokojnie dograli seta wygrywając go do 17. I kto by pomyślał, że po przeliczeniu małych punktów okaże się, iż był to najbardziej zacięty mecz w Lutoryżu?!

 

Mecz numer dwa na tej hali był  siatkarsko najlepszy, ale toczony do jednej bramki. Beniaminek pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Geberit prezentował bardzo dobre zagranie i poukładaną siatkówkę. Świetnie grą zespołu dowodził Łukasz Pająk, a skuteczny ze skrzydła był Kornel Woś. Kilka efektownych gwoździ wbił też środkowy Łukasz Bajek. Ostatnią piłkę meczu ładnie skończył Filip Reguła. Młody zespół pewnie wygrał 3:0, nie dając ugrać przeciwnikowi więcej niż 17 pkt w secie!

 

Ekipa FOlrux-Drygas Kopernicus dysponuje w tej edycji BALS chyba najbardziej szerokim, a zarazem wyrównanym składem. Są efekty, bo zespół z Czudca plasuje się w górnej połowie tabeli, a dziś zaliczył bardzo imponujące zwycięstwo. Ekipa ta kontrolowała przebieg spotkania, cały czas miała bardzo wysoką przewagę, często oscylującą w granicach 10 oczek.Z każdą piłką mecz stawał się coraz słabszy. Drużyny często myliły się w polu serwisowym. Boguchwalanie szczególnie w trzeciej partii stracili chęć do gry. W pierwszych dwóch setach walkę próbował jeszcze podjąć Jakub Szalacha, ale nie pomógł swojemu zespołowi. WOZ BUD przegrał w setach do 17, 14, i  16.

 

Drinkteam był zdecydowanym faworytem pojedynku z Pebisem i nie zawiódł. Zainkasował pewnie trzy punkt, choć trzeba przyznać, że styl wygranej wcale imponujący nie był. Mistrz nie zaprezentował pełni swoich możliwości i o mało co, a brązowemu medaliście ostatnich rozgrywek udało by się doprowadzić do czwartego seta. W trzeciej odsłonie Pebis prowadził już 22:21, ale silnymi zagrywkami mecz rozstrzygnął kapitan Drinkteamu Michał Pomianek. Serwis był największym atutem obrońcy tytułu. Długimi seriami punkty zdobywali wspomniany już M. Pomianek oraz Marcin Socha. Ten drugi był również najskuteczniejszy w ataku. Kilka razy ładnie zaprezentowali się rośli środkowi mistrza.

 

W Racławówce rywalizowały też ekipy z grupy A II ligi. Lider Rzeszów zmagał się z  Nagłym Zrywem Piwosza Boguchwała. Przez sporą część inauguracyjnej partii dominował ten pierwszy zespół, lecz popełniał masę błędów własnych i ostatecznie przegrał do 23. W pozostałych trzech odsłonach drużyna z Boguchwały podejmowała walkę, ale tylko w początkowych fazach setów. Siatkarzom NZP udało się nieco postraszyć Lidera, ale końcówki drugiej, trzeciej i czwartej partii należały do Rzeszowian. Wygrali oni kolejno do 20, 19 i 18.

 

Spadkowicza Lubczę udało się postraszyć Strumykowi II. Zespół z Woli Zgłobieńskiej prowadził przez niemal całą pierwszą partię, ale później zgubił precyzję w przyjęciu i przegrał końcówkę do 20. Słabsza gra przerzuciła się też na drugą odsłonę. Strumyk II kompletnie oddał inicjatywę Lubczy, która szczególnie dobrze wypadła w elemencie zagrywki. Problemy przeciwnikom sprawiali przede wszystkim rozgrywający Bartosz Mazurkiewicz i przyjmujący Jakub Adamczyk. Drużyna z Racławówki wygrała do 15. Trzecia partia była chyba najładniejsza. Walka toczyła się punkt za punkt, a obie ekipy zaprezentowały kilka imponujących obron. Ostatecznie Strumyk II rozstrzygnął końcówkę na własną korzyść. Czwarty set był dosyć podobny, ale końcowy wynik był już lepszy dla Lubczy, która wygrała do 22 i zapisała na swoje konto kolejne trzy oczka.

 

 

 

 

podobne wpisy